Marek Biełuszka - Strona Autorska - Galeria Fotografii
Strona głównaInne, mniej lub bardziej przydatne...FOTOGALERIAGALERIA CZARNO - BIAŁA "INNA"GALERIA FOTOGRAFII "ZAPOMNIANE"FotoporadyMoja optykaKontakt/ WkrótceSpis Treści
Wstęp
1. Reduta Bank Polski
2. Katownia 11 Listopada 68
3. Zakłady Mięsne Służewiec
4. Drewniany dom przy ulicy Biruty 18
5. Ulica Objazdowa 1
6. Ulica Objazdowa 2
7. Ulica Kawęczyńska
8. Piekarnia Teodora Rajcherta
9. Warszawskie bazy MPT
10. Budynek PAST-y przy ulicy Zielnej
11. "Prudential" - Plac Powstańców Warszawy
12. Stara Papiernia - Konstancin Jeziorna
13. Ul. Brzeska 8 - Młyn Parowy.
14. Ulica Stolarska 2/4 - Piekarnia
15. Ulica Ciepła 3
16. Ulica Łucka
17. Ulica Waliców
18. Fabryka Wyrobów Żelaznych "Duschik i Szolce"
19. Ulica Brzeska
20. Elektrownia "Powiśle"
21. Ulica Środkowa
22. Ulica Zamoyskiego
23. Ulica Targowa
24. Ulica Sprzeczna
25. Ulica Sierakowskiego
26. Ulica Bródnowska
27. Ulica Kępna/ Wrzesińska
28. Fabryka Norblina
29. Ulica Mińska
30. Elektrownia Tramwajów Warszawskich
31. Kamienica Wolfa Krongolda ( ul. Złota 83)
32. Kamienica Leokadii i Antoniego Gawłowiczów
33. Kamienica przy ul. Pańskiej 112
34. Odlewnia Żelaza i Metali Ambrożewicza
35. Ulica Próżna
36. Fabryka Schichta
37. Browary Warszawskie
38. Browar Hermana Junga
39. Warszawska Wytwórnia Wódek „Koneser”
40. Ulica Chłodna
41. Bazar Różyckiego
42. Mennica Polska
43. Fabryka Samochodów Osobowych na Żeraniu
44. Żołnierze Wyklęci
45. Rondo Wiatraczna
46. UNITRA UNIMA, ul. Konstruktorska 9
47. Spółdzielczy Dom Handlowy „Sezam”
GALERIA FOTOGRAFII "ZAPOMNIANE"

Przez ostatnich kilka lat (od roku 2010) zebrałem blisko 3000 ujęć miejsc znajdujących się w Warszawie. Nie jest to liczba oszałamiająca ale i czas jaki mogłem na to poświęcić również był ograniczony. Z pewnością jednak coś uda mi sie pokazać. Są to miejsca, które zniknęły z mapy miasta bezpowrotnie, takie których „za chwilę” nie będzie lub takie, które trwale wpisały się w historię Warszawy. Niektóre są nam znane. Inne są, ale przechodzimy obok nich obojętnie nie mając wiedzy o ich historii. Jeszcze inne były celowo wymazywane z pamięci mieszkańców Warszawy. Przykładem może tu być Katownia przy ul. 11 Listopada 68. Ograniczony czas spowodował, że nie zdążyłem uwiecznić wielu miejsc. „Nowe” w ekspresowym tempie wypiera „Stare”. Jednak bardzo często bezpowrotnie znika nasza historia. Można by w pewnym sensie zaryzykować stwierdzenie, że również korzenie. Naród pozbawiony korzeni, własnej tradycji, autorytetów moralnych staje sie bezwolny jak bydło przeganiane z miejsca na miejsce. Oczywiście można się z tym nie zgodzić i stwierdzić, że taka „gadka” to przesada. Ale to pozostawiam do indywidualnego osądu.

Najbardziej „zabawne” są wpisy budynków do Rejestru Zabytków. Według mnie są to czyste działania fikcyjne. Jak pokazuje historia tego miasta i prawdopodobnie innych żaden wpis nie chroni takiego budynku. Wpis taki powinien wiązać się z pracami konserwatorskimi, czego w znakomitej większości nie ma. Jaskrawym przykładem takiego działania jest zabytkowa kamienica na Powiślu, która została wyburzona w ciągu jednego (1) weekendu. 

 

Dla mnie osobiście znamiennym i ponadczasowych jest tekst z filmu MIŚ (Czym jest tradycja naszych dziejów).

 „Tradycją nazwać niczego nie możesz i nie możesz uchwałą specjalną zarządzić ani jej ustanowić. Kto inaczej sądzi świeci jak zgasła świeczka na słonecznym dworze. Tradycja to dąb, który 1000 lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem. To jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza, to jest ludu śpiewanie. To jest ojców mowa, to nasza historia, której nikt nie zmieni. A to co dookoła powstaje od nowa to jest nasza codzienność, w której żyjemy”.   

Są w moim archiwum również „banalne” miejsca. Pomimo tego również gdzieś i kiedyś wpisały się w krajobraz Warszawy. Będę starał się co jakiś czas publikować kolejne obrazy. Natomiast w moim zamyśle miały to być nie tylko fotografie ale również trochę historii, nawet tej banalnej. Do wykonania wielu ujęć miałem dużo czasu. Ale były takie, które musiałem wykonać „tu i teraz”. W przeciwnym razie druga szansa by się już nie nadarzyła. Przykładem mogą być „Zakłady Mięsne Służewiec”. Chciałem wykonać kilka fotografii od wewnątrz w trakcie rozbiórki. Ale nie podczas wykonywania „na żywo”. Jednak okazało się, że niedziele są również dniami pracującymi. Nie mogłem dłużej czekać i udając, że nie wiem o co chodzi wszedłem podczas tego procesu. Starałem się robić jak najwięcej i jak najszybciej. Oczywiście po kilku minutach „wywalono” mnie z tego terenu. Ale prawdę mówiąc byłem w większym strachu gdy biegałem pomiędzy wystającymi prętami zbrojeniowymi niż przed pracownikami, którzy wykonywali czynności rozbiórkowe. Jest to galeria czysto poglądowa. Z tego też powodu nie umieszczam żadnych danych wykonanych obrazów.   

Reduta Bank Polski jest budynkiem znajdującym się przy ulicy Bielańskiej 10. Budynek został wzniesiony w latach 1907-1911 dla Rosyjskiego Banku Państwa według projektu rektora Petersburskiej Akademii Sztuk Pięknych Leontija Nikołajewicza Benois. Powstał w miejscu dawnej mennicy królewskiej. Od 1918 roku w budynku znajdowała się Polska Krajowa Kasa Pożyczkowa. Natomiast od 1926 roku mieścił się Bank Polski. We wrześniu 1939 roku wywieziono cały zapas polskiego złota. Razem 80 ton o wartości około 1 miliarda dolarów amerykańskich. Cały ładunek dotarł do francuskiego Sudanu do fortu Legii Cudzoziemskiej przez Rumunię, Turcję i Liban. Tutaj złoto zostało przechowane do roku 1944. Organizatorem akcji był były minister skarbu - Ignacy Matuszewski, a pomagała mu między innymi jego żona Halina Konopacka - pierwsza polska złota medalistka olimpijska z Amsterdamu w roku 1928. Cała ta historia opisana jest w książce Krzysztofa Nowakowskiego "Historia Polskiego Złota".  W 1944 roku budynek stał się Redutą Powstańczą.  Podczas okupacji swoja siedzibę miał w tym miejscu Bank Emisyjny. Podczas Powstania Warszawskiego był to teren ciężkich walk. Po zakończeniu wojny pozostawiono tylko zachodnie skrzydło. Reszta została wyburzona w latach 60-tych. Miejsce to było symbolem obrony Starego Miasta. Początkowo w planach miało znajdować się Muzeum Powstania Warszawskiego. Jednak w roku 1993 budynek został sprzedany. Obecnie znajduje się w tym miejscu biurowiec Senator. Zabytkowa ściana, która ocalała została odrestaurowana i stała się częścią tego budynku po wpisaniu do rejestru zabytków. Projekt budynku powstał w belgijskiej pracowni Jaspers and Eyers przy współpracy polskich architektów z firmy AB Projekt oraz Architraw GB specjalizującej się w renowacjach i odbudowach. Całość projektu uzgadniana była z biurem Stołecznego Konserwatora Zabytków. Od strony Bielańskiej znajduje się fasada frontowa, z zachowanym występem z lica w elewacji budynku w jego środkowej części zwanej ryzalitem oraz głównym wejściem. Cały budynek został odwzorowany na kształt pierwotnego projektu miedzy innymi kolisty narożnik od strony Al. Solidarności. Czyli zostało zachowana zabytkowa bryła gdzie kontynuowane są poziome linie dzielące poszczególne kondygnacje budynku. Na dwóch najniższych piętrach znajdą się duże przeszklenia, które nawiązują do historycznego projektu z 1907 r. Dolna część elewacji utrzymana jest kolorze ceglastym odwołującym się do historycznej okładziny z różowo czerwonego piaskowca z kamieniołomu znajdującego się w pobliżu wsi Tumlin - Wykień. Wyższe piętra pokrywa kamień w odcieniu piaskowym. Kolor ten nawiązuje do kamienia wydobywanego w kamieniołomie w Dołach Biskupich. W ten właśnie sposób zostały pokryte zewnętrzne ściany dawnego gmachu Banku Polskiego. Skrzydło Banku, które się zachowało, zostało zachowane w takiej postaci, w jakiej przetrwało Powstanie Warszawskie. Widoczne ślady po pociskach, wiszące w urwanej ścianie okno na pierwszym piętrze. Do zachowanej ściany szczytowej Sali Operacyjnej dobudowano pozostałe, a w miejscu części pomieszczeń wybudowano biurowiec przypominający kształtem dawny obiekt. Wbudowano w niego zachowane ściany a przez szklaną podłogę można oglądać dawny skarbiec. Budynek Banku Polskiego to jedyny ocalały obiekt na przedwojennej ulicy Bielańskiej. Dzisiaj, choć leży w centrum, mało kto tu zagląda. Pod adresem Daniłowiczowska 18 znajduje się przedwojenna kamienica dla pracowników Banku Polskiego.

Wielokrotnie mijałem ten budynek. Chociaż za każdym razem zwracał moją uwagę, nigdy nie było okazji aby sie przy nim zatrzymać. W zasadzie wyglądał jak do rozbiórki. W roku 2013 została wmurowana tablica upamiętniająca krwawą historię tego miejsca. Pomimo tego, że budynek przy 11 Listopada 68 jest już w rejestrze zabytków nie wygląda to dobrze.
W latach 1944 – 1945 mieściła się tu katownia i zarazem sowiecki Trybunał Wojenny. W budynku, który powstał w 1915 r., znajdowała się także składnica złomu. Obecnie stoi pusty. Ważną rolę w funkcjonowaniu praskiej katowni pełniła pobliska tzw. górka rozrządowa. W nocy u podnóża nasypu grzebano ofiary.
 

Poniżej znajduje się tekst Pana Huberta Kossowskiego członka Światowego Związku
Żołnierzy Armii Krajowej (http://www.ngp.pl/str/tekst646.html). Tekst ten całkowicie obrazuje historię tego miejsca.

 

Na styku Targówka i Pragi Północ znajduje się teren, który w okresie od 15 września 1944 r. do początku 1945 roku odegrał szczególnie ponurą rolę w trudnej i do dziś mało znanej historii wojennej Pragi. Skoncentrowały się tu i funkcjonowały od pierwszych dni opanowania Pragi przez wojska sowieckie ich organy polityczno-wojskowe NKWD. Zadaniem NKWD było zwalczanie wszystkich organizacji niepodległościowych, odmawiających uznania narzuconego przez Związek Radziecki ustroju, formalnie reprezentowanego przez Krajową Radę Narodową z Bolesławem Bierutem na czele; będących praktycznie grupą zdrajców, agentów i zbrodniarzy, starannie wyselekcjonowanych przez Stalina.

Po stronie warszawskiej nadal trwało i krwawiło Powstanie, płonęły domy, ginęły tysiące ludzi, lecz zgodnie z politycznymi rachubami Kremla pozwolono, by linia frontu przez pół roku biernie utknęła na linii Wisły. Absolutnie uzasadnione z punktu widzenia militarnego zajęcie Warszawy przez Sowietów narażało ich na konfrontację z dziesiątkami walczących tam od ponad miesiąca żołnierzy Armii Krajowej, którzy uzyskali formalny status kombatancki, przyznany im przez zachodnich aliantów według zasad Konwencji Genewskiej. W tym przypadku likwidacja ich na oczach setek tysięcy ludności cywilnej nie była możliwa, jak uczyniono to w Wilnie, we Lwowie czy Lublinie.

Tak więc, od 15 września 1944 do 17 stycznia 1945 roku Praga znalazła się na formalnej linii frontu wraz z wegetującą pod ostrzałem stukilkudziesięciotysięczną ludnością. Stacjonowało tu również kilkadziesiąt tysięcy liniowych wojsk sowieckich oraz liczące kilkanaście tysięcy oddziały funkcjonariuszy NKWD. W tej frontowej strefie znalazło się również kilka tysięcy ukrywających się powstańców, uczestników Akcji "Burza" oraz żołnierzy AK z 27 Dywizji Wołyńskiej i pacyfikowanej od czerwca 1944 przez Sowietów Wileńszczyzny.

W tej sytuacji na formacje NKWD spadły większe niż zazwyczaj obowiązki. Do szczególnie ważnych należało uszczelnienie granic Pragi przed napływem tysięcy, z rozkazu Moskwy uznanych za zdrajców, patriotów z oddziałów partyzanckich, którym udało się uniknąć rozbrojenia, więzienia lub zsyłki. Niezawodny gen. NKWD Iwan Sierow, doświadczony od 4 lat w likwidowaniu polskiej partyzantki niepodległościowej, i tym razem sprostał zadaniu. W swoim meldunku do Kwatery Głównej na Kremlu donosił: "Dokonałem skutecznego uszczelnienia punktami filtracyjnymi NKWD".

Patrole NKWD wzdłuż wybrzeży Wisły czuwały, by nawet pojedynczy AK-owiec z lewobrzeżnej Warszawy nie przedostał się na teren Pragi. Do nielicznych wyjątków należał podchorąży Tadeusz Modrzewski, który po wspólnej walce z oddziałem "Berlingowców", widząc ich klęskę, przepłynął desperacko na Saską Kępę. Pojmany przez patrol NKWD był bity podczas przesłuchania w piwnicy. Nad ranem udało mu się obezwładnić wartownika i ryzykując kulę w plecy uciec. Dzięki temu nie podzielił losu tych, którzy zaginęli bez wieści.

Praktycznie najtrudniejszy odcinek dla NKWD stanowiła północno-wschodnia granica Pragi, trakcja kolejowa i dworce. Na dworcach podczas kontroli dokumentów i wszelkiego bagażu osoby wzbudzające podejrzenia trafiały do zaimprowizowanych więzień w zarekwirowanych na Pradze budynkach.

Aby uszczelnienie było całkowite, silne patrole NKWD blokowały również przejścia piesze i kołowe. Wykorzystano istniejącą infrastrukturę linii kolejowych, opasujących Pragę oraz nasypy kolejowe, tworzące naturalną przeszkodę terenową z dużym polem widzenia.

Szczególną rolę w tym systemie zabezpieczeń odgrywał teren zbiegu ulic: 11 Listopada, Szwedzkiej i Stolarskiej, łączących się pod wiaduktem kolejowym na Targówek, do ulic: Odrowąża i św. Wincentego.

W zabudowaniach, wznoszących się nad torami tzw. górki rozrządowej, stacjonowały kompanie wartownicze NKWD. Ich patrole zatrzymywały tych, którzy usiłowali uniknąć ścisłej kontroli na dworcu i wyskakiwali z pociągów, zwalniających bieg lub oczekujących pod semaforem. Do usiłujących zbiec strzelano skutecznie. Zatrzymanych, nawet rannych, doprowadzano do pofortecznego budynku przy ul. 11 Listopada 68, zwanego potocznie Kordegardą. W nim mieściła się główna katownia NKWD. W niepozornym, liczącym ok. 140 m2 obiekcie, rezydowały: prokuratura i Sowiecki Trybunał Wojenny (tzw. trojka), złożony ze szczególnie zasłużonych NKWDzistów. Śledztwo i wyroki wykonywano na miejscu. Zwłoki grzebano nocami na poboczach nasypów kolejowych i licznych okopach na terenie dawnego i aktualnego cmentarza zmarłych w XIX wieku podczas epidemii cholery. Nikt nie zna i nie pozna liczby ofiar zbrodni NKWD, dokonanych w Kordegardzie. Ślady zostały zatarte. Być może, jakiś ślad istnieje w podpiwniczeniu Kordegardy, które od dziesiątków lat jest nie użytkowane, ciemne i podtopione przeciekiem wód gruntowych.

Mieszkańcy okolicznych, nielicznych już budynków, wskazują również na budynek przy ul. 11 Listopada 62, tzw. Willę, gdzie mieszkali kierujący tym kombinatem zbrodni wysocy funkcjonariusze NKWD. Jeszcze w latach 80. podchorąży AK Tadeusz Kostewicz spotkał kilku mężczyzn, dziś już nie żyjących, którzy przeżyli pobyt w tej katowni. Ich stan fizyczny i psychiczny był przerażający, a opisy przesłuchań w śledztwie trudne do wyobrażenia nawet dla p. Kostewicza, który otarł się o wyrok śmierci i przetrwał 10 lat stalinowskiego więzienia. To jemu ci, którzy przeżyli Kordegardę, powierzyli trudne dziś do pojęcia określenie "więźniowie po śmierci". Tak nazywali pomordowanych tam i bezimiennie pogrzebanych patriotów.

Mamy nadzieję, że miejsca tych kaźni doczekają się przynajmniej skromnych tablic, upamiętniających męczeństwo i ofiarę życia.

Hubert Kossowski
członek Światowego Związku
Żołnierzy Armii Krajowej

Zakłady Mięsne Służewiec to z pewnością nie jest miejsce, które w jakikolwiek sposób zapisało się w historii Warszawy. Budynek, zakład pracy, który został zrównany z ziemią jak wiele innych tworzących „Służewiec Przemysłowy”. Dla tych, którzy tam pracowali mogą to być jednak sentymentalne wspomnienia. Ale na pewno wielu mieszkańców Warszawy pamięta „klimat” jaki panował w okolicy tego miejsca i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. W czasach gdy zakład funkcjonował mówiło się, że wystarczy stanąć z wyciągniętą ręką do góry trzymając kromkę chleba aby po chwili mieć „kanapkę”. Powodem tego był silny aromat wędzonych wędlin, który był wyczuwalny w promieniu kilkudziesięciu metrów od zakładu.

Padło tu określenie „Służewiec Przemysłowy”. Był „dzieckiem” planu sześcioletniego na przestrzeni lat 1950-1956. Rok 1951 był tym, w którym utworzono „Służewiec Przemysłowy”. W kolejnym roku zaczęto wznosić pierwsze zakłady pracy. Plany dotyczyły zarówno samych inwestycji, których miało być blisko sześćdziesiąt jak i osiedli mieszkaniowych dla około 26 tyś mieszkańców. W roku 1956, 30 zakładów dało zatrudnienie dla około 11 tyś osób. W jednym z takich zakładów pracował mój ojciec. Były to zakłady Unitra - Unima. Innymi znanymi była fabryka półprzewodników Tewa, fabryka kondensatorów Elwa czy fabryka dźwigów Zremb. W roku 1989 wiele zakładów zostało zlikwidowanych. Między innymi Unitra - Unima.

 

Poniżej kilka dat dotyczących Służewca:

 

1414 - Wieś Służewiec z nadania księcia Janusza I otrzymała prawo chełmińskie

1886 - powstał Fort VIIA Twierdzy Warszawa, nazywany Fortem Służewieckim, leżący obecnie na terenie osiedla Służewiec Południowy, a więc formalnie na Służewie

1938 - Służewiec przyłączony do Warszawy.

1939 - przeniesiono z Pola Mokotowskiego Tor Wyścigów Konnych, który obecnie leży formalnie w granicach Ursynowa.

1951 - decyzją rządu postanowiono na Służewcu utworzyć nowy ośrodek przemysłowy. Obejmuje on ok. 260 ha, położony na południe i południowy zachód od ul. J. P. Woronicza. Na obszarze tym zaplanowano około 60 inwestycji przemysłowych oraz osiedle dla 26 tys. mieszkańców. Generalnym projektantem Służewca był J. Krotkiewicz z Warszawskiego Biura projektów Budownictwa Przemysłowego. Rozbudowa zaczęła się po 1952.

1956 - uruchomiono zajezdnię tramwajową przy ulicy Jana Pawła Woronicza

1956 - na Służewcu powstają zakłady produkcyjne o profilu elektronicznym Unitra Unima (ul. Domaniewska 42/44). Zakład zajmuje teren o powierzchni 27.000 m2.

1965 - Służewiec to zagłębie przemysłowe składające się z 30 dużych zakładów zatrudniających ponad 11 000 osób. Pracuje fabryka półprzewodników Tewa. Zajmuje teren dzisiejszego centrum biznesu przy ulicy Wołoskiej (budynki Mars, Saturn i inne). Działa fabryka kondensatorów ELWA (teren między Marynarską, Cybernetyki, Postępu i Wynalazek). Działają również ZAKŁADY CERAMIKI RADIOWEJ umiejscowione między Kłobucką, Bokserską a bocznicą kolejową "Okęcie". Fabryka dźwigów ZREMB to teren na rogu ul Postępu i Marynarskiej. Na uruchomienie czeka nadal 30 nowych zakładów, w których prace ma znaleźć 26 000 osób.

Przy ulicy Biruty nr 18 znajduje się jeden z ostatnich tego typu budynków. Ponad 100 lat temu tego typu domów było znacznie więcej. Na przedpolu rosyjskich fortów był zakaz wznoszenia domów murowanych. Budynek został wzniesiony w stylu nadwiślańskim/ nadświdrzańskim.

Budowę rozpoczęto w roku 1901. Jednak wkrótce przerwano z powodu braku funduszy. 1908 roku ukończono dom po sfinansowaniu przez przedsiębiorcę budowlanego Paprockiego. Stąd jedna z nazw to „Dom Paprockiego”. Po dziesięciu latach budynek kupił młynarz z Serocka Jan Zasoński. W tym czasie mieszkali tu głównie rzemieślnicy. Producent reklamowych samolocików dla LOT-u, zamków do torebek i kapsli do piwa. Baletmistrz operowy Jan Jakubowski. Masarz i jednocześnie brat Paprockiego oraz Klemens Markowski, rewolucjonista czasów carskich. Większość podobnych budynków wzniesiono w tych rejonach po przyłączeniu Targówka do Warszawy rozkazem gubernatora Hansa von Beselera w roku 1916. Zamieszkiwali je w dużej mierze robotnicy oraz pracownicy Polskich Kolei Państwowych. Po roku 1916 ulica Mławska, przy której został wzniesiony dom, otrzymała nazwę Biruty.

W czasie II wojny mieścił się tu szpital polowy. Jerzy Kantarski pseudonim „Hall”, Harcerz Szarych Szeregów (starszy strzelec) w wieku 16 lat, w dniu 3 sierpnia 1944 r. został śmiertelnie postrzelony (postrzelony pociskiem ekrazytowym (lub "dum-dum") podczas próby przedostawania się przez nasyp kolejowy przy ul. Odrowąża.  Jako ochotnik zgłosił się do nawiązania łączności z dowódcą jednostki, znajdującej się przy ul. Wrzesińskiej na Pradze. W wyniku odniesionych ran (został zoperowany przez NN studentkę medycyny) po postrzale brzucha w tym właśnie domu zmarł w dniu 06-08-1944. Jego grób znajduje się na Cmentarzu Bródnowskim w alei 28. Po wojnie dom został przejęty przez kwaterunek. Mieszkały tu rodziny cygańskie, które zostały wykwaterowane z obawy, że podpalą dom aby otrzymać lepsze mieszkania. Budynek do dziś jest zamieszkany. Dom jest zabytkowy, dlatego prawdopodobnie uniknie rozbiórki. Ma podobno zostać przeniesiony. Dom ten służył jako plan filmowy do filmu Alternatywy 4. Tu znajdowało się mieszkanie profesora Dąb-Rozwadowskiego, w którym przyjmował studentów, przed przeprowadzką na Ursynów.

Fabryka "Drucianka" w Warszawie czyli Warszawska Fabryka Drutu, Sztyftu i Gwoździ znana też jako Belgijska Fabryka Drutu w Warszawie, a po wojnie jako Warszawska Fabryka Drutu i Gwoździ im. Karola Wójcika i Fabryka Sprężyn im. Karola Wójcika – dawny kompleks przemysłowy przy ul Objazdowej 1, na terenie warszawskiej Pragi Północ, składający się z głównej hali produkcyjnej, galwanizerni, magazynu, stajni, portierni i budynku administracyjnego. Obiekt znajduje się od 2010 r., w wojewódzkim rejestrze zabytków.

Zabudowania fabryki zostały wzniesione na ul. Objazdowej, na terenie Szmulowizny,  równolegle do ul. Kawęczyńskiej sięgając od ul. Objazdowej aż do ul. Wojnickiej i prawie stykając z zabudowaniami tamtejszej Zajezdni Tramwajowej.

Fabryka powstała w 1899 r., jako Warszawska Fabryka Drutu, Sztyftów i Gwoździ, już od momentu powstania stając się głównym producentem gwoździ, łańcuchów, siatki metalowej i drutu kolczastego na terenie ówczesnego Królestwa Polskiego. Ze względu na produkowany asortyment nazywana była popularnie ”Drucianką”. Zarząd spółki mieścił się w Brukseli, w Belgii. W 1918 r., robotnicy fabryki uczestniczyli w rozbrajaniu Niemców.

W dwudziestoleciu międzywojennym fabryka zatrudniała ok. 360 osób. W tym okresie zakład był istotnym ośrodkiem ruchu robotniczego w Warszawie, a jego pracownicy organizowali strajki przeciwko złym warunkom pracy i niskim płacom między innymi w latach: 1914 (domagano się podwyżki płac), 1916 (domagano się żywności i odzieży ochronnej), 1934/1935 (protestowano przeciwko obniżkom płac), a także często angażowali się w działania organizacji komunistycznych, między innymi Karol Wójcik - członek Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL) i Komunistycznej Partii Polski (KPP). W 1919 r., w fabryce przeprowadzono rewizję, powodem było podejrzenie ukrycia broni zarekwirowanej rok wcześniej Niemcom i mającej służyć prawdopodobnie przyszłej komunistycznej milicji narodowej, mającej powstać gdyby bolszewicy zajęli Warszawę.

Podczas kampanii wrześniowej, zakład został zbombardowany, a część budynków uległa zniszczeniu lub utraciła dachy na skutek pożaru. Od połowy 1940 r., na terenie zakładu zaczęła ukazywać się konspiracyjna gazeta, o czym powiadomił gestapo jeden z konfidentów przekazując także listę robotników czytających ją. Robotnicy zostali aresztowani w październiku 1940 r., podczas zorganizowanej akcji gestapo, które wkroczyło na teren fabryki aresztując ponad 30 pracowników w tym Karola Wójcika. Robotnicy zostali następnie deportowani do obozu koncentracyjnego KL Auschwitz. Z aresztowanych robotników wróciło tylko pięciu.

W 1944 r., na polecenie Władysława Dworakowskiego powstał na terenie fabryki komitet samoobrony mający na celu ochronę zakładu przed grabieżą i zniszczeniem. W okresie powstania warszawskiego, komitet podczas ewakuacji fabryki przez Niemców, zdołał ukryć pasy transmisyjne, smary, cynk, ołów, silniki elektryczne oraz wagony z węglem, drutem i inne materiały produkcyjne. W czasie walk o wyzwalanie Pragi, we wrześniu 1944 r., przez sowietów − fabryka uległa spaleniu. Ocalał jedynie budynek magazynu wyrobów gotowych, który posłużył do odbudowy zakładu w okresie powojennym.

W 1946 r., zakład został znacjonalizowany i przyjął nazwę − Warszawska Fabryka Drutu i Gwoździ im. Karola Wójcika, na cześć jej robotnika zamordowanego w KL Auschwitz, w 1941 r. W 1952 r., zakład uległ przekwalifikowaniu zmieniając nazwę na – Warszawska Fabryka Sprężyn im. Karola Wójcika i specjalizując się w wyrobie sprężyn dla przemysłu motoryzacyjnego, lotniczego i rolniczego. Jednym z odbiorców było między innymi FSO Żerań. Zakład zakończył działalność w 2000 r., po 101 latach funkcjonowania. Opuszczone budynki fabryczne przez lata ulegały aktom wandalizmu oraz systematycznie był rozkradany przez złomiarzy.

Fabryka wraz ze znajdującym się naprzeciwko dawnym kompleksem młyńskim Michla, stanowi dzisiaj unikatowy relikt budownictwa przemysłowego Szmulowizny, przełomu XIX i XX wieku. Jest także jednym z niewielu zachowanych przykładów twórczości architektonicznej Kazimierza Loewego – jednego z czołowych polskich architektów i budowniczych końca XIX wieku. Ma również duże znaczenie kulturowe jako jeden z najważniejszych zakładów przemysłowych dawnej Pragi, który znacząco wpłyną na przemysłowy charakter Szmulowizny.

Starania w sprawie ocalenia fabryki podjęło Praskie Stowarzyszenie Mieszkańców „Michałów”, jednak długo na przeszkodzie we wpisaniu obiektu do rejestru zabytków stał problem ze skontaktowaniem się z dwojgiem z Wietnamskich właścicieli do których należały między innymi budynki remizy i hali produkcyjnej. Pozostała część budynków należy do miasta i PKP

Kompleks w składzie: główna hala produkcyjna, galwanizernia, magazyn, stajnie, portiernia i budynek administracyjny został 31 sierpnia 2010 r., wpisany do wojewódzkiego rejestru zabytków pod nr A-977, decyzją Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków – Barbary Jezierskiej. 

Budynek posiada wmurowaną tablicę upamiętniającą Karola Wójcika. Obecnie jest zniszczona w wyniku zamalowania czerwoną farbą. Nie jestem zwolennikiem tego typu działań jak widać na zdjęciu. Ale to oczywiście moje subiektywne odczucie.  

Karol Wójcik (ur. 1883, zm. 10 marca 1941 w Auschwitz-Birkenau) – komunistyczny działacz partyjny i związkowy. Z zawodu był metalowcem, w latach 1919-1940 pracował w Belgijskiej Fabryce Drutu w Warszawie przy ul. Objazdowej 1. Był członkiem SDKPiL i KPP. Organizował liczne strajki robotników branży metalowej, za co był represjonowany przez władze carskie i ostatecznie w 1907 został zesłany na Syberię. Po wybuchu II wojny światowej współtworzył podziemną organizację Sierp i Młot.
W 1940 został aresztowany przez Niemców i wywieziony do obozu w Auschwitz, gdzie zginął.


http://pl.wikipedia.org/wiki/Fabryka_Drucianka_w_Warszawie

Kompleks młyński Michla – dawny kompleks przemysłowy przy ul. Objazdowej, na terenie warszawskiej Pragi Północ, składający się z młyna parowego, spichrza i portierni. Obiekt znajduje się od 2010 r., w wojewódzkim rejestrze zabytków.

Zakład należał do Towarzystwa Aukcyjnego "Warszawski Młyn Parowy" należącego do Ludwika Michla. Tak zwany Młyn Parowy Michla powstał w 1899 r., i zaopatrywał w parę powstały w 1910 r., spichlerz stojący w bezpośrednim sąsiedztwie.

W czasie II wojny światowej w wyniku ostrzału artyleryjskiego spłonęła najwyższa kondygnacja spichlerza.

Do lat 80. XX wieku z obiektów dawnego przedsiębiorstwa Ludwika Michla, korzystało Stołeczne Przedsiębiorstwo Handlowo-Usługowe "Agred", a po nim kolejnym właścicielem obiektów była WSS Społem. Firma wyniosła się ze spichlerza w latach 90-XX wieku.

W ostatnich latach w niezabezpieczonych w budynkach koczowali bezdomni, a także teren systematycznie był rozkradany przez złomiarzy. W 2006 r. doszło do pożaru, z którego zachował się jedynie budynek spichlerza i młyna.

Kompleks jest unikatem w skali Warszawy, będąc jednym z ostatnich zachowanych obiektów przemysłowych z przełomu XIX i XX wieku, reliktem architektury przemysłu spożywczego.

Przez teren dawnego kompleksu przemysłowego Michla według planów władz miasta miała przebiegać Trasa Świętokrzyska i część obwodnicy Śródmieścia. Staraniem mieszkańców Szmulek i Michałowa zjednoczonych wokół Praskiego Stowarzyszenia Mieszkańców "Michałów" i Fundacji Hereditas, którzy interweniowali u konserwatora zabytków, teren spichrza wraz z otoczeniem został wpisany do wojewódzkiego rejestru zabytków. Wpisu dokonała 9 lutego 2010 r. Barbara Jezierska - Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków. pod nr A-967.

Po wpisaniu budynku spichlerza do rejestru zabytków został on prowizorycznie zabezpieczony po przez zamurowanie okien, umieszczenie tablic informacyjnych o zagrożeniu budowlanym, ogrodzenie terenu, a także jest systematycznie patrolowany przez Straż Miejską.

Już w 2008 r., architekt Karol Langie wspólnie z Praskim Stowarzyszeniem Mieszkańców "Michałów" proponowali projekt ośrodka kulturalno-sportowego obejmującego także teren dawnego przedsiębiorstwa Ludwika Michla, zakładający rewitalizację spichrza oraz młyna i przekształcenie ich w lokalne centrum kultury. W planowanej sali wielofunkcyjnej miały by się odbywać odczyty, koncerty i spektakle. Zakładano także powstanie mediateki, przedszkola, sali do gier towarzyskich oraz studia muzycznego. W sąsiedztwie znajdować by się miały: klub, kawiarnia, amfiteatr oraz plac zabaw dla młodzieży (parkour, skatepark, mini-lunapark). Plan pozostał jedynie w sferze projektu.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Kompleks_mlynski_Michla_w_Warszawie

Fotografia 1-2

Ulica Kawęczyńska – jedna z ulic warszawskiej Pragi, w obecnej dzielnicy Praga Północ, prowadząca od ul. Ząbkowskiej na północny wschód. Nadana w 1907 nazwa ulicy pochodzi od nazwy dawnej miejscowości Kawęczyn  Dawna droga prowadząca do Woli Ząbkowskiej, od XVIII wieku nazywanej Ząbkami. Na przecięciu z okopami Lubomirskiego znajdowały się rogatki Bródzieńskie (Bródnowskie), później zwane Ząbkowskimi. W 1919 ulicą poprowadzono linię tramwajową w stronę Michałowa (pętla obok bazyliki, obecna nazwa Kawęczyńska-Bazylika). W 1925 przy ul. Kawęczyńskiej uruchomiono zajezdnię tramwajową. W 1968 linię tramwajową poprowadzono aleją Tysiąclecia do Dworca Wschodniego, z wycofaniem kursów tramwajów z odcinka prowadzącego przez Ząbkowską do Targowej – pozostawiono wtedy jeden tor służący do wyjazdów tramwajów z zajezdni, ostatecznie zlikwidowany w 2000. W kwietniu 2013 roku przeprowadzono generalny remont ulicy. Prawie wszystkie przystanki tramwajowe zorganizowano w formie pierwszych tego typu w Warszawie tzw. przystanków wiedeńskich, z wyniesieniem pasa jezdni ułatwiającym wsiadanie do tramwaju.
(wikipedia)


Fotografia 3-7

Ulica Kawęczyńska 26 - drewniany budynek.
Jednopiętrowa drewniana „kamienica” został wybudowana dla Edmunda Burkego około 1890 roku. W tym czasie na Pradze obowiązywał zakaz budowy murowanych domów. Należał do Budnych i Rumplów oraz Bolesława Borkowskiego, przedsiębiorcy handlującego materiałami opałowymi. 19 lipca 2005 roku wszczęto postępowania w sprawie wpisania budynku do rejestru zabytków.


Fotografia 8-10

Ulica Kawęczyńska 9/13 - Fabryka Farb Graficznych.

W roku 1915 pod tym numerem powstała fabryka produkująca farby malarskie. Została wzniesiona dla żydowskiego fabrykanta. Produkcja była przeznaczona na potrzeby armii niemieckiej podczas I Wojny Światowej. W latach dwudziestych zabudowania stały się własnością Fabryki Farb Drukarskich „Pigment” zatrudniająca 85 pracowników.  Specjalizowała się w produkcji farb i chemikaliów drukarskich. Produkowała głównie farby drukarskie, offsetowe, gazetowe, afiszowe, barwniki anilinowe i chemiczne. W prawym skrzydle powstała Wytwórnia Makaronu „Pastificio Moderno Napoli”. W latach trzydziestych była zlokalizowana kolejna firma. Była to Fabryka Kondensatorów i Oporów  Adolfa Horkiewicza. Zakład zatrudniał około 30 osób zajmujący się produkcją oporników, kondensatorów, aparatów mierniczych oraz sprzętu radiofonicznego. W 1938 roku Fabryka Kondensatorów i Oporów została przeniesiona na ulicę Stępińską po drugiej stronie Wisły. Po wojnie w znacjonalizowanym w 1951 roku zakładzie kontynuowano produkcje farb. Początkowo należała do  spółdzielni Czytelnik, później przeszła pod zarząd Przemysłu (Poligraficznego, jeszcze później - Ministerstwa Kultury i Sztuki potem do Przemysłu Chemicznego). Od 1962 roku zakład funkcjonuje pod obecną nazwą. W latach 90-tych fabryka została sprywatyzowana i unowocześniona. Obecnie zakład zatrudniający około 40 osób cały czas wytwarza farby drukarskie, offsetowe, gazetowe, do druku tapet i wykładzin meblowych.


Fotografia 11-15

Ulica Kawęczyńska 15 - dwie kamienice.

U zbiegu ulic Kawęczyńskiej i Folwarcznej w roku 1906 została wybudowana 3 piętrowa kamienica.
W 1910 roku została wzniesiona następna ale tym razem czteropiętrowa. Została dobudowana do trzypiętrowej. Przed rokiem 1939 lokatorami byli głównie robotnicy pracujący w pobliskich fabrykach.
Oba budynki oznaczone są numerem „15”. Na wyższej części widoczna jest data wybudowania „1910” oraz inicjały właściciela. W narożnym sklepie w latach 80-siatych znajdowała się jatka końska.

Fotografia 16-19

Ulica Kawęczyńska 39 Dom Feliksa Świętochowskiego

Posesja stanowiła własność rodziny pisarza i publicysty, czołowego przedstawiciela pozytywizmu warszawskiego, Aleksandra Świętochowskiego (1849-1938). Dom został wybudowany w roku 1903. W latach 1910-1911 Świętochowski zbudował od ulicy nową trzypiętrową kamienicę. Willa znalazła się na jej zapleczu a tym samym ogród zamienił się w podwórze. Dom był zamieszkany do lat dwudziestych XX w. Obecnie budynek jest w stanie ruiny. Rok budowy częściowo widoczny jest na wieżycy mieszczącej klatkę schodową. Malowidła, które widać powstały 11.08.2012r. w ramach projektu: “Blok, podwórko, kamienice – ożywiły się dzielnice”.

Ulica Grochowska 224 - Piekarnia Teodora Rajcherta.

Powstanie tego budynku w/g różnych źródeł to rok 1918 lub 1929 r. Powstał w stylu eklektyzmu, zlokalizowany w warszawskiej dzielnicy Praga Południe przy ul. Grochowskiej 224 – u zbiegu ulic Grochowskiej i Wiatracznej. Są to zabudowania murowane, nieotynkowane, posiadające elewację z czerwonej cegły, pokryte papą. Jedne z najbardziej rozpoznawalnych budowli przedwojennego Grochowa składały się faktycznie z trzech ceglanych budynków: piętrowej kamieniczki usytuowanej na rogu ulic Grochowskiej i Wiatracznej, piętrowego budynku produkcyjnego w kształcie litery "L" z kominem, dołączonego do kamieniczki i kontynuującego pierzejową zabudowę ulicy Wiatracznej oraz parterowej stróżówki połączonej z bramą wjazdową od ulicy Wiatracznej 1. Piekarnia pod nazwą „Europejska” w latach dwudziestych XX wieku cieszyła dużym uznaniem zarówno wśród mieszkańców Grochowa oraz całej Warszawy. Jest to charakterystyczny budynek Grochowa, tym bardziej, że znajduje się przy Rondzie Wiatraczna. Przed II wojną światową piekarnia była jedną z najlepszych w tej części Warszawy. Teodor Reichert kupował mąkę między innymi w Słodowieckim Młynie Parowym Mayzera i Goldflama przy ul. Marymonckiej. Podczas okupacji przekazywał chleb organizacjom udzielającym pomocy biednym. W czasie okupacji pochodzenie Rajcherta komplikowało jego los. Jako osoba, która nie zgodziła się na podpisanie volkslisty, był przez Niemców traktowany jako wrogi Polak. We wrześniu 1944 roku piekarnia nie spłonęła, ale pociski i odłamki całkowicie zdemolowały konstrukcję dachu.
W lipcu 1946 roku rozpoczęło się postępowanie spadkowe po zmarłym w czasie Powstania Teodorze Rajchercie. Spadkobiercy nie odzyskali jednak nieruchomości przy ulicy Grochowskiej 101 (powojenny numer posesji to 224), w której uruchomiono państwową piekarnię Zakład nr 3. W 1955 roku zabudowania zostały ostatecznie przepisane na rzecz Skarbu Państwa. W maju 2007 roku Zespół Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy "ZOK" wystąpił z wnioskiem o wpisanie do rejestru zabytków trzech budynków wraz z bramą tworzących zabudowę przy ulicy Grochowskiej 224. W 2009 roku obiekt  został ujęty w ewidencji. Jednak taki zapis nadal nie stanowi skutecznej ochrony przed ewentualnym wyeliminowaniem go z krajobrazu okolic Ronda Wiatraczna.

Mamy kolejny „banalny” temat. Czyli dawne bazy Miejskiego Przedsiębiorstwa Taksówkowego. Bazy były zlokalizowane na Grochowie przy ulicy Chrzanowskiego, Praga Południe oraz przy ulicy Bitwy Warszawskiej 1920r (dawniej znana pod nazwą Wery Kostrzewy), Ochota. Ta  praska była bardziej  „malownicza”. Z tego powodu zamieściłem znacznie więcej obrazów niż siostrzanej z Ochoty. Myślę, że te miejsca były znane wielu warszawskim kierowcom między innymi z tego, że wykonywali tam badania diagnostyczne aby przedłużyć rejestrację auta. Miejsca te nie mają żadnej oszałamiającej historii. Po prostu wpisały się w krajobraz Warszawy. Poniżej kilka słów o przeszłości oraz teraźniejszości (strona MPT). Na samym końcu polecam filmik z roku 1951 pokazujący transport z ZSRR nowych samochodów marki  „Pobieda” (od roku 1951 montowana na Żeraniu z części z ZSRR a od 1954 produkcja rodzima -  „Warszawa” M-20 ) dla MPT. Na szczególną uwagę zasługuje sposób rozładunku jaki stosowano w tamtych latach.

Historia Miejskiego Przedsiębiorstwa Taksówkowego sięga 1951 r., kiedy utworzona została państwowa firma, która miała zapewnić mieszkańcom Warszawy indywidualną komunikację taksówkami. MPT będące do 1990 r. przedsiębiorstwem państwowym, zostało w wyniku procesów komunalizacji i prywatyzacji na podstawie Uchwały Rady Warszawy w dniu 24 czerwca 1991 r. przekształcone w jednoosobową spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością należącą do Związku Dzielnic – Gmin Warszawy. W dniu 17 kwietnia 2002 r. Miejskie Przedsiębiorstwo Taksówkowe Sp. z o.o. zarejestrowana została w Sądzie Rejonowym dla Miasta Stołecznego Warszawy.  Obecnie MPT Sp. z o.o. stanowi własność Miasta Stołecznego Warszawy.

www.kronikarp.pl/szukaj,14462,tag-689623

W publikacji wykorzystałem fotografie z albumu „ Dni Powstania”, KORONIKA FOTOGRAFICZNA WALCZACEJ WARSZAWY. Graficznie oraz fotograficznie opracowana przez Jana Grużewskiego oraz Stanisława Kopfa pod redakcją Zdzisława Borówki. Jest to wydawnictwo PAX z roku 1957.

Album ten otrzymałem od mojego dziadka, który walczył w Powstaniu Warszawskim w Batalionie Kiliński – Ludwik Wójcik PS. Natoliński. Tak się składa, że jest uwieczniony w tym albumie na fotografii –„PLUTON HONOROWY BAT. KILIŃSKI W CZASIE UROCZYSTOŚCI POGRZEBOWYCH NA ULICY ZGODA”. Ponadto materiały z Fundacji Polskiego Państwa Podziemnego oraz Wikipedia.


PAST (Polska Akcyjna Spółka Telefoniczna, potocznie PAST-a) – pierwszy warszawski wysokościowiec powstały jeszcze w czasach zaboru rosyjskiego, zaprojektowany przez Bronisława Brochwicz-Rogoyskiego. Budynek przypominający średniowieczną wieżę zamkową (modernistyczny nowy historyzm inspirowany średniowieczem), o nowoczesnych secesyjnych wnętrzach zbudowany został na ulicy Zielnej przez firmę Władysława Czosnowskiego w latach 1906-1908 dla szwedzkiego Towarzystwa Akcyjnego Telefonów Cedergrena (nosił wtedy także jego nazwę) jako drugi budynek centrali telefonicznej. Jego wysokość od podstawy fundamentów do szczytu wynosiła 51 m. Był to wtedy najwyższy budynek w całym Imperium Rosyjskim, najwyższy mieszkalny w Europie, oraz jedna z pierwszych tego typu konstrukcji żelbetowych na kontynencie. Mieścił w wieży osiem wysokich pięter. Po wygaśnięciu koncesji w 1922 budynek przejęła Polska Akcyjna Spółka Telefoniczna i dzięki temu znany jest on do dziś jako PAST-a. Miano najwyższej budowli w Polsce nosił do 1934, kiedy oddano do użytku katowicki Drapacz Chmur oraz stołeczny wieżowiec towarzystwa ubezpieczeniowego Prudential. W czasie wojny budynek PAST-y zasłynął z zaciętych walk jakie toczyły się o niego podczas powstania warszawskiego. Budynek był bardzo silnie broniony przez Niemców. Walki powstańcze o zdobycie gmachu trwały od 2 do 20 sierpnia. Zostały zakończone sukcesem, jednak sam budynek został bardzo poważnie zniszczony. Pozostał w rękach powstańców - wraz z otaczającym go obszarem Śródmieścia Północnego - do dnia kapitulacji. Na ul. Pięknej 19 (wtedy Piusa XI) mieściła się tzw. mała PAST-a, o którą podczas powstania warszawskiego w dniach 4-20 sierpnia, również toczyły się ciężkie walki, uwieńczone powodzeniem 22 sierpnia – dwa dni po zdobyciu PAST-y na ul. Zielnej. Obecnie budynek stoi odbudowany z pewnymi zmianami. Usunięto obecne przed wojną zwieńczenia w postaci blank (niczym w obronnej fortecy), jest podzielony na 11 pięter – łącznie z dobudowanym szklanym kioskiem na dachu, przebudowano i skuto zdobienia z części tylnej, zawierającej klatkę schodową. 9 listopada 2000 został przekazany środowiskom kombatanckim, w których imieniu budynkiem administruje Fundacja Polskiego Państwa Podziemnego. Na zorganizowanej uroczystości premier Jerzy Buzek przekazał symbolicznie klucze do budynku prezesowi Zarządu Głównego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, ppłk Stanisławowi Karolkiewiczowi, a także akt notarialny. Kombatanci zameldowali obecność, odczytano apel poległych. Obecne były liczne poczty sztandarowe. Budynek był bogato przyozdobiony flagami, jego elewacje oświetlały szperacze przeciwlotnicze, po zakończeniu odbył sie pokaz sztucznych ogni. Wśród oficjeli byli obecni także m.in. wojewoda mazowiecki Antoni Pietkiewicz, minister spraw zagranicznych Władysław Bartoszewski, ministrowie Jacek Taylor i Jerzy Woźniak z Urzędu ds. Kombatantów, biskup polowy Wojska Polskiego, gen. Sławoj Leszek Głódź. W sierpniu 2003 na dachu budynku ustawiono Znak Polski Walczącej (kotwicę), wykonała ją wyłoniona w przetargu firma ABIS NEON Plast, której kierownictwo w hołdzie powstańcom zrezygnowało z pieniędzy należnych za wykonaną pracę. Znak jest wykonany z aluminium, pomalowany na złoto i podświetlany po zmroku. Ma 4 metry szerokości i 6 metrów wysokości. Jego formę zaprojektował architekt i żołnierz AK Jacek Cydzik. Na ostatnim piętrze budynku znajduje się taras widokowy. Został on zorganizowany w październiku 2003 z inicjatywy i na koszt firmy Boom, wynajmującej w budynku pomieszczenia.

Zdobycie PAST-y - 20 sierpnia 1944

Zwycięski szturm na Gmach PAST-y to jedna z najpiękniejszych kart historii Powstania Warszawskiego. Wielokrotnie opisywana, wymaga jednak choćby krótkiego przypomnienia w kontekście informacji o dzisiejszej roli jaką Gmach ten spełnia. Jako takie przypomnienie przytaczamy relację z walk o Gmach PAST-y (tzw."CEDERGREN") opracowaną przez członków Środowiska Żołnierzy Batalionu AK "Kiliński", na który przypadł główny ciężar walk i zaszczytna rola zdobywcy tego obiektu.

PAST-a
Gmach przy ul. Zielnej 37/39 w Warszawie, wzniesiony w latach 1904-1910 w dwóch fazach: część niższa (1904-1905), utrzymana w stylu eklektycznym, wg planów L. Wahimana, I.G. Ciasona i B. Brochwicz-Rogoyskiego, powstała dla towarzystwa telefonicznego "Cedergren" (kapitał szwedzki); część wyższa (1907-1910), naśladująca średniowieczną wieżę zamkową, wg projektu B. Brochwicz-Rogoyskiego. Od 1922 r. centrala telefoniczna w rękach Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej (PAST-). [Na podstawie "Encyklopedii Warszawy", PWN, Warszawa 1984] W latach II wojny światowej gmach PAST-a był dla niemieckiego okupanta szczególnie ważnym obiektem. Tu koncentrowała się łączność telefoniczna Generalnej Guberni. Tu zainstalowano "gorącą linię" między Warszawą i Berlinem. Stąd łączono bezpośrednio z dowództwem frontu wschodniego. Dlatego budynek dodatkowo umocniono i otoczono bunkrami z bronią maszynową, a załogę stanowiło ok. 150 uzbrojonych po zęby żołnierzy z doborowych jednostek. Nie zdało się to na nic. Po sześciu szturmach i niezwykle zaciętych walkach powstańcy rozbili w pył niemiecką obronę i 20 sierpnia 1944 roku zdobyli PAST-ę.

Opis obiektu
Wybudowany został w latach 1906-1908 przez szwedzką firmę CEDERGREN. Była to pierwsza wielka konstrukcja żelbetowa i najwyższy wówczas dom niemieszkalny w Europie. Wysokość budynku od podstawy fundamentów do szczytu wynosiła 64,5 m. Składał się z wieży, ośmiu wysokich pięter i niższej części czteropiętrowej. Konstrukcja niepalna. Grube mury. Zlokalizowany w centrum miasta. Posiadał nowoczesną centralę telefoniczną.W Powstaniu Warszawskim był to jeden z najważniejszych obiektów o przeznaczeniu technicznym, o który toczyły się ciężkie i krwawe walki od 1 do 20 sierpnia 1944 r. Obiekt został zdobyty przez batalion AK "Kiliński" przy współudziale jednostek specjalnych i służb technicznych dowództwa I Obwodu i Okręgu Warszawskiego AK (saperzy, minerki i in.).

Znaczenie obiektu dla walczących stron.
Dla Niemców był to główny węzeł łączności na linii Berlin - Front Wschodni i łączności lokalnej. Warszawa była dla Niemców ważnym punktem strategicznym, głównym węzłem kolejowym, bazą zaopatrzeniową i remontową, garnizonem wszystkich broni i silną załogą policyjną. Obiekt ten na wypadek nieprzewidzianych działań był przystosowywany do obrony począwszy od 1945 r. (umocnienia zewnętrzne i wewnętrzne).Dla strony polskiej - chodziło o uzyskanie łączności między dzielnicami miasta i możliwość koordynowania działań wojskowych poszczególnych zgrupowań. Drugim celem było zapewnienie bezpieczeństwa i komunikacji w rejonie miasta opanowanym przez powstańców. Niemcy, ogniem strzelców wyborowych, paraliżowali wszelki ruch w
szerokim kręgu. Strzelali m.in. do kobiet i dzieci oraz do rannych przenoszonych na noszach.Poza tym zdobycie PAST-y miało duże znaczenie psychologiczne, i to
dla obu stron.

Kalendarium walk
Załoga niemiecka, licząca przed Powstaniem kilkunastu żołnierzy ochrony, do 12 sierpnia zwiększona została do ok. 160 żołnierzy dowodzonych przez oficerów SS.

1 - 3 sierpnia - sporadyczne akcje, obserwacja i ostrzeliwanie. Wzmocnienie załogi PAST-y plutonem Schutzpolizei (1 sierpnia) i innymi mniejszymi jednostkami.

3 sierpnia - walka z odsieczą niemiecką zdążającą do oblężonej PAST-y. Wysłano z siedziby Gestapo w Al. Szucha kolumnę samochodów opancerzonych z ponad 100-osobową załogą pod osłoną dwóch czołgów. Kolumna przedostała się na ul. Marszałkowską i między Złotą a Sienkiewicza została rozbita. Użyto wobec niej dużej ilości butelek zapalających i granatów. Poparzone załogi czołgów były niezdolne do walki, wycofały się pozostawiając piechotę (informacja ze źródeł niemieckich - relacja gen. Geibla wyższego dowódcy SS i policji; relacja dowódcy 8 kompanii batalionu "Kiliński" i Komunikat Dowództwa AK nr 22 z dnia 5 sierpnia 1944 r.) Uczestnikami walki po stronie parzystej (114 i dalsze) byli żołnierze 8 kompanii przy współudziale innych jednostek z drugiej strony ulicy.

4 - 6 sierpnia - kolejne próby zdobycia PAST-y.
Odcięcie dopływu wody i prądu. 4 sierpnia - o godzinie 1.00 w nocy nastąpił pierwszy zorganizowany atak, przeprowadzony z inicjatywy dowódcy I Obwodu popułkownika "Radwana" (Edward Pfeiffer). Natarcie wykonały oddziały dyspozycyjne Dowództwa Obwodu i trzy grupy szturmowe z batalionu "Kiliński" (3x10). Dowódcą akcji był kapitan cc "Żmudzin" (Bolesław Kontrym). Powstańcy wdarli się do budynku do wysokości pierwszego piętra, ale ze znacznymi stratami musieli się wycofać. Straty polskie wyniosły:
- z ODB-3 (1147) i "Koszty" - 3 poległych (w tym 2 oficerów) i 7 rannych (w tym 2 oficerów)
- z batalionu "Kiliński" - 5 poległych i 11 rannych (w tym 1 oficer)
- łącznie - 8 poległych i 18 rannych.

4 sierpnia, po południu z inicjatywy majora "Zagończyka" (Stanisława Steczkowskiego) dowódcy IV Rejonu, natarcie organizował podporucznik "Kutno" (Władysław Damrosz) dowódca plutonu specjalnego ze Zgrupowania mjra "Bartkiewicza". Udział w akcji brały plutony z batalionu "Kiliński". Akcja nieudana.

5 sierpnia, nad ranem. Natarcie organizował i dowodził osobiście ppłk "Radwan". Do podpalenia obiektu próbowano użyć motopompy. Akcja nieudana. Ranny został ppłk "Radwan". 5/6 sierpnia - noc. Na rozkaz majora "Zagończyka" grupa porucznika "Boruty" (Henryka Witkowskiego) z oddziału osłonowego Komendy Okręgu - Kolegium B, przy współudziale grup szturmowych z bat. "Kiliński" pod dowództwem por. "Szarego" (Stanisław Silkiewicz) z-cy dowódcy batalionu, przeprowadziła kolejne natarcie. Użyto materiałów wybuchowych i butelek zapalających. Walkę przerwano o godz. 2.50 w nocy. Straty : 1 poległy i 9-ciu rannych. Dalsze walki o PAST-ę prowadził już samodzielnie batalion "Kiliński".

6-12 sierpnia - zacieśnianie pierścienia placówek. Próby szturmu przy użyciu piata i podpalania butelkami zapalającymi. Działania nieskuteczne.

10 sierpnia - odcięcie kabli telefonicznych w studzience na ul. Królewskiej, róg Marszałkowskiej, w rejonie ostrzeliwanym przez Niemców z Ogrodu Saskiego. Przerwano połączenie wojskowej centrali telefonicznej tzw. Heeresvermittlung kwatery gen. Stahela w rejonie Ogrodu Saskiego.

12/13 sierpnia, noc - zrzut broni w Śródmieściu.13 sierpnia rano - dozbrojenie i zorganizowanie z ochotników grupy szturmowej dla odcięcia załogi PAST-y od dostaw zaopatrzenia z Ogrodu Saskiego (nocami przez czołgi). Skład oddziału: 1 oficer i 20 żołnierzy (w tym połowa podchorążych) z 1 kompanii, oraz 4 sanitariuszki. Uzbrojenie: 1 piat, 1 km plot., steny i karabiny. W południe, w porze obiadowej u Niemców, zajęcie bez walki obiektu o dużej kubaturze i strategicznym położeniu przy ul. Królewskiej 16. Obiekt wchodził w obręb Ogrodu Saskiego i był patrolowany przez Niemców. Powracający patrol został zlikwidowany ze stratą jednego powstańca - korespondenta wojennego, który dołączył do oddziału. Przed zmierzchem w Ogrodzie Saskim w alejce u wylotu na ul. Królewską zatrzymała się duża kolumna ok. 200 żołnierzy niemieckich objuczonych bronią i zapasami żywności. Była to nowa załoga dla PAST-y. Kolumnę osłaniały dwa czołgi. Powstańcy zaatakowali tę kolumnę z odległości 50-60 metrów. Ogień - początkowo słaby - narastał z każdą chwilą, bowiem ściągnięto posterunki ze stanowisk rozmieszczonych w gruzach od strony ul. Granicznej. W pierwszej fazie walki zlikwidowano oficera na czele kolumny. Niemcy nie wiedzieli skąd są ostrzeliwani. Pociskiem z piata uszkodzono prowadzący czołg; drugi, będący na tyle kolumny, nie podjął walki. Następnie ogniem z pistoletów maszynowych (steny) i karabinem maszynowym przeciwlotniczym dosłownie "koszono" kolumnę nieprzyjaciela, resztę rozproszono. Niemcy, zdezorientowani, dopiero w nocy zaczęli ostrzeliwać pobliskie gruzy Giełdy przy ul. Królewskiej 14. Akcja ta doprowadziła do odcięcia załogi PAST-y od garnizonu niemieckiego w Ogrodzie Saskim. Był to przełom w walkach o PAST-ę.

14-18 sierpnia. Niemcy mimo poważnych strat jakie ponieśli w walce o PAST-ę nie zrezygnowali z niej. Ponawiali szereg natarć. Atakowali zamykającą im dostęp placówkę przy ul. Królewskiej 16. Doszło do walk na terenie tej posesji. Atakowali także z ul. Granicznej. W akcjach tych stracili dwa czołgi i wielu żołnierzy. Placówkę przy ul. Królewskiej 16, mimo poważnych strat wśród powstańców, utrzymano do końca i w prasie powstańczej uzyskała ona chlubne miano "Samotnej Placówki".

17 sierpnia - w dniu tym nastąpił kolejny szturm z próbą podpalenia obiektu przy pomocy dużej pompy strażackiej. Miano polewać budynek mieszanką palną, by następnie zapalić ją granatami. Atak nie udał się. Silny strumień mieszanki wyrwał końcówkę węża z rąk żołnierza. Stracono 1000 l. mieszanki z wielkim trudem donoszonej w kanistrach 20 l. z Poczty Głównej przy Placu Napoleona.

19-20 sierpnia - miał miejsce decydujący szturm. Zgromadzono nowy zapas paliwa (ok. 5000 litrów). W akcji uczestniczyły służby specjalistyczne z Dowództwa Obwodu i Okręgu (saperzy, minerki i inni). Atak prowadzono początkowo poprzez wyłomy w ścianach bocznych wewnątrz budynku. Były znaczne straty wśród atakujących. Grupa szturmowa wewnątrz budynku nie mogła się wycofać. Przebiła się w walce na drugi koniec budynku i przez siebie dokonany wyłom w
ścianie od strony południowej wyskoczyła z I piętra na zewnątrz. Teraz do akcji wprowadzono motopompę podpalano mieszankę benzyny z ropą. Ogień przenoszono na coraz wyższe piętra. Niemcy zepchnięci ogniem z górnych pięter zeszli studzienką ogniotrwałą na dół do pomieszczeń wcześniej nie rozpoznanych. W tej sytuacji minerki rozbiły ładunkiem plastiku osłonę betonową wejścia do piwnicy z frontu budynku. Dopiero szturm prowadzony w piwnicach, a z nich w górę, do pomieszczeń gdzie schronili się Niemcy, doprowadził do ich poddania się.

Liczebność i straty załogi niemieckiej - polegli 56 osób, ranni 6 osób, jeńcy 115. Razem 157 osób. Straty strony polskiej - bez poległych i rannych z placówki przy ul. Królewskiej 16 broniących dostępu do PAST-y - wyniosły:
polegli - 52 osoby, ranni - 49 osób, to dane z batalionu "Kiliński"
oraz z ODB-3 (1147), "Koszty" i innych - poległo 6 osób, a rannych zostało 14.
Łącznie - poległo 58 osób, a rannych zostało 65 osób. Są to dane niepełne.
Nieznane są losy niektórych żołnierzy batalionu "Kiliński". Nieznane są straty wśród ludności cywilnej. Uwolniono zakładników, polskich pracowników technicznych PAST-y, których Powstanie zastało w pracy. Było ich 14. - dziesięciu mężczyzn i cztery kobiety. Jeden z nich został zastrzelony przy próbie ucieczki.

Prudential – wieżowiec położony w Śródmieściu, na rogu Świętokrzyskiej i placu Powstańców Warszawy. Do 2002 r. siedziba Hotelu Warszawa.

W publikacji wykorzystałem fotografie z albumu „ Dni Powstania”, KORONIKA FOTOGRAFICZNA WALCZACEJ WARSZAWY. Graficznie oraz fotograficznie opracowane przez Jana Grużewskiego oraz Stanisława Kopfa pod redakcją Zdzisława Borówki. Jest to wydawnictwo PAX z roku 1957.

Album ten otrzymałem od mojego dziadka, który walczył w Powstaniu Warszawskim w Batalionie Kiliński – Ludwik Wójcik PS. Natoliński. Ponadto materiały źródłowe Wikipedia

Przed wejściem do budynku znajduje się tablica upamiętniająca rozpoczęcie przez Batalion Kiliński walki w Powstaniu Warszawskim. Pomnik składa się z 63 elementów, które symbolizują 63 dni powstania warszawskiego. Pomnika został zaprojektowany przez Andrzeja Domańskiego. Odsłonięty 1 sierpnia 1979 roku.

Budynek (w stylu art déco) wybudowano przy ówczesnym placu Napoleona w latach 1931-1934. Budynek stał się symbolem nowoczesnej Warszawy lat 30. Miał wysokość 16 pięter (66 m), co czyniło go w ówczesnym czasie jednym z najwyższych budynków w Polsce i jednym z najwyższych wieżowców (drugim) w Europie. Mieścił on siedzibę angielskiego Towarzystwa Ubezpieczeń Prudential oraz luksusowe apartamenty. Projektantem budynku był Marcin Weinfeld, projekt stalowej konstrukcji ustawionej na fundamentach biurowca opracowali Stefan Bryła i Wenczesław Poniż. Do budowy użyto 2 mln cegieł pustakowych, 2 tys. t cementu, 1500 t stali. W 1936 roku na 16 piętrze biurowca rozpoczęła swą działalność Eksperymentalna Stacja Telewizyjna. Wtedy to na dachu Prudentialu umieszczono 27-metrową antenę nadawczą. Profesor Politechniki Warszawskiej Janusz Groszkowski (późniejszy prezes PAN) zbudował tu i uruchomił pierwszy w Europie nadajnik telewizyjny, zanim to zrobili Niemcy na igrzyska olimpijskie w Berlinie.

Budynek, będąc najwyższym w Warszawie, ucierpiał mocno w czasie II wojny światowej. 18 września 1939 roku spłonął w wyniku niemieckiego ostrzału artyleryjskiego. Podczas powstania warszawskiego budynek zajęli powstańcy. Z jego okien ostrzeliwali zajęty przez Niemców gmach Poczty Głównej. Na szczycie przez wszystkie 63 dni powstania powiewała polska flaga. Budynek był mocno ostrzeliwany, w końcu sierpnia został trafiony z moździerza Ziu (pocisk o masie 2 ton kalibru 600 mm ). Odchyliło go to od pionu. Jednak jego stalowa konstrukcja przetrwała, przez kilka lat będąc żywym symbolem zniszczeń. Sylwetkę jego ruiny wykorzystano w antywojennych plakatach. Po wojnie biurowiec odbudowano według projektu Marcina Weinfelda, nadając mu jednocześnie socrealistyczną szatę. W 1954 roku w budynku otwarto Hotel Warszawa, który działał aż do 2002 roku. Obecnie Prudential przechodzi generalny remont, mający na celu usunięcie elementów socrealistycznych i przywrócenie wnętrz budynku do przedwojennej formy art déco z zachowaniem jedynie kilku socrealistycznych elementów. Projekt na renowację budynku wygrało biuro architektoniczne Bulanda, Mucha Architekci. Rewitalizacja przeciąga się, a w 2009 roku właściciel gmachu, firma Polimex Mostostal, wystawiła go na sprzedaż, po czym sprzedała go 31 grudnia 2009 roku firmie, której nazwy początkowo nie podano. Nowym właścicielem okazała się być krakowska rodzina Likusów. Pierwsze prace rewaloryzacyjne rozpoczęto w sierpniu 2010 roku. Przywrócony ma być wygląd elewacji sprzed II wojny światowej. Wnętrza zostaną wykończone w stylu lat 30. XX wieku

Warszawskie Zakłady Papiernicze

Moje archiwum obejmuje tylko Warszawę. Jednak kilka dni temu otrzymałem fotografie związane z Warszawskimi Zakładami Papierniczymi. Otrzymałem je od osoby, która pragnie zachować całkowitą anonimowość. Bardzo dziękuję za umożliwienie opublikowania tych obrazów. Co prawda jest to "końcówka" całości ale mimo tego warto obejrzeć również i te pozostałości.
 
Zakłady papieru zlokalizowane w miejscowości Konstancin-Jeziorna (w dzielnicy Mirków). Co najmniej od 1730 roku nad Jeziorną przy grobli istniał młyn. W 1775 roku baron Jan Kurtz zwrócił się do króla Poniatowskiego z propozycją założenia w Jeziornie papierni. Zakład został wybudowany półtora kilometra w dół rzeki od tego pierwszego młyna. Był to jeden z najstarszych zakładów papierniczych w Polsce i pierwszy na terenie Mazowsza. W powstałej wtedy Królewskiej Fabryce Papiery czerpano m.in. papier na którym spisana została Konstytucja 3 maja. Przy papierni powstała osada. W kolejnych latach zakład przechodził na własność Samuela Bruschkego, a następnie Józefa Krzyczkowskiego. Trzykrotnie spłonął - w latach 1804, 1819 i 1829. W
1830 roku zakład przeszedł na własność Banku Polskiego. Powstawał w nim papier używany m.in. do druku papierów wartościowych. W 1836 r. wyposażony on został w nowoczesne maszyny sprowadzone dwa lata wcześniej z Wiednia - była to pierwsza maszyna papiernicza w Polsce, pozwalająca na produkcję "papieru bez końca".
Umieszczono ją wykupionym na te potrzeby "górnym zakładzie" w miejscu pierwotnego młyna, który zaprojektował Jan Jakub Gay. Stworzono wtedy nowoczesny kompleks industrialny, łączący dwa zakłady. Od tamtej pory przyjęło się nazywać nowy kompleks "górną papiernią", stary zaś "dolną papiernią". W 1888 r. zakład w Jeziornie wykupiło Akcyjne Towarzystwo Mirkowskiej Fabryki Papieru. Z inicjatywy Edwarda Natansona w rok później przeniesiono do Jeziorny z Mirkowa większość maszyn i fachowców. Również z jego inicjatywy powstało osiedle Porąbka, przeznaczone dla pracowników nowej fabryki. Dla uczczenia przemysłowca przez szereg lat używano na jego określenie nazwy Edwardów, sama zaś dzielnica nazywana jest obecnie Mirkowem od nazwy macierzystej papierni. Po 1945 papiernia w Jeziornie znana była jako Warszawskie Zakłady Papiernicze – jeden z głównych producentów papieru w PRL, w latach 90. XX wieku sprywatyzowany. Przez lata górny kompleks zredukowany został do celów szmaciarni (i tym mianem jest nadal czasem określany) oraz magazynów. Spłonął niemal doszczętnie w pożarze w 1984 roku. W odrestaurowanych i rozbudowanych budynkach starej części papierni (oryginalnie proj. Jakub Gay, 1836-1838) stworzono w 2002 roku centrum handlowe "Stara Papiernia" (według proj. arch. Bulanda i Mucha (BiM). Od 2001 zakłady były własnością Metsa Tissue SA. W 2012 roku zakład zaprzestał produkcji, fabrykę zamknięto, wiosną 2013 rozpoczęto wyburzanie zabudowań.
Wikipedia

Młyn parowy Schutza i Parzyńskiego – czteropiętrowe zabudowania młyna parowego spółki Schutz i Parzyński powstały w 1899 roku na podłużnej posesji między ulicami Brzeską i Markowską. Należał do spółki Schutz i Parzyński. Zakład należał do średnich tego typu zakładów w Warszawie. Produkowano różnorakie kasze i groch łuskany.  W skład zabudowy wchodziły młyn, komin, budynek portierni i biuro. Elewacje obiektów utrzymane były w typowym dla architektury przemysłowej stylu  z ceglanym skromnym detalem Do dziś i to w bardzo krytycznym stanie przetrwały jedynie fragmenty obiektów od ulicy Brzeskiej, mieszczących biura, i relikty młyna w podwórzu. Zachowana pięcioosiowa fasada od ulicy, wykończona cegłą licówką  straszy wypalonymi wnętrzami. Wytrawne oko dostrzeże jeszcze otwór drzwiowy na pierwszej osi wraz z otworami okiennymi zabezpieczonymi płytami drewnianymi. Zachowany detal architektoniczny: profilowane parapety podokienne, proste nadproża okienne zaakcentowane pasami z cegieł z klińcem. Widać również jeszcze elementy dekoracyjnego gzymsu z ukośnie układanej cegły. Historia pożarów zaczęła się dużo wcześniej niż w latach obecnych. W 1912 roku doszło do pożaru młyna w wyniku czego zostało poparzonych kilku pracowników. W tym samym roku w innym  pożarze zniszczeniu uległ drugi młyn na ulicy Brzeskiej 3. Kolejny duży pożar w 1934 roku spowodował ruinę finansową przedsiębiorstwa. Za długi przejął firmę Bank Handlowy, który prowadził dalej działalność pod nazwą „Praski Młyn Elektryczny” produkując głównie kaszę. W czasie okupacji zakład został poważnie zniszczony. Dzięki zaangażowaniu kilku osób, na czele z wykwalifikowanym fachowcem, absolwentem szkoły młynarskiej w Bydgoszczy i politechniki, inż. Zygmunt Gajewski, zaczęto podejmować prace naprawcze. Niestety działania wojenne zupełnie zniszczyły cała aparaturę i sprzęt ale pomysłowy pan Gajewski odnalazł  w gruzach młyna Grasberga po drugiej stronie Wisły, przy ulicy Prostej zdatne jeszcze do użytku instalacje i maszyny. Co prawda nie zapewniały one różnorodności produkcji, ale wyrabiały dobrą mąkę żytnią pytlową, tak bardzo cenną w trudnej powojennej sytuacji gospodarczej. Nowo zawiązani wspólnicy otrzymali od władz „list żelazny”, przyznawany prywatnym zakładom przemysłowym o dużym znaczeniu społecznym i zapewniający pewne przywileje własnościowe oraz zaopatrzeniowe. Po upaństwowieniu, które nastąpiło w 1948 roku, młyn, z przestarzałymi już nieco urządzeniami, nastawił się na kaszę gryczaną – początkowo surową a później prażoną. Następnie zajął się znów pszenicą, osiągając bardzo dużą wydajność. Zaprzestanie działalności nastąpiło w połowie lat 70-tych XX wieku. Od tamtego czasu obiekt ulega bardzo szybkiej degradacji. Systematycznie podpalany jest właściwie dzisiaj ruiną. Mimo tak dużego stopnia zniszczenia zachowany fragment portierni i biura zasługuje na rewitalizację i objęcie ochroną w celu zachowania choćby śladu istnienia tradycji młyńskich na ul. Brzeskiej.

W/w tekst pochodzi z publikacji Towarzystwa Przyjaciół Pragi.

III Warszawska Piekarnia Mechaniczna
Na ulicy Stolarskiej 2/4 znajduje się zabytkowa piekarnia ( III Warszawska Piekarnia Mechaniczna), która powstała około 1900 roku. Budynek piekarni jest jednokondygnacyjny. Dach pokryty papą. W górnej części widać attykowy cokół. Z daleka można zauważyć dwa wysokie kominy. Kominy o przekroju kwadratowym spięte metalowymi klamrami. Na pierwszy rzut oka wydają się nieproporcjonalnie wysokie. Cegła jakiej użyto do budowy piekarni jest cegłą ceramiczną. Zarówno sąsiadująca ulica Letnia jak i sama Stolarska wyłożona jest „kocimi łbami”. W budynku piekarni rozważano zlokalizowanie Muzeum Warszawskiego Piekarnictwa. Pomimo pełnej skromności jaka z tego budynku emanuje ujął mnie swoim urokiem. Piekarnia została wzniesiona na gruncie który wcześniej należał do Augusta Berkego. Wyposażenie oraz wystrój wewnętrzny przetrwały do dnia dzisiejszego. Do piekarni przy Stolarskiej 2/4 przylega dwupiętrowa mieszkalna oficyna. Rok jej powstania datuje się również na 1900. W roku 1936 właścicielami byli Stefan Wiechowicz oraz Stanisław Murawski.

 

 

Ulica Ciepła 3- Mirów/ Wola
Kamienica powstała w 1881 roku i początkowo składała się jedynie z budynku frontowego oraz oficyny północnej, w podwórku znajdowały się ponadto zabudowania gospodarcze i ogród. W tej kamienicy 31 lipca 1893 roku na świat przyszedł Ignacy Skorupka, ksiądz, wsławiony potem podczas bitwy warszawskiej 1920 roku. Kamienica została w 1910 roku rozbudowana o nowe oficyny, które otoczyły całe podwórko. Kamienica nie została zniszczona podczas II wojny światowej, podczas okupacji odsłonięta północna ściana szczytowa była przez pewien czas granicą getta. Po wojnie kamienica została przekształcona w dom komunalny i zaniedbana zaczęła powoli popadać w ruinę. W 2010 roku nad ostatnim zachowanym przy ul. Ciepłej budynkiem stanęło widmo wyburzenia, gdyż dzielnica uznała, że kamienicy grozi zawalenie, i zaczęła wysiedlać jej mieszkańców. Z tą decyzją nie zgodzili się jednak lokatorzy, podkreślając, że kamienica była niedawno remontowana: wymieniono dach i instalacje, doprowadzono centralne ogrzewanie. Z opinią urzędników nie zgodzili się także varsavianiści z ZOK z Januszem Sujeckim na czele, zaczęto podejrzewać, że urząd dzielnicy chce sprzedać kamienicę deweloperom pod budowę wieżowców (nawet 180-metrowego budynku) lub apartamentowców – wskazywać na to ma też fakt, że ludzie wyprowadzają się także z całkiem nowego budynku przy ul. Pereca 1a, który przylega od zachodu do ścian szczytowych kamienicy. W obronie budynku stanęli nie tylko obrońcy zabytków z Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy, argumentując konieczność jego ocalenia poprzez osobę ks. Ignacego Skorupki, który urodził się w tym budynku, jak również Żydowski Instytut Historyczny. Przekonywał on, że kamienica stanowi jeden z ostatnich zachowanych budynków na terenie dawnego getta. Rozpoczęto nawet starania o wpis budynku do rejestru zabytków, choć wojewódzki konserwator zabytków odrzucił te propozycje – uznał on, że jest to typowy przykład XIX-wiecznej kamienicy czynszowej, dodatkowo wyabstrahowanej od współczesnego kontekstu urbanistycznego, tę decyzję zawetował jednak generalny konserwator zabytków. W tej sytuacji dzielnica gotowa jest przeznaczyć budynek do zachowania, jednak w przyszłości znalazłby się one między dwoma wysokościowcami – w miejscu kamienicy przy ul. Twardej 28 oraz w na rogu ul. Pereca. Kamienica jest trzypiętrowa, jednopodwórzowa o układzie zamkniętym, na fasadzie jest umieszczona tablica upamiętniająca księdza Ignacego Skorupkę, który urodził się i mieszkał w tym domu. Tablica przedstawia kształtem bieg Wisły w rejonie Warszawy i została zaprojektowana przez Andrzeja Gawlikowskiego. W podwórku znajduje się także kapliczka.

Ignacy Skorupka, herbu Ślepowron, urodził się w Warszawie, w domu przy ulicy Ciepłej 3 w robotniczej dzielnicy Wola. Był najstarszym synem Adama Skorupki, urzędnika towarzystwa ubezpieczeniowego w Warszawie, pochodzącego ze szlachty zagrodowej z Podlasia, i Eleonory z Pomińskich, córki powstańca z 1863 roku; jego młodszym bratem był znany działacz harcerski okresu międzywojennego, harcmistrz Kazimierz Skorupka. Ukończył 4 klasy gimnazjum filologicznego Kowalskiego w Warszawie. W 1909 roku wstąpił do Warszawskiego Seminarium Duchownego. Rektor Seminarium scharakteryzował go jako osobę wątłą i anemiczną. Po ukończeniu seminarium i niższych święceniach został jesienią 1914 roku skierowany do Akademii Duchownej w Piotrogrodzie (Petersburgu). Zainicjował tam powstanie kółka literackiego „Polonia”, wygłaszając w nim odczyty. Od lipca 1915 roku opiekował się ewakuowaną rodziną przybyłą do Petersburga. 26 stycznia 1916 roku przyjął święcenia prezbiteriatu, lecz z powodu kłopotów rodzinnych nie zaliczył jednego z egzaminów i stracił prawo do kontynuowania nauki w Akademii. W 1917 roku przez kilka miesięcy był proboszczem w Bogorodsku koło Moskwy. Następnie, od września 1917 do sierpnia 1918 roku, pełnił tę samą funkcję w Klińcach (obecnie Klincy) w guberni czernihowskiej. W Klińcach prowadził tajną polską drużynę harcerską, tam właśnie na jego ręce młodszy brat Kazimierz złożył przyrzeczenie harcerskie. Uczył też religii, języka polskiego, łacińskiego i greckiego w miejscowym gimnazjum. Był organizatorem placówek oświatowych i kulturalnych: szkoły początkowej dla dzieci polskich, teatru amatorskiego, towarzystw opiekuńczych. Stał się nieformalnym przywódcą dwutysięcznej grupy polskich uciekinierów osiadłych w Klińcach. Jeżdżąc do Kijowa, starał się o przyspieszenie ewakuacji tej grupy do Polski i następnie tę ewakuację zorganizował, powracając do kraju w końcu sierpnia. Po powrocie do Polski od września 1918 roku, pracował jako wikariusz w Łodzi w parafii Przemienienia Pańskiego. Założył Towarzystwo „Oświata”, zajmujące się rozwojem szkolnictwa polskiego i został jego prezesem. Towarzystwo to przejęło szkołę przy ul. Placowej – później placówka ta przyjęła imię ks. Ignacego Skorupki. We wrześniu 1919 roku ks. Skorupka został przeniesiony przez władze kościelne do Warszawy i objął stanowisko notariusza i archiwisty Kurii Metropolitalnej Warszawskiej. Jednocześnie był kapelanem Ogniska Rodziny Maryi przy ul. Zamoyskiego 30, prowadzonego przez siostry franciszkanki dla sierot i prefektem w kilku szkołach. Głosił kazania w kościołach warszawskich, m.in. w Wielkim Poście w 1920 roku w katedrze warszawskiej św. Jana Chrzciciela. W początku lipca 1920 roku, wobec zbliżania się wojsk bolszewickich, poprosił władze kościelne o zgodę na objęcie funkcji kapelana wojskowego. Początkowo jej nie uzyskał, dopiero dzięki poparciu biskupa polowego Wojska Polskiego Stanisława Galla został w końcu lipca kapelanem garnizonu praskiego. W koszarach i na dworcach spowiadał żołnierzy ruszających na front. Dnia 7 lub 8 sierpnia został na własną prośbę mianowany kapelanem lotnym 1 batalionu 236 Pułku Piechoty Armii Ochotniczej. Batalion ten formował się w budynku szkoły im. Władysława IV na warszawskiej Pradze i składał się głównie z młodzieży gimnazjalnej i akademickiej. 13 sierpnia wymaszerował na front wraz z batalionem, który został ostatecznie włączony do 36 Pułku Piechoty Legii Akademickiej. Wieczorem batalion dotarł do wsi Ossów (powiat wołomiński), leżącej na linii frontu. 14 sierpnia 1920 roku Ignacy Skorupka zginął od postrzału kulą ekrazytową w głowę podczas toczącej się pod tą wsią bitwy, będącej częścią bitwy warszawskiej. Jego śmierć została zauważona dopiero po natarciu, wbrew później kreowanym legendom i hagiograficznym opisom nie prowadził on ataku z krzyżem w ręku, ale towarzyszył części nie ostrzelanych żołnierzy pułku i zginął w czasie udzielania żołnierzowi ostatniego namaszczenia. Władysław Pobóg-Malinowski napisał, iż Skorupka zginął „śmiercią bardziej godną kapłana, ugodzony bowiem został zabłąkaną kulą w chwili, gdy w jakichś opłotkach, pochylony nad ciężko rannym żołnierzem, udzielał mu ostatnich pociech religijnych”. W komunikacie Sztabu Generalnego WP z 16 sierpnia opisano „bohaterską śmierć ks. kapelana Ignacego Skorupki [...], który w stule i z krzyżem w ręku przodował atakującym oddziałom”. Dowódca kompanii ppor. Mieczysław Słowikowski w swych wspomnieniach napisał, że zgodził się na wzięcie udziału ks. Skorupki w ataku i że widział moment jego upadku. Ciało Ignacego Skorupki przewieziono do Warszawy. 17 sierpnia w kościele garnizonowym przy ul. Długiej, a następnie na Powązkach miały miejsce uroczystości pogrzebowe z udziałem najwyższego duchowieństwa oraz przedstawicieli rządu i generalicji. Generał Józef Haller udekorował trumnę ks. Skorupki nadanym pośmiertnie Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari. Śmierć ks. Skorupki została wykreowana na jedną ze składowych legendy „cudu nad Wisłą”. Według ówczesnej prawicy zwycięstwo w bitwie warszawskiej było rezultatem cudu, a nie planu kontrnatarcia Piłsudskiego i w taką narrację wpisywano śmierć Skorupki. Kolejne rocznice bitwy były okazją do szerzenia legendy księdza Skorupki W 1921 roku w Ossowie w domniemanym miejscu śmierci kapłana postawiono krzyż z tablicą informacyjną, a na Cmentarzu Powązkowskim uroczyście poświęcono jego nagrobek. W tym samym roku w Nowym Jorku odsłonięto upamiętniającą go tablicę, ufundowaną przez Polonię amerykańską. Postać ks. Skorupki widniała na płaskorzeźbie (zniszczonej po 1945 roku) pomnika bohaterów wojny polsko-sowieckiej na cmentarzu wojskowym. W 1930 powstał w Łodzi pierwszy pomnik Ignacego Skorupki, także w Warszawie zawiązano komitet budowy pomnika. W czerwcu 1939 w Ossowie odsłonięto obelisk upamiętniający ks. Skorupkę i innych obrońców Warszawy (zniszczony po 1945, odbudowany po 1989). W Warszawie (1920), Łodzi i Poznaniu (1931) oraz kilku podwarszawskich miejscowościach nazwano jego imieniem ulice. W 1986 roku odznaczony został Gwiazdą Wytrwałości. 11 sierpnia 2010 roku Ignacy Skorupka został pośmiertnie odznaczony Orderem Orła Białego. Uroczystość wręczenia orderu na ręce bratanicy księdza odbyła się 14 sierpnia 2010 roku. W ceremonii, będącej fragmentem mszy ku uczczeniu pamięci ks. Skorupki i poległych razem z nim żołnierzy, brał udział prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski, sprawujący jednocześnie honorowy patronat obchodów rocznicy bitwy warszawskiej.

Materiały źródłowe: warszawa.wiki.com oraz Wikipedia

 

Ulica Łucka – niewielka ulica o długości 600 metrów położona na Woli, biegnąca od Żelaznej do Towarowej. Ulica jest jednokierunkowa w kierunku wschodnim. Wzdłuż ulicy zachowało się najwięcej w tej części Warszawy zrujnowanych przedwojennych kamienic i oficyn, w związku z czym czasem nazywana jest "uliczką grozy". Ulica z pewnością istniała w latach 30. XIX wieku. Początkowo miała charakter dworkowo-ogrodowy z licznymi sadami oraz drewnianymi zabudowaniami. Zabudowa murowana pojawiła się później, a wraz z nią warsztaty oraz zakłady przemysłowe. Ulica w okresie międzywojennym była gęsto zabudowana, w czasie powstania warszawskiego Niemcy próbowali wzdłuż ulicy przebić się do Śródmieścia, jednak ani 15 sierpnia, ani 27 września się im to nie udało. Duża część zabudowy została zniszczona, a po wojnie znalazła się rejonie tzw. dzikiego zachodu, pełnego zrujnowanych kamienic i oficyn. Współcześnie wolną przestrzeń ulicy zabudowuje się nowoczesnymi blokami, które znacznie kontrastują z zachowaną dawną zabudową ulicy Łuckiej. Ulica rozpoczyna swój bieg od skrzyżowania z ulicą Żelazną i Pereca, po czym kieruje się na zachód, i przecinając jedynie ulicę Wronią wpada w ulicę Towarową. Co ciekawe, ulica jest jednokierunkowa dokładnie w przeciwnym kierunku, bo w kierunku wschodnim.
Nazwa ulicy wywodzi się od Łucka – miasta w zachodniej Ukrainie, dawniej znajdującego się w granicach I oraz II Rzeczypospolitej. Ze względu na podobieństwo nazw czasami przeinaczana jest jako Łódzka (rzekomo od Łodzi), jednak taka ulica w ogóle w Warszawie nie istnieje. Właściwy źródłosłów nazwy ulicy nie jest znany.

Wzdłuż ulicy znajdują się współcześnie następujące budynki:

Fot. 1-2/   ul. Łucka 8 – kamienica Abrama Włodawera, wpisana do rejestru zabytków

Fot. 3-7/   ul. Łucka 10 – kamienica przedwojenna

Fot. 8-12/ ul. Łucka 12 – kamienica przedwojenna

Kamienica Abrama Włodawera – zabytkowa kamienica znajdująca się przy ulicy Łuckiej 8. Kamienica powstała w 1878 roku jako jedna z pierwszych murowanych kamienic przy ulicy Łuckiej, jest dziś także najstarszą kamienicą czynszową na Woli. Nie została zniszczona podczas II wojny światowej, po wojnie przeznaczono ją na mieszkania komunalne. 22 października 1992 roku została wpisana do rejestru zabytków. Kamienica jest jednopiętrowa z dodatkową kondygnacją ukrytą w mansardowym dachu, większość pomieszczeń wewnątrz jest opuszczonych, a otwory okienne są zamurowane. W podwórku znajduje się ponadto pięciopiętrowa oficyna. Kamienica popada jednak w coraz większą ruinę, wobec czego grozi jej nawet wykreślenie z rejestru zabytków, a opiekujący się kamienicą wolski ZGN nie prowadzi żadnych prac remontowych.
Wikipedia

Fot. 1           Opis

Fot. 2-11      Waliców 14

Fot. 12-18     Waliców 12

Fot. 19-20     Waliców 10

Kamienica przy Waliców 14 wybudowana w XIX wieku to jeden z niewielu budynków warszawskiego getta, który ocalał do dziś. W latach okupacji mieszkał tu żydowski poeta Władysław Szlengel, który opisywał życie w getcie żydowskim oraz znany fotograf, dziennikarz i śpiewak operowy Menachem Kipnis. Od kilku lat budynek jest niezamieszkany, a w opuszonych mieszkaniach gnieżdżą się gołębie. Jego losy nie są pewne. Raz możemy przeczytać, że planuje się wyburzenie, innym razem, w Lokalnym Programie Rewitalizacji dla Miasta Stołecznego Warszawy czytamy o projekcie "Modernizacja fragmentów Getta Warszawskiego w celu ochrony dziedzictwa kulturowego tych okolic", którego celem jest zachowanie pozostałych fragmentów muru Getta Warszawskiego i kamienic przy ul. Waliców 10, 12, 14 jako świadków martyrologii narodu żydowskiego - mieszkańców Warszawy. Jak czytamy: "w zakres prac dotyczących budynków przy ul. Waliców wchodzą: remonty elewacji i balkonów ,w przypadku numeru 14 jej odtworzenie, wymiana umocnień ścian zewnętrznych, remont klatki schodowej oraz doposażenie budynków w instalację centralnego ogrzewania, ciepłą wodę, wymiana instalacji wodnej, kanalizacyjnej i gazowej oraz stolarki okiennej."

Ulica Waliców – ulica w dzielnicy Wola w Warszawie; obecnie prowadzi od ul. Pereca, przecina Grzybowską i Krochmalną, a kończy się przy ul. Chłodnej. Na przełomie XIX i XX w. została przedłużona do ulicy Prostej, lecz po zmianie układu zabudowy po 1945, w wyniku zniszczeń wojennych została ponownie skrócona, choć istnieje przejście piesze wzdłuż ogrodzenia Mennicy do Pereca. Nazwa ulicy, nadana urzędowo w 1770, pochodzi od nazwy posiadłości Waliców, założonej przez wojewodę rawskiego Bazylego Walickiego. Waliców, niesłusznie nazywany jurydyką, powstał w drugiej połowie XVIII wieku w wyniku objęcia w 1763 przez Walickiego w dzierżawę wieczystą części gruntów starostwa warszawskiego. Działka miała kształt prostokąta, o krótszym boku opartym o tzw. drogę wolską (wkrótce nazwaną ulicą Chłodną). W 1767 geometra przysięgły Deutsch wytyczył pierwsze działki i ulice: całość podzielono na 30 parceli, przez środek, prostopadle do ul. Chłodnej, wyznaczono ulicę zwaną Walicowem oraz przecinające ją: Krochmalną, Grzybowską i Ceglaną (obecnie Pereca). W 1770 zatwierdzono nazwy ulic, w 1784 parcele otrzymały numerację. Administracyjnie i sądowniczo osada była uzależniona od Grzybowa, w 1791–94 została włączona do Warszawy. W 1763 przy Walicowie funkcjonowały już 2 browary: Anny Raubach i Henryka Grodke. W ciągu kolejnych 20 lat cała okolica została rozparcelowana i nabrała charakteru przemysłowo-rolniczego: w najbliższym sąsiedztwie działało 10 browarów i cegielnia. W 1805 przy Ceglanej powstały Ogrody Ulrychów, od 1878 przenoszone stopniowo na Górce. Przedsiębiorcy to przeważnie przybysze pochodzenia niemieckiego, często podpisujący się w dokumentach jeszcze szwabachą. Lokatorami domów byli najczęściej pracownicy tutejszych browarów, drobni rzemieślnicy, krowiarze handlujący mlekiem, czy wyrobnicy. Na rogu z Krochmalną w 1822 urządzono salę zabaw zwaną Wrocławską, a potem Srebrną. W 1854 na parceli między ulicami Żelazną, Grzybowską, Waliców i Ceglaną powstał duży browar Junga, rozbudowany z istniejącego od 1824 browaru Kazimirusa. Po śmierci Hermana Junga zakład przy Walicowie zlikwidowano, a w 1919 przedsiębiorstwo prowadzone przez syna Hermana, Seweryna, weszło w skład firmy "Haberbusch i Schiele Zjednoczone Browary Warszawskie Spółka Akcyjna". Posesja przy Walicowie była natomiast od 1890 w posiadaniu Banku Handlowego, który dzierżawił budynki różnym firmom, m.in. od 1897 działała tu wytwórnia lemoniady i wody sodowej A. Domańskiego. W 1905–1906 na rogu Prostej i Walicowa stanął nowy gmach Szkoły Handlowej Zgromadzenia Kupców m. st. Warszawy według projektu Edwarda Goldberga. Budynek jak na owe czasy i tę okolicę miasta wyróżniał się nowoczesnością, m.in. posiadał oświetlenie elektryczne i sanitariaty podłączone do bieżącej wody. W listopadzie 1940 niemal cała ulica, z wyjątkiem ok. 100 m od strony Chłodnej i ok. 50 m zachodniej pierzei od rogu Ceglanej, znalazła się w granicach warszawskiego getta – w tych dwóch miejscach granica getta przechodziła w poprzek ulicy. Fragment jezdni od strony Ceglanej został wyłączony z getta, aby zapewnić dojazd do firmy Domańskiego, działającej jeszcze do 1944. W grudniu 1941 wschodnia strona Walicowa między Chłodną a Krochmalną w całości została wyłączona z getta, natomiast zachodnia aż do Chłodnej została do niego włączona. Od sierpnia 1942 obszar na południe od Chłodnej został włączony do części aryjskiej, z wyjątkiem tzw. szopu Toebbensa, w którym znalazł się fragment ulicy Waliców między Prostą a Ceglaną. W pierwszych dniach powstania warszawskiego w tym rejonie operowały oddziały Gustawa Billewicza „Sosny”, a po jego wycofaniu się 6 sierpnia na Stare Miasto, Zgrupowanie Chrobry II. Po przebiciu przez oddziały Reinefartha korytarza wzdłuż osi ulic Chłodnej i Elektoralnej do Placu Za Żelazną Bramą i dalej przez Ogród Saski do Mostu Kierbedzia (6-7 sierpnia), w rękach powstańców pozostała jedynie południowa część ulicy. Szczególnie ciężkie walki toczyły się na odcinku między Grzybowską a Krochmalną, który wielokrotnie przechodził z rąk do rąk, lecz początkowy fragment Walicowa (od strony Ceglanej) pozostał po stronie polskiej aż do dnia kapitulacji, 3 października. Po wojnie większość zabudowy była zniszczona i nawet budynki częściowo ocalałe zostały rozebrane, choć nieliczne dotrwały jeszcze do lat 60. M.in. w 1961 ostatecznie wyburzono pozostałości po gmachu Szkoły Handlowej. Z przedwojennych ostańców do dziś pozostały kamienice pod nr 10, 12, 14 i 17 oraz fragment muru dawnego browaru Junga (nr 11), wkomponowany obecnie w elewację biurowca Aurum. W okresie powojennym okolica przez długi czas pozostawała zrujnowana, zyskując miano dziki zachód. Dopiero w latach 70. XX wieku na tym obszarze powstało Osiedle Za Żelazną Bramą, choć tylko jeden budynek ma adres Waliców (nr 20).

Wikipedia

Przy ulicy Żelaznej 63 (u zbiegu Żelaznej i Grzybowskiej) możemy zobaczyć pozostałości po Fabryce Wyrobów Żelaznych „Duschik i Szolce”

Kompleks ten składał się z terenu fabryki, która rozciągała się wzdłuż ulicy Grzybowskiej. Natomiast  od strony ulicy Żelaznej, znajdował się budynek mieszkalny. Po lewej stronie budynku widnieje stalowa brama zwieńczona dwoma żeliwnymi wazonami. Fabryka Wyrobów Żelaznych została powołana do życia w roku 1875 przez Józefa Duschika. Fabryka była dostawcą wyposażenia dla browarów Haberbuscha oraz Junga. W latach 1903-1912 dwukrotnie zmieniała właścicieli. W roku 1903 znajdowała się tutaj Fabryka Mechaniczna Stanisława Patschke i Spółka. Natomiast w roku 1912 miejsce to firmował Teodor Godlewski. Na murze znajduje się tablica upamiętniająca granicę Getta w czasie okupacji. Brama, którą widzimy była bramą do Getta.

To tyle historii. A teraz proza życia. Często gdy robię tego typu zdjęcia czasami próbuję z kimś pogadać. Tak było i tym razem. A dokładnie mówiąc zostałem „zaczepiony” przez miłego „Jegomościa” w trakcie robienia fotografii. Pierwsze „słoneczne” obrazy wykonywane były w kwietniu 2010 roku. Widać kamienicę, która była częścią mieszkalną tej fabryki. Na kolejnych zdjęciach zabrakło tego obiektu. Z relacji tego Pana dowiedziałem się, że z Nowego Jorku przyleciał do Polski obecny spadkobierca pochodzenia żydowskiego. Ponieważ nieruchomość znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie nowego osiedla lokatorzy spotkali się z właścicielem. Lokatorom zostały przedstawione plany zabudowy tej działki. Padły obietnice rewitalizacji kamienicy i całości z tym związanej. Koronnym argumentem była brama jako ostatnia „Brama do Getta”. Nie minęło kilka dni a kamienica została zburzona. Okazało się, że plany przewidują kompleks biurowy. Kompleks ten miał całkowicie zablokować dojazd do budynku mieszkalnego oraz garaży podziemnych. Ludzie się „trochę wkurzyli” i zablokowali tego typu „świetlaną przyszłość”. A ten Pan wsiadł z powrotem w samolot i udał się do USA. Od tamtej pory „nastała cisza” odnoście tego terenu. Lokatorzy czekają na dalszy rozwój wypadków.      

Ulica Brzeska to jedna z głównych ulic Starej Pragi, prowadząca od ulicy Kijowskiej do Białostockiej. Ulica jest jednym z reliktów dawnej Pragi przełomu XIX i XX wieku, zarazem uważana jest za centrum tzw. północno-praskiego trójkąta bermudzkiego, czyli najniebezpieczniejszej części dzielnicy Praga Północ i według mieszkańców lewobrzeżnej części miasta jedna z najbardziej niebezpiecznych ulic Warszawy. Wyznacza ona także wschodnią granicę Bazaru Różyckiego.

Okres intensywnej zabudowy ulicy wypada około roku 1900. Wtedy to powstają przy Brzeskiej liczne czynszowe kamienice o bogatych eklektycznych fasadach, których mieszkańcami byli głównie kolejarze, dorożkarze i robotnicy. Ulica posiada niemal kompletną zabudowę z okresu przełomu wieków. Eklektyczne fasady kamienic kontrastowały często ze skromnymi wnętrzami, a wiele kamienic posiadało kilka podwórzy. Domy przy Brzeskiej należały w większości do kamieniczników pochodzenia żydowskiego, aż do II wojny światowej. W latach 1905-1914 powstało przy Brzeskiej po jej wschodniej stronie kilka kamienic o wyższym standardzie.

Pierwsze zdjęcie to perspektywa od strony ulicy Kijowskiej. Kolejny obraz ukazuje jak „nowe” wkracza na ulicę Brzeską - widok od ulicy Markowskiej. Pod numerem 8 znajdują się ruiny starego młyna parowego - wcześniejsza publikacja. Numer 23 to wejście Bazaru Różyckiego ( temat na osobny album) oraz teren Szpitala Kolejowego im. Michała Okońskiego - Brzeska 12. Od ulicy Markowskiej na terenie szpitala znajduje się Kaplica p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Neogotycki kaplica została ufundowana w 1910 roku przez siostry kanoniczki. Obiekt do dziś jest miejscem kultu. Mszę są odprawiane w każdą niedziele i święta o godzinie 10.00. Zabudowania szpitala wzniesione w latach 1872-1873 według projektu Anzelma Krysińskiego.

Szczególnie zależało mi na numerze 13. Brzeska 13 to część moich korzeni. Na tej ulicy w trzecim podwórku przed wojną, w czasie okupacji i po wojnie mieszkała moja prababcia, pradziadek, dziadek, babcia i mama. Dlatego postanowiłem zrobić kilka zdjęć tego numeru od zaplecza. Ulica Brzeska bardzo się zmieniła nie tylko krajobrazowo ale również kulturowo. W zasadzie niewielu rdzennych mieszkańców pozostało w tej okolicy. Okazuje się, że Brzeska jest w tej chwili miejscem gdzie przesiedla się ludzi, którzy miedzy innymi zostali wyeksmitowanie w związku z długami jakie mieli w stosunku do administracji poprzedniego miejsca zamieszkania lub też z innych powodów. Miasto zamiast budować czynszówki ma je pod ręką. Udało mi się porozmawiać z kilkoma osobami, które pamiętają „wspólnych” znajomych. Z ich relacji wynika, że klimat jaki panuje obecnie jest nieporównywalnie gorszy niż ten z przed kilkudziesięciu lat, pomimo tego, że Brzeska należała kiedyś do jednej z najbardziej niebezpiecznych ulic prawobrzeżnej Warszawy.

Mój spacer rozpoczyna się właśnie od trzeciego podwórka. Na szóstym zdjęciu, nad bramą na drugim piętrze widać brak okna, które jest zamurowane. Było to mieszkanie, w którym mieszkali moi przodkowie. W czasie powstania, podczas nalotów wszyscy mieszkańcy kryli się w piwnicach. Moja mama, babcia i prababcia w czasie gdy dziadek walczył w Powstaniu Warszawskim, podczas takich nalotów również schodziły do „schronu”. Ponieważ kolejny alarm nie przyniósł żadnych negatywnych skutków, postanowiły zostać w domu. Jednak za namową sąsiadki zeszły. W czasie gdy przebywały w piwnicy pocisk wpadł prosto do mieszkania przez okno. Okno pozostało zamurowane do dnia dzisiejszego. Następne obrazy to droga prowadząca do samej ulicy Brzeskiej przez kolejne podwórka. Kapliczka, która niegdyś była miejscem nabożeństw. Teraz jest zastawiona śmietnikiem. W bramie znajdował się posterunek policji. Kamienice te należały przed wojną do Żydów. Ich świetność dawno minęła. Pozostałości można zobaczyć na fotografiach okien. Babcia i dziadek jak pamiętam, opowiadali różne historie z tamtych lat odnośnie Żydów, którzy byli zarówno właścicielami kamienic jak i sklepów. Choćby taka związana z kupcami mającymi sklepy. Podczas robienia zakupów gdy zabrakło jakiegoś produktu właściciel sklepu prosił aby dziadek zaczekał. Następnie szedł do innego sklepu aby kupić i przynieść brakujący towar. A wszystko to po to aby nie stracić klienta, który następnym razem mógł wybrać sklep sąsiada. W każdym bądź razie w tamtych latach te budynki z pewnością wyglądały inaczej. I chyba napis na murze „TĘSKNIE ZA TOBĄ ŻYDZIE„ ma swoja wymowę.

Elektrownia Powiśle

Starałem się ograniczyć ilość fotografii do minimum tak aby nie zanudzać powtarzającymi się obrazami. Ilość taka wynika z „czterech podejść fotograficznych” na przestrzenie od roku 2010 do dnia obecnego tj. 21-04-2014. Fotografie podpisane są nazwami ulic przy których znajdują się obiekty na zdjęciach. Fot 25-29 wykonywane były w trakcie prac rozbiórkowych.

W publikacji wykorzystałem fotografie z albumu „ Dni Powstania”, KORONIKA FOTOGRAFICZNA WALCZACEJ WARSZAWY. Graficznie oraz fotograficznie opracowana przez Jana Grużewskiego oraz Stanisława Kopfa pod redakcją Zdzisława Borówki. Jest to wydawnictwo PAX z roku 1957. Oraz materiały źródłowe Wikipedia oraz Wikia.

Elektrownia była położona pomiędzy ulicami Dobrą, Zajęczą, Elektryczną, Tamką oraz Leszczyńską. Budował została rozpoczęta w roku 1903. Całość prac  budowlanych przeprowadziła firma Compagnie d’Electricite Varsovie. Elektrownia Powiśle znana była również pod nazwą Elektrownia Warszawska oraz Elektrownia Miejska. Powstała na mocy koncesji wydanej przez władze miejskie i rząd carski. Koncesję otrzymał kapitał niemiecki, który powołał w tym celu konsorcjum, w skład którego weszły takie firmy jak AEG i Siemens. Elektrownia, uruchomiona w listopadzie 1904 roku, dysponowała własnym ujęciem wody z Wisły, szesnastoma kotłami oraz pięcioma turbozespołami, z których największy miał moc 4000 kW. Dowóz materiałów do elektrowni zapewniała wybudowana w 1923 roku bocznica kolejowa biegnąca od Dworca Kowelskiego wzdłuż bulwarów wiślanych aż do elektrowni. W 1915 roku firma została podporządkowana magistratowi, a w 1918 roku państwu. W latach 1922-1924 elektrownię rozbudowano i zmodernizowano, by produkować około 52 mln kWh energii – powstał wtedy m.in. budynek biurowo-techniczny od strony Wybrzeża Kościuszkowskiego. W latach 1924-1936 elektrownia należała do Towarzystwa Elektrycznego, ale wróciła do miasta w związku z nie wypełnianiem postanowień koncesji. W latach 1937-1939 elektrownia ponownie została zmodernizowana, zamontowano w niej wtedy turbozespół o mocy 32 MW, rozebrano także wysoki komin. Podczas kampanii wrześniowej zabudowania elektrowni zostały silnie uszkodzone, prowizorycznie odtworzono je na potrzeby dalszej produkcji prądu dla miasta. Podczas okupacji na terenie elektrowni powstał schron wartowniczo-obserwacyjny o wymiarach 4 na 3 metry. W czasie powstania warszawskiego teren elektrowni powstańcy zdobyli już 1 sierpnia, potem na jej terenie zbudowano powstańczy wóz bojowy „Kubuś” .Do produkcji powstańcy użyli części z przedwojennej fabryki Chevroleta znajdującej się w rotundzie na Dynasach. Toczyły się tutaj zacięte walki, elektrownia była bombardowana, jednak wciąż wytwarzała prąd dla walczącego miasta. Walki szczególnie nasiliły się we wrześniu i wobec przewagi niemieckiej siły powstańcze zmuszone były opuścić elektrownię 5 września. 

Większość obrazów dotyczy Hali Maszyn. W skład elektrowni wchodziły następujące budynki: od strony ulicy Dobrej na początku widać kotłownię nr II z niebieskim budyneczkiem na szczycie, wybudowaną w latach 1924-1926. Niezniszczony budynek przetrwał II wojnę światową. W 2003 roku planowane wyburzenie hali, jednak po interwencji mieszkańców i prasy z tego pomysłu zrezygnowano. Do tej kotłowni od północy przylega kotłownia nr III, wybudowana w latach 1938-1939, współcześnie planowana do rozbiórki, a od południa kotłownia nr I wybudowana w latach 1904-1905, jako pierwsza na terenie elektrowni. W 1904 i 1910 roku wybudowano przy niej dwa kominy (50-metrowy i 80-metrowy), które jednak rozebrano kolejno w 1925 roku i 1938 roku. Kotłownia została znacznie zniszczona podczas II wojny światowej, jej ruiny rozebrano po wojnie, na zachowanych fundamentach wzniesiono w latach 60. XX wieku halę warsztatów mechanicznych. Od frontu kotłowni pierwszej znajduje się niewielki budynek warsztatowy wybudowany przez Niemców podczas okupacji w wyniku znacznej przebudowy wcześniejszego, parterowego budynku. Na tyłach tych wszystkich zabudowań znajduje się rozległa hala maszyn z 1905 roku, wybudowana jako jeden z pierwszych obiektów. Początkowo był to krótki, sześcioosiowy budynek, z czasem rozbudowany o jedenaście osi. Po zniszczeniach wojennych halę odbudowano w uproszczonym stylu oraz rozbudowano w kierunku północnym. Na tyłach hali maszyn, już przy Wybrzeżu Kościuszkowskim, znajduje się komora wodna z około 1925 roku, wzniesiona w miejscu wcześniejszego ujęcia wody. Budynek przebudowano po 1945 roku zamurowując wszystkie okna i tynkując go. Dalej na południe mieści się budynek rozdzielni 5-15 kV z około 1905 roku, częściowo przebudowany w 1939 roku według projektu J. Korszyckiego i S. Maleckiego. Uszkodzony podczas II wojny światowej budynek odremontowano według oryginalnego projektu około 1950 roku, po 1996 roku częściowo rozebrano przęsło wschodnie w związku z przebiciem ulicy Zajęczej. Od strony Dobrej znajduje się przy nim budynek rozdzielni 35 kV, wybudowany w 1936 roku według projektu T. Łapińskiego. Kolejnym budynkiem był dwupiętrowy budynek techniczno-biurowy od strony Wybrzeża Kościuszkowskiego, wybudowany w pierwszej połowie lat 20. XX wieku, jeszcze przed wojną nadbudowany. Silnie zniszczony podczas Powstania Warszawskiego gmach został odbudowany w latach 40. XX wieku ze znacznym uproszczeniem wyglądu. Budynek rozebrano po 1996 roku w związku z przebijaniem ulicy Zajęczej do mostu Świętokrzyskiego.

Ostatnie 14 obrazów pokazuje nam:

1/ Tablicę na ulicy Smulikowskiego upamiętniającą poległych żołnierzy AK oraz mieszkańców Powiśla.

2/ Pomnik na ul. Tamka upamiętniający żołnierzy AK walczących na Powiślu.

3/ Tablicę upamiętniająca poległych w czasie wojny pracowników Elektrowni Powiśle oraz walki o elektrownię w czasie Powstania Warszawskiego na Tamce w Warszawie

4/ Tablicę upamiętniająca Stanisława Skibniewskiego i Zgrupowanie Krybar oraz walki o Elektrownię na Powiślu na Tamce w Warszawie.

5/ Wóz bojowy Kubuś oraz zdjęcia Tamki róg Dobrej wtedy oraz obecnie.

6/ Zdjęcia Zgrupowania Krybar

7/ Zdjęcie zdobycznego transportera opancerzonego Szary Wilk.

Stanisław Skibniewski, ps. Cubryna (ur. 6 sierpnia 1901 we Lwowie, zm 3 maja 1958 w Warszawie) – inżynier elektryk, absolwent Politechniki Gdańskiej. Kapitan AK, dowódca oddziału szturmowego w powstaniu warszawskim w Zgrupowaniu Krybar, który w pierwszych dniach powstania zdobył elektrownię na Powiślu i bronił jej przed Niemcami aż do czasu przejścia kanałami oddziałów AK do Śródmieścia. Był synem Jakuba Wacława Skibniewskiego h. Ślepowron (1864-1951), właściciela dóbr Andrejkowce w powiecie płoskirowskim, i Anny z Załęskich (1859-1937). Uczęszczał do gimnazjów kolejno w Kijowie, Płoskirowie i w Warszawie, gdzie w 1920 roku zdał maturę. W tym samym roku zgłosił się ochotniczo do wojska. Ukończył Szkołę Podchorążych Artylerii w Poznaniu. 1 maja 1922 został zweryfikowany w stopniu podporucznika ze starszeństwem z 1 marca 1921 i 1. lokatą w korpusie oficerów rezerwowych artylerii. W 1922, jako oficer rezerwy posiadał przydział do 3 Dywizjonu Artylerii Konnej w Wilnie. W następnym roku zmieniono mu przydział do 10 Dywizjon Artylerii Konnej w Jarosławiu. W 1934 był oficerem korpusu uzbrojenia i posiadał przydział do Kadry 1 Oddziału Służby Uzbrojenia. W 1922-1928 studiował na Politechnice Gdańskiej. Ukończył ją z tytułem inżyniera elektryka. Od 1937 roku był dyrektorem technicznym, a następnie zastępcą dyrektora naczelnego Elektrowni Warszawskiej na Powiślu. W kampanii wrześniowej 1939 roku w stopniu porucznika był oficerem ogniowym 6. baterii 28 Pułku Artylerii Lekkiej. Następnie wrócił na swe stanowisko w Elektrowni Warszawskiej. Od 1942 roku aż do powstania warszawskiego był jej dyrektorem. Zatrudniał wielu ludzi wyłącznie dla zabezpieczenia ich przed łapankami. Od 1942 roku w porozumieniu z władzami Armii Krajowej współorganizował na terenie elektrowni oddział Wojskowej Służby Ochrony Powstania. W chwili wybuchu powstania 1 sierpnia 1944 dowodził podległym okręgowi warszawskiemu Zgrupowaniem Użyteczności Publicznej WSOP "Elektrownia", działającym na terenie I Rejonu Obwodu Śródmieście. Kierowany przez niego atak na niemiecką załogę zakończył się sukcesem. Była to jedna z nielicznych udanych akcji zdobycia ważnego strategicznie obiektu w pierwszym dniu powstania. Po kapitulacji powstania trafił do jenieckiego obozu dla oficerów. Od maja 1945 roku przebywał w Brukseli. W styczniu 1946 roku powrócił do kraju. W 1948 roku był krótko więziony, zapewne w związku z aresztowaniem żony. Zmarł 3 maja 1958 roku w Warszawie. Pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach obok kwatery żołnierzy swego zgrupowania

Zgrupowanie Krybar – właściwie Grupa Bojowa "Krybar" – zgrupowanie Armii Krajowej walczące w powstaniu warszawskim, na terenie Powiśla w Rejonie I Obwodu Śródmieście AK od 5 sierpnia do 3 września 1944. Grupa Bojowa Krybar została utworzona na mocy rozkazu komendanta Rejonu I Obwodu Śródmieście AK 5 sierpnia, z połączenia części dotychczasowych III oraz VIII Zgrupowań oraz oddziału WSOP "Elektrownia". Dowództwo objął kpt. Cyprian Odorkiewicz Krybar. Od 3 września grupa wzmocniona oddziałami ze Starego Miasta otrzymała nazwę Grupa "Powiśle", której dowództwo objął mjr Stanisław Błaszczak "Róg". 6 września po upadku Powiśla grupa została rozwiązana. 1 sierpnia o godzinie 17.00 oddziały VIII zgrupowania podjęły nieudany, ze względu na przewagę ogniową Niemców, atak na Pałac Namiestnikowski i Uniwersytet. 2 i 3 sierpnia toczono walki w celu opanowania Powiśla od Wybrzeża Kościuszkowskiego wzdłuż ul. Tamka do Oboźnej, Nowego Światu i ul. Foksal. Udało się opanować rejon od Nowego Światu wzdłuż ul. Smolnej. Niepowodzeniem zakończył się też atak III zgrupowania na most Poniatowskiego i kolejowy most średnicowy. Zdziesiątkowane oddziały zgrupowania obsadziły Powiśle od mostu Poniatowskiego wzdłuż Solca i ul. Dobrej w kierunku północnym. Sukcesem zakończył się atak na Elektrownię Warszawską. Miało to duże znaczenie strategiczne, a także psychologiczne – energia elektryczna była dostarczana do 5 września. Po zajęciu Powiśla celem zgrupowania stało się zdobycie silnie ufortyfikowanych budynków Uniwersytetu Warszawskiego. Do przeprowadzenia ataku zbudowano samochód pancerny "Kubuś" i użyto zdobytego na nieprzyjacielu 14 sierpnia transportera opancerzonego Sd.Kfz.251/3 Ausf.D, który najpierw otrzymał nazwę "Jaś", a później "Szary Wilk". Ataki podejmowane 23 sierpnia i 2 września zakończyły się niepowodzeniem. Od 3 do 6 września Niemcy przeprowadzali zmasowane ataki w rejonie Powiśla, w wyniku których oddziały zgrupowania zmuszone były wycofywać się ulicą Foksal na drugą stronę Nowego Światu.
Od 6 września podjęto obronę na odcinku Nowy Świat, Warecka, Poczta Główna. Pozycje te zajmowano do 2 października.

Zatrzymajmy się na chwilę na ulicy Zajęczej 4. O tym budynku już wspominałem we „Wstępie” do galerii. Znajdowała się w tym miejscu ponad 100 –u letnia willa. Budynek powstał około 1904 r. Willa była częścią kompleksu Elektrowni Powiśle. W czasie II Wojny Światowej została uszkodzona. Odbudowano ja w 1945 roku. W budynku mieściły się mieszkania dla pracowników elektrowni. Budynek był podpiwniczony. Wykonany z cegły z drewnianym dachem. Obiekt znajdował się gminnym rejestrze zabytków. W 2009 r., wydane zostały przez konserwatora zalecenia, które wskazywały na konieczność przeprowadzenia remontu generalnego poprzedzonego szeregiem prac zabezpieczających. W 2012 r., obiekt został sprzedany firmie Prudential Sp. z o. o. W sierpniu 2013 r., właściciel dokonał samowolnej rozbiórki bez jakiejkolwiek zgody miejskiego konserwatora zabytków.

 

Ulica Środkowa na Nowej Pradze w dzielnicy Praga Północ w Warszawie biegnie od ulicy Wileńskiej do ulicy 11 Listopada. Ulica powstała w trakcie parcelacji terenów Nowej Pragi. Stanowiła główną oś Konopacczyzny i jej centralne płożenie spowodowało topograficzną nazwę nadaną w 1907 roku. Jednym z pierwszych wzniesionych obiektów zachowanych do dziś był tzn. Pałacyk Konopackiego zbudowany w latach 60-tych XIX wieku dla właściciela i założyciela dzielnicy Ksawerego Konopackiego. W 1912 roku pod nr 25 powstała kamienica z niewielką kapliczką z figurą Matki Boskiej Łaskawej, patronki Pragi na wysokości pierwszego piętra. Około 1915 roku (niektóre źródła podają rok 1879) pod nr 9 powstał drewniany budynek będący siedzibą Sądu Grodzkiego. Od roku 1933 w domu tym miało swoją siedzibę Towarzystwo Przyjaciół Dzieci Ulicy. W popularnie nazywanym "Ognisku" znaleźli przytułek mali włóczędzy, gazeciarze, sieroty. Stworzył go Kazimierz Lisiecki nazywany ciepło przez podopiecznych "Dziadkiem". W 1952 roku placówkę przejął PCK. Dziś jest siedzibą Zespołu Ognisk Wychowawczych im. Dziadka Lisieckiego.

Pałacyk Konopackiego
Dom Ksawerego Konopackiego nazywany dumnie Pałacykiem Konopackiego wybudowany został na Nowej Pradze przy ul. Strzeleckiej 11/13 róg ul. Środkowej w Warszawie. Jeden z bardziej charakterystycznych budynków Nowej Pragi, wg projektu nieznanego architekta, powstał w latach 60. XIX wieku dla właściciela i założyciela dzielnicy Ksawerego Konopackiego.
W 1881 roku dom stał się własnością rosyjskiego generała księcia Agafona Wachwachowa. Później przeszedł w ręce spółki żydowskich przedsiębiorców, Endelmana i Papiernego, aby w 1924 roku zostać zakupionym przez miasto z przeznaczeniem na cele oświatowe. Dom Ksawerego Konopackiego, twórcy tzw. Nowej Pragi, który nabył tereny na północ od kolejowej linii petersburskiej i dokonał ich parcelacji. Nową osadę zaczęto tak nazywać dla odróżnienia od "Starej" Pragi. Przez długie lata mieściło się w pałacyku przedszkole, a później szkoła społeczna. 18 maja 2005 roku obiekt został wpisany do rejestru zabytków. Obecnie neorenesansowy budynek popada w ruinę. Jest to pierwszy murowany budynek w tej części Nowej Pragi. Dom zaczęto nazywać pałacykiem ze względu na jego okazałość i dekoracyjność, wyróżniającą go na tle innych budynków Nowej Pragi. Jednak wnętrza tzw. pałacyku z potocznym rozumieniem "wnętrz pałacowych" nie miały nigdy nic wspólnego. W tym miejscu rozważano urządzenie Muzeum Pragi - jednak ostatecznie dla nowego muzeum wybrano lokalizację przy ul. Targowej 50/52.

Materiały źródłowe - Portal informacyjny warszawskiej Pragi, łącznie z fotografią starej ryciny.

Ulica Jana Zamoyskiego biegnie przez dwie dzielnice: Pragę Północ i Pragę Południe. Nazwę swoją zawdzięcza Janowi Zamoyskiemu, kanclerzowi wielkiemu koronnemu, hetmanowi wielkiemu koronnemu, twórcy Zamościa, staroście wielu miast. W XVI wieku zakupił on wieś Praga i przekazał ją biskupowi Marcinowi Białobrzeskiemu. Ulica Zamoyskiego ma bardzo niejednolity przebieg. Zaczyna się jako chodnik przy Pomniku Kościuszkowców. Mija Krowią i przy skrzyżowaniu z Sierakowskiego stoi pierwszy dom z adresem Zamoyskiego 15. Przy nim ulica przestaje mieć charakter chodnika, bo zmienia się w ścieżkę na wale wzdłuż ogródków działkowych. Przy skrzyżowaniu z Jagiellońską, Zamoyskiego zmienia się w asfaltową jezdnię z jednym pasem ruchu w każdą stronę. Przecina Marcinkowskiego, Sprzeczną aż do ul. Sokolej. Od tego skrzyżowania rozszerza się do dwóch jezdni po dwa pasy w każdym kierunku, przebiega pod wiaduktem linii średnicowej i nagle przy Targowej urywa się na moment aby znów pojawić się przy skrzyżowaniu z Al. Zieleniecką i Teatrze Powszechnym. Ulica stanowi tutaj przedłużenie Targowej i jest dwujezdniowa (po trzy pasy w każdą stronę). Po około 300 metrach kończy się skrzyżowaniem z Lubelską, a jej przedłużeniem jest ulica Grochowska. Ulica odchodziła od ulicy Wołowej i prowadziła nad Wisłę. W okolicach odbywały się targi końskie, targi bydła a z czasem powstała tam rzeźnia miejska. Ponieważ ulica przecinała jurydykę Skaryszew, w XVIII w. nazywana była najpierw Poprzeczną, a potem Sprzeczną. W drugiej połowie XVIII wieku zbudowano Okopy Lubomirskiego. Ulica została przecięta wałem i umieszczono tam Rogatki. Same budynki rogatek stanęły w 1823 roku. Zabudowa ulicy była niszczona kolejno podczas Rzezi Pragi, a następnie w związku z budową fortyfikacji przez Napoleona. Pod zaborem rosyjskim ulice zostały przemianowane przez okupanta. W tamtym okresie Sprzeczna (Zamoyskiego) została połączona z Jagiellońską i wspólnie otrzymały nazwę Moskiewska. W 1878 roku teren u zbiegu Moskiewskiej i dzisiejszej ul. Marcinkowskiego przekazano strażakom. Do dziś stoi tam zabytkowy budynek koszarów V Oddziału Straży Ogniowej. Około roku 1900 wzdłuż dzisiejszej ul. Zamoyskiego, aż nad Wisłę poprowadzono linię kolejki wąskotorowej. Rozebrana została dopiero w latach 50-tych XX wieku. Ulica Zamoyskiego nosi swoją dzisiejszą nazwę od zakończenia pierwszej wojny światowej. W latach dwudziestych XX wieku Jan Wedel postanowił wybudować na Pradze fabrykę słodyczy. Zakłady Wedla stoją do dziś pod adresem Zamoyskiego 20. W okresie międzywojennym uregulowano również tereny dawnego starorzecza Wisły z przeznaczeniem na Port Praski.

Materiały źródłowe – Wikia.com.

Ulica Targowa na Kamionku, Starej Pradze i Nowej Pradze w dzielnicach Praga Południe i Praga Północ stanowi centralną ulicę Pragi - wiedzie od ulicy Zamoyskiego do ulicy Ratuszowej w Warszawie. Jej początki sięgają przełomu XII i XIII wieku, kiedy to stanowiła wschodnie ramię wielkiego targowiska, jakie się tutaj odbywało we wsi Targowe Wielkie. Stąd właśnie wywodzi się jej nazwa ustalona w 1791 roku. Do tego czasu północny odcinek ulicy nazywał się Rynkową, a jej część południowa sięgająca do Ząbkowskiej - Wołową (od handlu bydłem, który się tutaj odbywał) - ta nazwa przetrwała aż do 1916 roku. Czasem można spotkać takie nazwy jak Zarwańska i Przy Targowem Wielkim. W końcu XVIII w. na Targowej istniało 71 drewnianych domów i domków, oraz 1 dom murowany. Zamieszkało ją 930 mieszkańców, a na Wołowej - 360. Należała wtedy do najludniejszych ulic Warszawy. W czasie rzezi Pragi część zabudowy została spalona. W 1808 roku wyburzono kolejne domy zwłaszcza po zachodniej stronie ulicy. Rozwój ulicy w kolejnych latach zahamował rozkaz Napoleona zabraniający wznoszenia murowanych domów na przedpolu fortecznym. W tym czasie zburzono również m.in. ratusze: praski i skaryszewski znajdujące się przy Targowej. Jedynie część ul. Wołowej została objęta odbudową w okresie Królestwa Kongresowego: wybudowano wtedy 7 domów murowanych i około 50 drewnianych. Po poprowadzeniu linii kolei petersburskiej i terespolskiej oraz ukończeniu w 1864 roku mostu Kierbedzia sytuacja Targowej znacznie się zmieniła. Na przełomie XIX i XX wieku wybudowano na rogu Białostockiej i Targowej domy dla kolejarzy. Lata 60-te XIX w. to okres intensywnej zabudowy i przebudowy ulicy. W 1866 roku poprowadzono tory kolejki konnej, w 1881 roku zmienionej na tramwaj konny, łączący praskie dworce: Terespolski i Petersburski z lewobrzeżną Warszawą i dworcem Wiedeńskim. Jeszcze w 1880 roku na ulicy znajdowało się targowisko, dominował handel hurtowy zaopatrujący targi miejskie. Głównymi towarami było bydło, trzoda chlewna, konie, bryczki a także drewno opałowe, uprzęże czy zboże. Po likwidacji targowiska w jego miejscu urządzono malownicze skwery, po bokach których ułożono jezdnie i chodniki. W tym okresie Targowa z licznymi sklepami stanowiła centrum Pragi. W 1901 roku powstał istniejący i znany do dziś bazar Różyckiego. W 1909 roku tramwaj konny został zastąpiony elektrycznym. Jego linia na odcinku ul. Targowej przebiega do dziś przez teren dawnego skweru. W 1916 roku ul. Wołową przyłączono do Targowej, w 1928 roku ulicę przeciął wiadukt kolei średnicowej. W latach 1926-28 przy skrzyżowaniu Wileńskiej z Targową wybudowano gmachy Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych wg projektu M. Lalewicza, ozdobione doryckim portykiem od strony Targowej. W czasie II wojny zniszczenia szczęśliwie ominęły ulicę Targową, która po zakończeniu działań wojennych stała się główną ulicą Warszawy. Poprowadzono przez nią pierwszą po wojnie linię tramwajową. Tu znajdowała się pierwsza powojenna siedziba polskiego radia, a w budynkach DOKP mieścił się Rząd Tymczasowy. Już w listopadzie 1945 roku, a więc w rok po wkroczeniu armii sowieckiej na Pragę, u zbiegu ulic Targowej i Solidarności, prawie naprzeciwko Dworca Wileńskiego, stanął potężny monument nazwany Pomnikiem Braterstwa Broni. W 1949 oraz 1966 roku przebudowano skrzyżowanie z nową aleją Świerczewskiego (dziś "Solidarności"), natomiast w latach 1948–1952 zachodnią część ulicy uzupełniono o osiedle Praga I. Na zieleńcu pomiędzy jezdniami umieszczono tory tramwajowe.

Materiały źródłowe - Portal informacyjny warszawskiej Pragi

Ulica Sprzeczna na Starej Pradze w dzielnicy Praga Północ w Warszawie biegnie od ulicy Targowej od ulicy Zamoyskiego. Nazwa ulicy jest jedną z najstarszych. Można ją wypatrzyć już na tzw. planie Bacha z 1808 roku. Biegła wtedy równolegle do Wołowej (obecna Targowa). Niekiedy nazywana była Sporną. Na mapie "Ilustrowanego przewodnika po Warszawie z 1893 r." figurują dwie ulice Sprzeczne i stanowią boki trójkąta, którego wierzchołek leży na Targowej. W 1921 roku ta bardziej na północ wysunięta część otrzymała za patrona Karola Marcinkowskiego. Cała uliczka to po nieparzystej stronie przede wszystkim zabudowania Straży Pożarnej, po parzystej zaś parking samochodowy i kamienica mieszkalna. W listopadzie 2010 roku na ścianie kamienicy przy ulicy Sprzecznej 2/8 została umieszczona wlepka „Pieta”. Praca powstała w ramach projektu Jacka Schmidta „Otwarta Pracownia Wizytująca”. Ośmiu zagranicznych artystów inspirowanych spotkaniem z Pragą tworzy prace, które można oglądać od początku 2011 roku. Praca „Pieta” powstała w nawiązaniu obrazu Williama Bouguereau z 1876 roku. Autorką powstałej w listopadzie 2010 roku wlepki „Pieta” jest mieszkająca na stałe w Paryżu Jolanta Kudela.

Materiały źródłowe - Portal informacyjny warszawskiej Pragi

Ulica Józefa Sierakowskiego na Starej Pradze w dzielnicy Praga Północ w Warszawie biegnie od ulicy Józefa Zamoyskiego do placu Weteranów 1863 roku. Ulica pierwszy raz pojawia się w źródłach w 1907 roku. Początkowo nazywana Namiestnikowską od urzędu zwierzchnika carskiego w Królestwie Polskim. Po odzyskaniu niepodległości Polacy pozbywali się wszelkich śladów niewoli. Ale Namiestnikowska stosunkowo późno, bo dopiero w 1.12.1933 roku patronem Patronem ulicy został Józef Sierakowski, mieszczanin warszawski, rzeźnik, jeden z przywódców insurekcji warszawskiej. U zbiegu z ulicą ks. I. Kłopotowskiego znajduje się okazały budynek z monumentalną fasadą, z pięknymi płaskorzeźbami przedstawiającymi sceny alegoryczne. Jest to dawny Dom Akademicki Młodzieży Żydowskiej, oddany do użytku w grudniu 1926 roku. Naprzeciwko gmachu za szarym, murowanym ogrodzeniem znajduje się Generalny Dom Zgromadzenia Sióstr Loretanek. Na rogu z ulicą J. Jasińskiego znajduje się dawny budynek morgi. Powstał w 1908 roku wg proj. Felicjana Rakiewicza jako kaplica przedpogrzebowa dla niezamożnych prażan i morga, czyli miejsce, gdzie wystawiano zmarłych na widok publiczny celem identyfikacji. Obecnie jest wykorzystywane przez Centrum Dializ. Najstarszym choć niepozornym zabytkiem ulicy jest Kamienica Mintera zbudowana w latach 1860-63 wg. proj. Józefa Orłowskiego.

Ulica Józefa Sierakowskiego 4 - Kamienica Mintera na Starej Pradze w dzielnicy Praga Północ w Warszawie. Dwupiętrowy budynek został wzniesiony wg. projektu Józefa Orłowskiego w latach 1860-63 dla właściciela dużej odlewni Karola Juliusza Mintera. W latach 1885-1905 w budynku funkcjonowało Gimnazjum Praskie, którego kontynuacją jest dzisiejsze liceum ogólnokształcące im. Władysława IV przy Alei Solidarności. Przed rokiem 1897 kamienica Mintera została rozbudowana o nowe skrzydło od strony ulicy Brukowej (obecnie Okrzei). W 1910 roku budynek została sprzedana Warszawskiemu Towarzystwu Fabryk Wyrobów Metalowych i Emaliowanych "Wulkan". W 1924 roku Gmina m. st. Warszawy odkupiła niemal cały plac, od czerwca 1942 roku stała się jego wyłączył właścicielem. Po 1989 roku kamienica weszła we władanie spółki "Port Praski", która nosi się z zamiarem wyburzenia budynku... wielka szkoda ponieważ mimo opłakanego stanu jest to jedna z najcenniejszych i najstarszych kamienic Starej Pragi. Czas powstania kamienicy odkrył varsavianista Janusz Sujecki, który natrafił na drzeworyt Józefa Holewińskiego pochodzący z czasopisma "Kłosy" z 1869. Drzeworyt wykonany został na podstawie obrazu Juliusza Kossaka przedstawiającego koński targ na Pradze. Na wielu z nich jak i na wspomnianym drzeworycie, w głębi dostrzec możemy kamienicę Mintera. W latach 1891-1898 uczył się tu i zdał maturę Janusz Korczak. Korczaka upamiętnia głaz z inskrypcją, który nie znajduje się jednak przy Sierakowskiego 4, a przy dzisiejszym budynku liceum Władysława IV od strony Alei Solidarności. Szkołę w tym miejscu ukończyli także Henryk Przeździecki, Konstanty Brandel, Bronisław Kopczyński i August Zaleski. Jeszcze do niedawna nad oknem w narożniku budynku można było dostrzec szkolny dzwonek. Do rodziny Minterów należała także kamienica przy ulicy Targowej 56. Dawniej kamienica miała adres Brukowa 16. Józef Orłowski był architektem również remizy praskiego oddziału Straży Ogniowej na ulicy Marcinkowskiego. Na elewacji od strony ulicy Okrzei widoczny był napis "Polska Zwycięży" pochodzący z czasów II wojny św. - został zamalowany podczas stanu wojennego.

Materiały źródłowe - Portal informacyjny warszawskiej Pragi

Ulica Bródnowska na Nowej Pradze w dzielnicy Praga Północ w Warszawie biegnie od ulicy 11 Listopada do ulicy Szwedzkiej. Ulica wytyczona została podczas parcelacji terenów Nowej Pragi. Można ją znaleźć już na "Planie posiadłości dziedzicznej Konopacczyzna v. Nowa Praga zwanej, w Guberni i P. Warszawskim w Gminie Bródno położonej", z 1863 roku. Obok widnieją także - umiejscowione równolegle do torów kolejowych Dworca Petersburskiego - ulica Nowopraska, Kościelna i Grodzka. Ulica Bródnowska wzięła nazwę od pobliskiego osiedla - wówczas sąsiedniej wsi - Bródno. Pierwsza, drewniana zabudowa powstała około roku 1867. W roku 1880 Bródnowską uregulowano, zaś rejon ulicy i całą Nową Pragę przyłączono do Warszawy w roku 1889. W 1907 roku ulica otrzymała swoją oficjalną, obowiązują do dziś nazwę. Na przełomie stuleci na zapleczu istniejących zabudowań celem dogęszczenia zabudowy wystawiono liczne oficyny, nierzadko przewyższające poprzedzające je domy frontowe. W latach międzywojennych powstały tu kamienice mieszkalne, których większa część zachowała się do dzisiaj. Lata okupacji nie przyniosły żadnych zniszczeń w zabudowie ulicy; w okresie powojennym rozebrano wszystkie zabudowania drewniane oraz przekształcono część zachowanych domów. W latach 90-tych XX wieku kilka nowych budynków wystawiła Spółdzielnia "Budgrim".

Materiały źródłowe - Portal informacyjny warszawskiej Pragi

Ulica Wrzesińska na Starej Pradze w dzielnicy Praga Północ w Warszawie biegnie od ulicy Stefana Okrzei do ulicy Kępnej. Po raz pierwszy dzisiejsza ulica pojawia się "Ilustrowanym     przewodniku" z 1893 roku jako ulica "Bez nazwiska", lub nieco dalej na wschód ulica Kościelna. Położona była wówczas w sąsiedztwie praskiej rzeźni i "Placu końskiego" gromadziła skupiska drobnych rzemieślników, zajmujących się przetwarzaniem surowców poubojowych: szczotkarzy, wykorzystujących włosie końskie i świńskie, grzebieniarzy, rymarzy itp. W okresie międzywojennym rzeźnię uporządkowano i rozbudowano. Wzniesiono wówczas betonowe hale w których aż do czasu przeniesienia zakładów mięsnych na Żerań dokonywano uboju. Cały teren ulegnie wkrótce przekształceniu w ramach nowego zagospodarowania Portu Praskiego. Na rogu dzisiejszych ulic Wrzesińskiej i Kępnej znajdował się rynek miasteczka Skaryszew. Zaś na rogu ulicy Wrzesińskiej i Okrzei znajdował się drewniany kościół św. Stanisława. W dawnych halach rzeźni na początku lat dziewięćdziesiątych powstał bazar "BIS". Funkcjonował niedługo, bo około 2 lat.

Ulica Kępna zalicza się do najstarszych spośród istniejących dziś ulic Pragi: plan Macieja Deutscha z roku 1765 ukazuje ją jako ulicę biegnącą od Wisły do ul. ul. Targowej. Po jej południowej stronie znajdował się rynek miasteczka Skaryszew, którego teren zajął w okresie międzywojennym Port Praski; po przeciwnej stronie, w pewnym oddaleniu, biegła równolegle ulica Niewinna skasowana w roku 1807. Przy Słodowej, jak zwano wtedy Kępną, znajdowało się wtedy 13 drewnianych domów i drewniana chata; nieliczne wolne place rozciągały się tuż nad Wisłą. Po Rzezi Pragi w roku 1794 zmieniono lokalizację drugiego placu targowego, leżącego w kwartale dzisiejszych ulic: Jagiellońskiej, Okrzei, Targowej i nieistniejącej Niewinnej; po przenosinach znalazł się on pomiędzy Niewinną i Słodową (więc dzisiejszą Kępną). W roku 1796 drewniana zabudowa wznosiła się już po obu stronach ulicy i liczyła około 30 domów; wszystkie zostały wyburzone w roku 1807 w związku budową napoleońskich fortyfikacji Pragi. W roku 1817 architekt Jakub Kubicki opracował plan regulacji ulic dzielnicy, który zakładał odtworzenie ulicy Słodowej i przedłużenie jej poza linię ulicy ul. Targowej. Planu tego nie zrealizowano; w roku 1839 rozpoczęto za to wieloletnią akcję regulacji i porządkowania targowisk. Przedłużenie Słodowej za linią dzisiejszej ulicy Jagiellońskiej stanowił w tamtych czasach idealnie prosty kanał odwadniający, biegnący ku rzece. Przed rokiem 1842 Słodową doprowadzono do kształtującej się jeszcze ulicy Szerokiej (dziś: Jagiellońskiej), w następnej dekadzie zaś do brzegu Wisły, który znajdował się mniej więcej na miejscu zachodniej odnogi Portu Praskiego. Nad rzeką Słodowa zbiegała się z Moskiewską, nieistniejącym dziś przedłużeniem ul. Zamoyskiego, jednak środek nowego fragmentu ulicy jeszcze przez pewien czas zajmował dawny kanał, który w międzyczasie stracił połączenie z Wisłą. Obecną nazwę - Kępna - przeniesiono w roku 1864 podczas prac regulacyjnych z niewielkiej uliczki skasowanej w tym czasie; wiodła ona od Moskiewskiej, przez most na kępy wiślane. W końcu lat sześćdziesiątych XIX wieku na posesji pod nr. 10 zatrzymywali się handlarze bydła z Włodawy i rosyjskich guberni; przyjeżdżali oni na targ w połowie tygodnia, wyjeżdżali w niedzielę. Właśnie pod nr. 10 jeszcze przed rokiem 1850 stanął pierwszy dom murowany przy ulicy; jednak jeszcze w późniejszym okresie wciąż wznoszono obiekty drewniane. Frontowa zabudowa odcinka Moskiewska - Targowa pojawiła się krótko po roku 1890. Spośród wzniesionych w tym okresie obiektów wyróżnia się zachowany do dziś pod nr. 15 dom kowala Ludwika Manitiusa, choć reprezentuje typ peryferyjny, powszechny na terenie Pragi we wczesnym okresie kształtowania się budownictwa czynszowego co trwało do ok. 1905 roku. Mimo niezbyt wyszukanego artystycznie wystroju należy do najoryginalniejszych i najlepiej zachowanych na terenie dzielnicy. Bardziej owocny był okres 1907-14; powstała wtedy wspaniała czynszówka Wolfa Welta u zbiegu z ul. ul. Targową oraz kilka dwu i trzypiętrowych kamienic. Około roku 1907 rozpoczęto prace nad planowanym przedłużeniem ulicy Kępnej za linię ul. ul. Targowej, ku Brzeskiej; wyburzono nawet skrzydło kamienicy Feingenblattów przy Targowej 50, na tym jednak poprzestano. W latach 1910-11 ulica Kępna otrzymała bruk z kamieni polnych oraz gazowe latarnie, zastąpione w okresie międzywojennym elektrycznymi "pastorałkami". Zgoła inaczej na tym tle rozwijał się początkowy odcinek ulicy: Kępna biegłą tu przez środek tzw. "Placu Końskiego", uregulowanego około roku 1864 targu na konie. W roku 1880 przeniesiono go na Plac Konstantynowski (dziś: Plac Weteranów 1863 r.), w roku 1900 - na ul. Grochowską. Rok wcześniej w rejonie ulic Moskiewskiej, Sprzecznej i Kępnej zorganizowano targ trzody chlewnej; po sąsiedzku w okolicy ulic Krowiej, Wrzesińskiej i Namiestnikowskiej (dziś: Sierakowskiego) wybudowano prymitywne jatki mięsne, zastąpione nowoczesną rzeźnią w roku 1925; ulica Kępna w tamtym okresie zaczynała się właśnie od jej posesji. W latach 1900-10 dla ułatwienia kontroli sanitarnej zwierząt prowadzonych na targ początkowy odcinek Kępnej zagradzały bariery; ostatecznie usunięto je uszczuplając teren targowiska. Posesja między Moskiewską a południową stroną Kępnej należała do miasta; w roku 1929 urządzono tam Giełdę Mięsną, zabudowaną barakami, kramami oraz murowanymi pawilonami od strony Kępnej. W latach 1930 i 1934-35 od ulicy wybudowano budynek Kasy Targowej; na samym terenie giełdy w okresie międzywojennym działały liczne przedsiębiorstwa związane z branżą mięsną, m.in. Bank Handlu i Przemysłu Mięsnego. W tym czasie także wciąż prowadzono zabudowę końcowego odcinka ulicy: w oficynach wzniesionych około roku 1920 pod nr. 11 działały składy Domu Handlowo-Spedycyjnego, zaś w roku 1928 powstała kamienica u zbiegu z ul. Jagiellońską. Pod nr. 17A działało od roku 1918 gimnazjum żeńskie Zofii Łabusiewicz, po jej tragicznej śmierci prowadzone przez jej siostry; okres istnienia szkoły upamiętnia tablica pamiątkowa na fasadzie kamienicy. W okresie okupacji ulica Kępna uniknęła zniszczeń; 12 września roku 1943 przy budynku Kasy Targowej hitlerowcy rozstrzelali 60 więźniów Pawiaka; wydarzenie to upamiętnia tablica umieszczona w ścianie oraz ślady kul na budynku. Po roku 1945 odebrane właścicielom kamienice uległy daleko posuniętej dewastacji; po roku 1979 usunięto dawne latarnie "pastorałki", zaś po roku 1990 wyremontowano tylko dwie kamienice.

Materiały źródłowe - Wikipedia

Obrazy ukazujące dawną Fabrykę Norblina wykonywałem na przestrzeni 3 lat. Od roku 2012 do 2014. Obiekt usytuowany jest w widełkach ulicy Prostej, Żelaznej oraz Łuckiej. Ponieważ nie miałem możliwości wejścia do środka ze względu na zakaz fotografowania oraz ochronę, która pilnuje przestrzegania tego zakazu, musiałem poradzić sobie w inny sposób. Wysoki mur ( około 3-4 metry) nie dawał również większych szans aby na niego wejść lub „przeskoczyć”. Dopomógł mi w tym statyw na którym umieściłem aparat i po całkowitym rozłożeniu i maksymalnym wyciągnięciu moich ramion udało mi się zrobić kilka ujęć z samowyzwalaczem. Tego typu obrazy są z roku 2012 oraz 2013. Rok 2014 to zdjęcia, na których wyburzono część zabudowań łącznie z murem od strony ulicy Prostej. Był to zamknięty teren budowy. Wybrałem się rano, licząc na to, że dozór pilnujący tego terenu będzie jeszcze spał.  Okazało się że miałem rację. Pomogło mi to wykonać kilka „malowniczych ujęć. Poniżej trochę historii na temat „Norblina”.
Materiały źródłowe - Wikipedia


W 1820 syn Jana Piotra Norblina de la Gourdaine – Aleksander Jan Konstanty Norblin wraz z V. Zierem założył zakład brązowniczy „Norblin i Spółka”. Początkowo mieścił się przy ul. Długiej. W 1823 został przeniesiony na Krakowskie Przedmieście. Wytwarzano świeczniki, wazony, ozdoby stołowe i sprzęt do gotowania. Wykonano także cyborium z krucyfiksem i pokrywę ze złoconego brązu do chrzcielnicy dla kościoła św. Aleksandra. W 1821 zakład ten otrzymał medal na wystawie w Ratuszu. W 1834 został przeniesiony na ul. Chłodną. Przy zakładzie funkcjonował sklep z wyrobami srebrnymi, platerowymi i brązowymi. W 1841 został odznaczony złotym medalem na wystawie w Petersburgu. W 1843 Jan Fryderyk Wilhelm Meylert został współwłaścicielem firmy. W 1853 fabrykę unowocześniono: wprowadzono maszynę parową o mocy 10 KM, a także maszynę galwanizującą. Zatrudniano w tym czasie 60 pracowników; zasięg sprzedaży obejmował całe Królestwo, jak i Cesarstwo (Wilno, Mińsk, Mohylew i Żytomierz). Od 1865 współpracował z zakładem Teodora Wernera (1836-1902). W zakładzie tym wykonano również statuę Mikołaja Kopernika przed Polską Akademią Nauk projektu Bartela Thorvaldsena. W 1865 Ludwik Norblin (1836-1914), wraz z siostrą – Albertyną i jej mężem Teodorem Wernerem – nabył od swego ojca – Wincentego Konstantego Norblina, fabrykę wyrobów metalowych w Warszawie przy ul. Chłodnej. Wartość wytwórni oszacowano na prawie 110 tys. rubli, jednak cenę sprzedażną ustalono na 100 tys. rubli. Ludwik Norblin zakupił 1/2 część fabryki, jego siostra Albertyna z Norblinów Werner – 1/4 część, a Teodor Werner – także 1/4 część. Sprzedający rozłożył spłatę należności na wieloletnie, dogodne raty, wynoszące 5 tys. rubli rocznie. Po dokonaniu transakcji, w 1865 Ludwik Norblin zawarł spółkę ze swym szwagrem – Teodorem Wernerem – złotnikiem, który był właścicielem fabryki wyrobów srebrnych w Warszawie. Wspólnicy prowadzili jednak oddzielną produkcję: zakład Norblina – specjalizował się w wyrobach platerowanych, a w zakładzie Wernera wytwarzano srebra. Pod koniec lat 70. XIX w., po przeniesieniu wytwórni sreber Wernera do fabryki Norblina na ul. Chłodną, połączone zakłady posiadały dwie maszyny parowe o mocy 19 KM, zatrudniały 112 robotników. Wartość rocznej produkcji wynosiła 73 tys. rubli. W następnych latach nieznany jest zakres samodzielności poszczególnych działów spółki Norblina i Wernera. W 1882 Ludwik Norblin wykupił wytwórnię platerów Braci Buch w Warszawie, przy ul. Żelaznej 17 (późniejszy nr 51), wraz z prawem używania znaku firmowego i wyłącznością na produkcję platerów. Firma „Bracia Buch” była kontynuatorką istniejącej w Warszawie od 1830 fabryki wyrobów z nowego srebra Gustawa Hennigera. W 1886 Ludwik Norblin przeniósł na tereny przy ul. Żelaznej swe zakłady mieszczące się dotąd przy ul. Chłodnej. Przedsiębiorstwo norblinowskie stosowało od tego czasu nazwę: „Fabryka wyrobów platerowanych połączonych firm Norblin i Spółka – Bracia Buch”. Cześć wyrobów platerowanych i cynowych, również po przeniesieniu zakładu na ul. Żelazną, wprowadzana była na rynek pod firmą „Bracia Buch”. Lata 80. XIX w. to okres rozszerzania zakresu działalności fabryki poprzez założenie walcowni blach, druciarni, rurowni i odlewni.

Towarzystwo Akcyjne Fabryk Metalowych pod firmą "Norblin, Bracia Buch i T.Werner" w Warszawie
W 1893 Ludwik Norblin był jednym ze współzałożycieli nowej spółki pod nazwą: Towarzystwo Akcyjne Fabryk Metalowych pod firmą „Norblin, Bracia Buch i T.Werner” w Warszawie, z siedzibą przy ul. Żelaznej 51 (statut spółki zatwierdzono 12 kwietnia 1893, otwarcie operacji nastąpiło 1 lipca 1893). Kapitał zakładowy spółki wynosił 1,5 mln rubli i podzielony był na 1500 akcji, po 1000 rubli każda. Jedna trzecia część akcji (tj. 500 szt. o wartości pół miliona rubli) należała do Ludwika Norblina; dotychczasowy wspólnik – Teodor Werner posiadał także 500 akcji, natomiast stryjeczny brat Ludwika Norblina – Adam Norblin – 84 akcje, a pozostałe należały do spokrewnionych i skoligaconych z rodzinami Norblinów i Wernerów: Karola Temlera, Aleksandra Temlera (po 166 szt.) i Kazimierza Szwede (84 szt.). Dyrektorem naczelnym nowego przedsiębiorstwa został Stanisław Ignacy Norblin (1859-1920). Po sześciu latach odnotowano częściowe rozproszenie akcji: Ludwik Norblin posiadał w 1899 413 akcji, pozostałą część odstąpił członkom rodziny. W oparciu o kapitał Norblina i Wernera w dalszym ciągu następował rozwój zakładów, zwiększała się mechanizacja produkcji, moc zainstalowanych silników parowych wynosiła w 1893 80 KM, by w ciągu dziesięciolecia wzrosnąć do 300 KM; zatrudniano 400 robotników, a wartość produkcji szacowano na 1,2 mln rubli (1893). W latach 90. XIX w. spółka wybudowała walcownię metali kolorowych, w której produkowano: blachę mosiężną i srebrną, drut mosiężny, miedziany i srebrny, rury miedziane i mosiężne ciągnione bez szwu. Przedsiębiorstwo zaliczane było do grupy sześciu największych w branży metalowej na terenie Królestwa Polskiego (obok firm „Lilpop, Rau i Loewenstein”, „K. Rudzki i S-ka”, „Warszawska Fabryka Machin”, „Scholtze, Repphan i S-ka”, „Towarzystwo B. Handke”), realizowała zamówienia rosyjskich ministerstw marynarki i komunikacji, dostarczała wyroby także na rynek krajowy. Zakłady norblinowskie od 1895 zmonopolizowały wytwarzanie rur miedzianych w Królestwie Polskim, włączyły się do kartelu dwu rosyjskich walcowni i uczestniczyły w każdej partii zamówień. Sieć sklepów firmowych działała w Królestwie Polskim oraz w kilkunastu największych miastach cesarstwa rosyjskiego (Petersburg, Moskwa, Odessa, Charków, Kijów, Ryga, Tyflis, Saratow, Elisawietgrad, Wilno, Mińsk), natomiast przedstawicielstwo handlowe funkcjonowało w Teheranie. Produkty użytkowe srebrne i platerowane (galanteria i sztućce), prezentowano i nagradzano na targach i wystawach w Paryżu, wielokrotnie w Petersburgu, Kijowie, Odessie, Niżnym Nowgorodzie. W 1896 norblinowskie wyroby platerowane wyróżniono najwyższym odznaczeniem rosyjskim – prawem wybijania herbu cesarskiego – dwugłowego orła (przywilej nie obejmował sreber wykonywanych pod firmą Wernera).

Początek XX w., do wybuchu I wojny światowej to okres dalszego rozwoju zakładów. Wprowadzano ulepszenia organizacyjno-techniczne, oparte na wzorach zachodnich, zainstalowano m.in. walcarkę skośną do rur, ciągarki do cienkiego drutu, prasę hydrauliczną, piece Morgana do topienia miedzi. Około 1908 w zakładach norblinowskich opracowano nowy stop cynowy o nazwie verit, wykorzystywany także przez niemiecką wytwórnię Württembergische Metallwarenfabrik. Moc zainstalowanych silników wzrosła z 300 KM w 1904 do 800 KM w 1908, by w chwili wybuchu I wojny św. osiągnąć moc 950 KM. Wartość produkcji osiągnęła w 1908 1,5 mln rubli, a w 1914 2,1 mln rubli. Zatrudnienie w 1914 wynosiło 600 robotników. Spółka Akcyjna Fabryk Metalowych pod firmą "Norblin, Bracia Buch i T.Werner" rozwijała się dynamicznie, z przerwą w okresie I wojny światowej; w II Rzeczypospolitej była jednym z największych polskich przedsiębiorstw metalowych. Fabryką kierował wówczas inż. Stefan Przanowski – znany przemysłowiec, minister przemysłu i handlu.

Po II wojnie światowej
Fabryka została znacjonalizowana w 1948 i funkcjonowała pod nazwą: Walcownia Metali „Warszawa”; w 1982 przekazana na cele muzealne, a teren jej powoli się kurczył. W 1982 na terenie zakładów zorganizowano wielką wystawę „Warszawa walczy” poświęconą powstaniu warszawskiemu. W latach 90. XX wieku zburzono zachowane hale fabryczne pomiędzy ul. Sienną a Prostą. W latach 80. XX wieku powstał tu oddział Muzeum Techniki znany jako Muzeum Przemysłu, swoje siedziby miały tu też Muzeum Drukarstwa oraz Teatr Scena Prezentacje.

Stan obecny
2 czerwca 2008, po ponad 25 latach istnienia, zamknięte zostało Muzeum Przemysłu w Warszawie. Stało się to w związku z przejmowaniem terenu Fabryki Norblina przez dewelopera – firmę ALM DOM, która nabyła 2 ha terenu zakładów w lutym 2007 za 67,5 mln zł z założeniem budowy tu apartamentowców. W grudniu 2008 teren fabryki został sprzedany amerykańskiemu funduszowi inwestycyjnemu Patron Capital, który powołał spółkę ArtNorblin i planuje częściową rewitalizację obiektów przemysłowych we współpracy z firmą JEMS Architekci.

W maju 2010 we wnętrzach fabryki kręcono ujęcia do teledysku Uprising metalowej grupy Sabaton.

Jest to druga odsłona ulicy Mińskiej na odcinku między ulicą Grochowską i Chodakowską. Pierwsza z roku 2011 miała trochę inny charakter. Ulica Mińska powoli zaczyna zmienić swoje oblicze. Przestaje być  „wyciętą” z poprzedniej epoki. Zresztą tak jak cała Praga, zarówno Północ jak i Południe. Od roku 2011 do dnia dzisiejszego można zauważyć „ząb czasu” w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Ale czy faktycznie wszystkie zachodzące zmiany można ocenić na „plus”? Czy obiekty, które zasługują na „drugie życie” faktycznie je dostają?


Ulica Mińska w Warszawie – ulica na osiedlu Kamionek w dzielnicy Praga-Południe w Warszawie. Zaczyna swój bieg od ulicy Grochowskiej, a kończy na skrzyżowaniu z Podskarbińską przy klubie sportowym Orzeł. W XIX w. była to droga rozdzielająca pola we wsi Skaryszew. Wzdłuż ulicy stały wówczas domy z ogrodami. Pierwsza kamienica typu peryferyjnego została wybudowana w 1891 (numer ulicy 15). Kamienice zakładowe i czynszowe zaczęły powstawać po 1910. Towarzystwo Akcyjne Lnianej i Jutowej Manufaktury zostało założone w 1898 roku i mieściło się na terenie posesji numer 25. Zaczęły wtedy powstawać budynki trzykondygnacyjne, co odmieniło charakter ulicy. Na początku lat 50. XX wieku pod numerem 25 umieszczono Warszawską Fabrykę Motocykli. Były w niej produkowane motocykle WFM oraz skuter Osa. W 1965 roku produkcję przeniesiono do Szczecina, a budynki zostały przejęte przez Państwowe Zakłady Optyczne. Pod numerem 65/67 w latach 1950-7 powstały Zakłady Graficzne im. Rewolucji Październikowej (obecnie noszące nazwę Drukarnia Naukowo-Techniczna). Pod numerem 69 istniały zakłady naprawcze obrabiarek Ponar-Remo. Zostały zlikwidowane w latach 90. Obecnie w byłych halach znajduje się drukarnia. W „Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego m. st. Warszawy” ulicę Mińską uznano za obszar o wartościach historyczno-zabytkowych i rekomendowano ją do ochrony konserwatorskiej.

Na elewacji kamienicy przy Mińskiej 12 na Kamionku powstał nowy mural. Dzieło, autorstwa pochodzącego z brytyjskiego Shiefileld Phelgma, powstało w ramach festiwalu Street Art Doping.
Na opuszczonej od wielu lat kamienicy przy Mińskiej 12 powstało potężne dzieło, które objęło swoim zasięgiem praktycznie całą ścianę budynku.
Phelgm, jako autor muralu przy Mińskiej, jest jednym z najbardziej cenionych artystów tej sztuki na świecie. Uwielbia bawić się przestrzenią i uważa, że miasto jest najwartościowszą galerią, w jakiej można wystawiać swoje dzieła. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami pozostawiony został widniejący w tym miejscu wcześniej napis "Gazeta Podziemna".

Kamienica przy ul. Mińskiej 15 w warszawskiej dzielnicy Praga Południe jest prawdopodobnie jedną z pierwszych i najstarszych murowanych kamienic tego typu w tym rejonie. Została wybudowana w 1891 r.

Zespół budynków fabryki "Pocisk" przy ul. Mińskiej 25
Zakłady Amunicyjne Pocisk Sp. Akcyjna – utworzone w 1919 w Warszawie i Rembertowie zakłady produkujące amunicję karabinową do Mannlichera, Mausera i Lebela. W skład zakładów wchodziła wytwórnia w Warszawie na Pradze przy ul. Mińskiej oraz wytwórnia w Rembertowie. Kapitał zakładowy wynosił 40 mln koron austro-węgierskich. Zakłady produkowały: proch, trotyl, amunicję karabinową różnych typów, amunicję artyleryjską od najmniejszego kalibru do 155 mm, amunicję saperską, amunicję myśliwską, zapalniki. Produkowały także obrabiarki precyzyjne do wyrobu amunicji różnych kalibrów, automatyczne maszyny kontrolujące, pasy karbowe napędowe, prasy hydrauliczne i inne, piece rotacyjne do obróbki termicznej. Zakłady wykonywały również remonty silników lotniczych. Pełny rozruch fabryki nastąpił w 1923 r. Wytwórnia produkowała wówczas następującą amunicję dla wojska: nabój 8 mm x 50 R Mannlicher, 8 mm x 50 R Lebel, 7,92 mm x 57 Mauser. Na rynek cywilny wytwarzano naboje: 6,35 mm x 15 SR Browning, 7,65 mm x 17 SR Browning, oraz różne wzory amunicji myśliwskiej i sportowej. W 1924 r. zakłady wyprodukowały ponad 32 miliony sztuk amunicji. Zakłady opracowały w 1924 r. projekt 47 mm działka – na konkurs Ministerstwa Spraw Wojskowych. Ostatecznie zbudowały 2 działka, różniące się między sobą długością lufy i masą. Były to pierwsze nowoczesne działka polskiej konstrukcji zbudowane w kraju. Ogółem wyprodukowano od 4 do 10 działek wz.1925. W 1927 roku produkcja stanowiła ok. 1/3 całości mobilizacyjnej wszystkich tego typu fabryk w kraju. Zakłady zatrudniały wówczas ok. 4230 pracowników. W latach kryzysu 1929–34 załogę zredukowano o ponad 1 tys. pracowników. W dniach 10 oraz 18-20 stycznia 1928 roku załoga strajkowała żądając m.in. podwyżki płac o 28%. W poniedziałek 12 listopada 1928 r., w wytwórni w Rembertowie, w wyniku eksplozji materiałów wybuchowych, zginęło dwóch pracowników, a kolejnych dwóch zostało ciężko rannych. W roku 1937 wykonano próbną partię naboi Mausera w łusce stalowej lakierowanej, natomiast w 1939 partię w łuskach stalowych miedziowanych. Zakłady istniały do 28 września 1939 roku. W skład historycznego zespołu wchodzą cztery hale, brama i budynek administracyjno-biurowy pozostałe po Manufakturze Lnianej i Jutowej, cztery budynki wybudowane przez Fabrykę „Pocisk”, fragment muru od ul. Mińskiej, oraz budynek mieszkalny przy ul. Mińskiej 35. Resztę terenu zajmują obiekty powstałe po 1946 r. i późniejsze. Najciekawszy pod względem architektonicznym jest budynek frontowy, pełniący funkcje biurowe, muzealne, archiwum, centrali telefonicznej. Mieściło się tam także małe dzienne przedszkole dla dzieci (mogły nim przebywać też matki) robotników fabryki. Przy budynku był niewielki ogród. Architektura tego budynku z elementami neorenesansu i neoromanizmu zwraca uwagę zestawieniem jasnych i ciemniejszych elementów na elewacji. Ceglana ściana została skontrastowana z tynkowanymi elementami detalu architektonicznego, mającymi naśladować kamieniarkę. Budynek na planie prostokąta, węższym bokiem ustawiony do ulicy, trójkondygnacyjny, kryty dachem czterospadowym. Murowany z cegły ceramicznej, wykończony cegłą licówką, z stropami drewnianymi (piętra) i staloceramicznymi (piwnice). Elewacja od ulicy trójosiowa, z wykuszem na osi środkowej w drugiej i trzeciej kondygnacji. Nad wykuszem szczyt. Elewacja od dziedzińca 10-osiowa, z dwoma ryzalitami: dwuosiowym od strony ulicy, zwieńczonym ozdobnym szczytem i jednoosiowym w drugiej osi, mieszczącym klatkę schodową. Elewacje posadowione na wysokim cokole, w którym okienka piwniczne. Cokół otynkowany, ozdobiony pasowym boniowaniem, zakończony profilowanym gzymsem. Ponad cokołem, w pierwszej kondygnacji, okna zamknięte półkoliście: zachowane tynkowane parapety, półkoliste tynkowane nadproża z kluczem. Nad pierwszą kondygnacją profilowany gzyms kordonowy. W wyższych kondygnacjach otwory okienne w ozdobnych, tynkowanych obramieniach; w części ryzalitowej od ulicy z trójkątnymi naczółkami. Gzyms koronujący poprzedzony niskim mezzanino, w którym okienka poddasza. Szczyty nad ryzalitem i wykuszem z półkoliście zamkniętymi, arkadowymi oknami, ozdobione kostkowym gzymsem, wsparte na tryglifowych konsolach. W polu każdego ze szczytów okulus w tynku. Od południowego zachodu do budynku dostawiona brama w formie łuku triumfalnego. Murowana z cegły, nietynkowana, trójprzelotowa. Arkadowe wejścia ujęte w pasowych obramieniach, w środkowym tynkowany klucz na osi. W części zachodniej posesji trzy zestawione ze sobą hale – powstałe zapewne na początku funkcjonowania „Juty”. Z typową dla architektury przemysłowej końca XIX w. dekoracją. Parterowe, na planie prostokąta, nakryte dwuspadowymi dachami. Murowane z cegły ceramicznej. Ze skromnym detalem w cegle: nadproża okienne i gzymsy koronujące. Do kompleksu trzech hal przylega późniejsza hala z 1923 r. Za budynkiem biurowym znajduje się kolejna hala produkcyjna wybudowana na potrzeby „Juty”. Złożona z dwóch części: mniejszego budynku od południa połączonego łącznikiem (będącym jednocześnie przejazdem bramnym) z dużą halą. Obie na planie zbliżonym do kwadratu. Z charakterystyczną dekoracją ceglaną: prostymi nadprożami akcentowanymi pasami cegieł, kostkowymi gzymsami koronującymi, lizenami międzyokiennymi. Niestety obiekty wybudowane w latach 20/30-tych XX w. zostały alb zniszczone, albo w znacznym stopniu przekształcone. Nie zachował się duży budynek narzędziowni: trójkondygnacyjny obiekt, o konstrukcji żelbetowej, szkieletowej, wypełnionej luksferami i reprezentacyjnym wejściem. Był to bardzo nowoczesny, jak na owe czasy, obiekt.

Chodakowska 22 - Kamienica Leona Doleya (znana także jako Kamienica Zakładów Amunicyjnych "Pocisk", "kamienica z wieżyczką") – kamienica położona na Kamionku, przy ulicy Chodakowskiej 22 (dawniej Terespolska 22). Według dawnej księgi wieczystej, założonej w dniu 15 marca (na wniosek z 25 stycznia 1899 roku), pierwszą ujawnioną właścicielką gruntu była Anna Zofia Załuska ,która kupiła nieruchomość za 900 rubli. W 1905 roku właścicielem został Mikołaj Osiński, a w 1913 roku właścicielami byli: Jan Pytliński (Iwan Pawłowicz Pytliński) do połowy oraz Adam Pawłowicz Pytliński i Franciszka Jakowlewna Zimoch-Pytlińska do drugiej połowy. Kamienica powstała w 1914 roku, gdy posesję zakupili małżonkowie Leon i Antonina Doleyowie (każde z nich po połowie), prawdopodobnie według projektu Czesława Przybylskiego. Informacja ta nie jest jednak pewna. Wydaje się, że kamienica była przebudowywana. Z całą pewnością w 1914r. wzniesiona została oficyna wschodnia, o czym swiadczy inskrypcja L.D. +1914, na jednej ze ścian oficyny. Na mocy aktu notarialnego z 24 kwietnia 1920 roku 50% udziałów w kamienicy, należących do Leona Doleya w szacunku 500 000 marek polskich zostało wniesione jako aport do spółki Zakładów Metalowo-Amunicyjnych „Obrona” z ograniczoną odpowiedzialnością; na mocy tego samego aktu drugie 50% udziałów zostało sprzedane tej spółce przez Antoninę Doley. Niektóre źródła podają za datę wzniesienia kamienicy 1921 rok, a za inwestora zakłady amunicyjne "Pocisk", jednak tak naprawdę firma ta stała się właścicielem już istniejącego budynku w 1924 roku za sumę 160 000 złotych (wpis w księdze wieczystej z 4 listopada 1924 roku), nabywając nieruchomość od Zakładów Metalowo- Amumicyjnych "Obrona". W budynku zamieszkała kadra inżynierska zakładu. Podczas niemieckiej okupacji, zarządzeniem Szefa Okręgu Warszawskiego z dnia 19 stycznia 1940 roku Zarządcą Komisarycznym Spółki Zakłady Amunicyjne Pocisk S.A. został dr Konrad Klimosch. Stosowny wpis w księdze wieczystej nosi datę 26 września 1940 roku. W dniu 18 czerwca 1941 roku zarządca „Pocisku”, dr Konrad Klimosch, sprzedał kamienicę zamieszkaną przez kadrę inżynieryjną fabryki małżeństwu Feliksowi i Michalinie Rachmielowskim za sumę 314 000 złotych celem zapłaty zobowiązań, a w szczególności na pokrycie zaległych płac pracownikom oraz zaległych składek Ubezpieczalni Społecznej za 1939 rok. Kamienica przetrwała II wojnę światową w dobrym stanie. Jak wynika z dokumentów Biura Odbudowy Stolicy, budynek został opisany jako "uszkodzony w niewielkim stopniu" i zawnioskowano, że nadaje się do remontu. Przepychanki Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy oraz Konserwatora Zabytków doprowadziły obiekt do ruiny.

 
Ulica Mińskiej 46 - Budynek dawnej stacji transformatorowej na Kamionku w dzielnicy Praga Południe w Warszawie. Budynek podstacji elektrycznej został zbudowany w 1929 roku wg projektu opracowanego w warszawskim Towarzystwie Elektryczności. Zabudowania podstacji obejmują dwa budynki. Pierwszy z nich to stacja transformatorowa, drugi- budynek warsztatowo-magazynowy z wydzielonym mieszkaniem dla dozorcy. W 1936 roku rozbudowano rozdzielnię o część południową. Zadaniem uruchomionej podstacji było zasilanie południowej Pragi wraz z trakcją tramwajową na terenie tej dzielnicy. W czasie II wojny wszystkie budynki przy Mińskiej 46 przetrwały działania wojenne. Po 1945 roku trafostacja pełniła dalej swoją funkcję. W latach 80-tych XX wieku część pomieszczeń budynku warsztatowo-magazynowego i wieży napraw zaadaptowana została na cele mieszkaniowe. Dobudowano też między rozdzielnią a południowym murem obiekt gospodarczy. Działalność stacji zakończyła się w latach 90-tych XX wieku. Wyposażenie techniczne niestety nie zachowało się. W 2007 roku posesję przy ulicy Mińskiej 46 wraz z zabudowaniami zakupił białostocki inwestor Rogowski Development. Pierwotnie planował on wyburzenie budynków i pobudowanie w ich miejsce obiektów mieszkaniowych lub po wyburzeniu odtworzenie ściany frontowej jako część swojego przyszłego budynku. Rozpoczęła się długa droga o wpisanie budynków trafostacji i przyległego do niej bunkra do rejestru zabytków. Niestety w tym czasie rozpoczęła się stopniowa dewastacja i rozbiórka obiektu. Z głównego budynku zniknęły metalowe drzwi. W sąsiadującym z nim budynku biurowo-mieszkalnym wyrwano część okien. Korzystając z otwartej bramy, na posesji pojawili się złomiarze, którzy taczkami wywozili wyposażenie stacji - donosiła zaniepokojona Rada Osiedla Kamionek, która czynnie od samego początku włączyła się w ratowanie obiektu. Niezabezpieczony obiekt szybko stał się miejscem pobytu bezdomnych. Rozmontowywano i wywożono zachowane elementy jej wyposażenia wewnętrznego i zewnętrznego. W substancji budynku pojawiły się ubytki i spękania ścian. W calu ratowania obiektu przedstawiciele organizacji społecznych i instytucji wspólnie wystąpiły do wojewódzkiego konserwatora zabytków o wpisanie budynków przy Mińskiej 46 do rejestru. Pod wnioskiem podpisały się: Muzeum Woli, Oddział Warszawski Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, Zespół Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy "ZOK" i stowarzyszenie CREO. W 2010 roku w zabudowaniach i drzwiach stacji trafo ustawiono kontenery dla pracowników firmy Rogowski Development oraz wykonawcy prac firmy Henpol. Na chwilę obecną trudno ocenić stan zachowania budynków jak również czy został zachowany poniemiecki bunkier.

Materiały źródłowe Wikipedia, Twoja Praga

Elektrownia Tramwajów Warszawskich otrzymała drugie życie dzięki czemu nie tylko nie podzieliła losów sobie podobnych obiektów, ale dała również początek jakże wzniosłej idei jaką jest Muzeum Powstania Warszawskiego. Zapewne większość zwiedzających nie zna historii tego miejsca. Tablica informacyjna została umieszczona na tyłach budynku (pierwsza fotografia). Pomimo, że głównym tematem tego albumu jest zabytkowy obiekt to jednak nie da się przy tej okazji  pominąć tematu Muzeum. Tym bardziej, że powstało po wielu latach prześladowań Powstańców i fałszowaniu tamtych wydarzeń. Osobiście miałem okazję poznać prawdziwą historię Powstania oraz tej części jego przebiegu, w której brał udział mój dziadek. Dlatego temat ten jest mi szczególnie bliski. Niestety obecny czas pokazuje, że niewiele zmieniło się w świadomości wielu ludzi odnośnie tamtych wydarzeń oraz ich przyczyn. Stare przysłowie mówi, że „ Psy szczekają a karawana idzie dalej”. Jednak nie sposób przejść obojętnie obok „ujadania” jakie słyszy się zarówno w mediach jak i w różnego rodzaju publikacjach. Nasila się to szczególnie gdy zbliża się rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Promowanie głosów, mówiących o tym że przywódców powstania należałoby pociągnąć do odpowiedzialności, za to że Warszawa legła w gruzach jest czymś czego nie da się ująć w żadnych kategoriach myślowych tych, którzy bądź to propagują takie historie bądź powtarzają je. Podczas ostatnich obchodów rocznicowych miałem okazję rozmawiać z nauczycielką  jednej z wyższych uczelni warszawskich. Zrobiła mały test zadając pytanie studentom, co by zrobili gdyby tego typu sytuacja powtórzyła się obecnie. 4 uczennice bez namysłu odpowiedziały, że zostałyby sanitariuszkami. Reszta…., reszta, zwłaszcza chłopcy oświadczyli, że wyjechaliby do Anglii i tam przeczekali. Jest wiele przyczyn tego typu zachowań jak również zapędów dotyczących sądzenia powstańców. Można by wymienić kilka. Ale moim zdaniem najbardziej istotna przyczyna leży w braku obecnie jakichkolwiek autorytetów moralnych w naszym kraju. Postacie, wzorce, które odeszły są dyskredytowane bądź ich zasługi pomniejszane.

Poniżej w pierwszej kolejności trochę historii o elektrowni a następnie o samym Muzeum. Wykonałem obrazy budynku na zewnątrz, jego otoczenia jak również wnętrze. Jest to duży skrót tego co można obejrzeć. Moim zdaniem należy zarezerwować sobie około 2 godziny aby nie tylko zobaczyć eksponaty ale również przeczytać o tym wszystkim co nawiązuje do tamtych dni oraz przyczyn zrywu niepodległościowego. 

Materiały źródłowe:

1/ Fragment książki "Przewodnik po Woli", autor Jerzy S. Majewski (wydawnictwo Muzeum Powstania Warszawskiego, premiera: 2010 rok)
2/ Wikipedia
3/ Strona Muzeum Powstania Warszawskiego

Historia budynku Elektrowni Tramwajowej

1/ Budowa ukończona w 1908 

2/ Razem z budową elektrowni zbudowano bocznicę kolejową i wykopano studnię artezyjska. Zbudowano też budynek administracji.

3/ W 1917 po wybuchu jednego z kotłów zostaje zbudowana prowizoryczna kotłownia z kotłami przeniesionymi z Elektrowni Miejskiej.

4/ Rozbudowa: 1918-1923 - budynek elektrowni zostaje powiększony w kierunku południowym.

5/ Zniszczenia: Elektrownia znacznie ucierpiała we wrześniu 1939. Po X.1944 została zbombardowana przez Niemców a ocalałe mury wysadzono.

6/ Odbudowa: po wojnie uznano, że w wyniku odbudowy elektrownia powinna zostać przekształcona w ciepłownię, co też się stało. Budynek administracji został obniżony o jedno piętro.

7/ Obecnie: w budynku Elektrowni jest Muzeum Powstania Warszawskiego.

8/ Budynek jest ściśle związany z dziejami Warszawy - jest jednym z nielicznych zachowanych dziś przykładów architektury przemysłowej początku XX wieku, z piękną ceglaną fasadą, która teraz, w wyniku prac konserwatorskich, odzyskała swój dawny blask.

9/ Podczas Powstania Warszawskiego przebiegała w pobliżu linia tzw. twardego frontu. Po wojnie ten zabytkowy budynek przechodził różne koleje losu. W latach 70. jego piękną, starą, czerwoną cegłę zakryto szarym tynkiem, zwanym powszechnie "barankiem". Ostatnim użytkownikiem budynku była firma SPEC.


HISTORIA budynku Elektrowni Tramwajowej
"We wrześniu 1905 roku rozległy plac, pomiędzy ulicami Przyokopową i Towarową aż do Grzybowskiej, stał się placem budowy nowej elektrowni tramwajowej. Mimo trudności, budowę pod kierunkiem naczelnego inżyniera Jana Lenartowicza zakończono 15 lutego 1908 roku Elektrownia została uruchomiona. Prace budowlane prowadziła firma Władysława Czosnowskiego, konstrukcje żelazne montowała firma „Borman, Szwede i S-ka”, bocznicę kolejową podciągnęła na teren elektrowni firma K. Troczewskiego, „T. Godlewski i S-ka” zapewnił kanalizację, wodociągi i centralne ogrzewanie, „W. Fitzner i K. Gamper” – kotły. Natomiast studnią artezyjską na terenie Elektrowni zajmowały się dwie firmy – „Rychłowski, Wehr i S-ka” ją wywiercił, a „Rohn, Zieliński i S-ka” dostarczył odpowiednią pompę. Na Elektrownię składało się kilka budowli o szacie zewnętrznej typowej dla ówczesnego budownictwa przemysłowego. Charakteryzowały je licowane czerwoną cegłą elewacje, kontrastujące z barwą ozdobnych blend, czyli wieńczonych łukami płycin wypełnionych jasnym tynkiem. W podobnym stylu utrzymano nota bene architekturę wznoszonych równocześnie z Elektrownią zajezdni tramwajowych. Od strony Grzybowskiej stanął kilkupiętrowy budynek mieszkalno-administracyjny. Był niemal identyczny z siedzibą Dyrekcji Tramwajów Miejskich przy ulicy Młynarskiej. Nakryty został wysokim łamanym dachem, a jego elewacje ozdobiły białe płyciny, kontrastujące z ceglanymi elementami architektonicznymi. Usytuowanemu od strony Przyokopowej budynkowi maszynowni i kotłowni nadano natomiast formy neoromańskie. Ceglaną budowlę, przypominającą nieco średniowieczne zamczysko, ozdobiły ogromne, półkoliście zamknięte okna, szkarpy, sterczyny z iglicami i blendy. Gmach oblicowano czerwoną cegłą, dostarczoną przez cegielnię Korwinów. Projektanci byli zadowoleni z architektury budynku, co w 1911 roku potwierdził w swym artykule, zamieszczonym na łamach „Przeglądu Technicznego”, inżynier Lenartowicz: „Co do zewnętrznego wyglądu budynku elektrowni architekt postawił sobie za zadanie uczynienie z tych budowli fabrycznych [...] możliwie harmonijną i estetyczną całość [...], toteż budowla ta odpowiada wszelkim wymaganiom estetyki”. Wewnątrz gmachu maszynowni ustawiono trzy turbozespoły po tysiąc dwieście kilowatów, łącząc je z prądnicami prądu stałego, a także sześć wielkich kotłów systemu „Fitzner&Gamper”. Górujący ponad budowlą olbrzymi, ceglany komin, wysoki na siedemdziesiąt metrów, stał się odtąd charakterystycznym elementem przemysłowego krajobrazu tej części miasta. Aby zabezpieczyć Elektrownię przed skutkami nierytmicznych dostaw paliwa do kotłów, ustawiono obok skład węgla. Stalowy szkielet jego konstrukcji dostarczyła warszawska firma „Borman, Szwede i S-ka”. Do budynku doprowadzono tory kolejowe, a węgiel wyładowywano z wagonów obracanych na specjalnych tarczach. Wyładunek ułatwiały dwie wieże elewatorowe, umożliwiające przerzucanie węgla na taśmociągi. Zważony na specjalnych wagach ładunek zrzucano w składzie, skąd w razie potrzeby przenośniki taśmowe dostarczały go pod kotły. Ich zaopatrzenie w wodę zapewniała głównie studnia artezyjska. Zapas wody zapewniał podziemny zbiornik, umiejscowiony w pobliżu kotłowni, tam, gdzie dziś stoi budyneczek muzealnego sklepiku.  1910 roku Elektrownia zatrudniała siedemdziesięciu pięciu pracowników. Pod koniec pierwszej wojny światowej, 13 kwietnia 1917 roku, w Elektrowni nastąpiła katastrofa. Kontrola techniczna w tym czasie osłabła tak bardzo, że nastąpił wybuch kotła. Huk eksplozji słychać było na całej Woli. Zniszczenia kotłowni były tak poważne, że tramwaje stanęły na blisko dwa miesiące. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości Elektrownię przejął magistrat. Niebawem, w 1923 roku, budynek poddano rozbudowie. Niewykluczone, że prace te przeprowadzono zgodnie z projektem Juliusza Dzierżanowskiego. Od strony Przyokopowej gmach Elektrowni wydłużono o ponad trzydzieści metrów. Przebudowa została wykonana w sposób niezwykle kulturalny, z respektem dla stylu istniejącej budowli. Wewnątrz umieszczono dwa nowe turbozespoły, zamówione w szwajcarskiej firmie „Brown-Bovery”. Powstały też wówczas mieszkania dla oficjalistów. Do 1939 roku warszawska sieć tramwajowa stale się wydłużała i Elektrownię nadal rozbudowywano i modernizowano. Kolejne rozbudowy nastąpiły w latach 1925-1929 i 1930-1932. W miejscu kotłów sprowadzanych z Niemiec pojawiły się ogromne kotły polskiej produkcji, dostarczone przez znakomicie rozwijającą się poznańską firmę „H. Cegielski”. We wrześniu 1939 roku niemieckie bomby zdewastowały częściowo Elektrownię przy ulicy Przyokopowej. Odbudowana przez okupanta, do lata 1944 roku działała – jak większość warszawskich zakładów – pod niemieckim zarządem komisarycznym. W pierwszych godzinach Powstania Warszawskiego dwie grupy „Kedywiaków” starły się na jej terenie z niemieckimi żandarmami i żołnierzami Wehrmachtu. Tragiczny dla Elektrowni Tramwajowej okazał się 6 sierpnia 1944 roku – tego dnia Niemcy rozstrzelali jej cywilną załogę. Zbombardowana ponownie w trakcie Powstania, a później wysadzona przez Niemców w powietrze, Elektrownia Tramwajowa na Woli przestała ostatecznie istnieć po wojnie. Ówczesne władze podjęły decyzję o jej likwidacji, nie rezygnując jednak z prowizorycznej odbudowy niektórych obiektów. W miejscu dawnej maszynowni urządzono podstację prostowników, kotłownię przystosowano do ogrzewania okolicznych domów".

 
Muzeum Powstania Warszawskiego – muzeum historyczne w Warszawie, samorządowa instytucja kultury m.st. Warszawy, założone w 1983 jako Muzeum i Archiwum Powstania Warszawskiego. Zostało otwarte w 2004 i wpisane do Państwowego Rejestru Muzeów (nr 81) w 2005. Placówka dokumentuje historię powstania warszawskiego. Muzeum mieści się w dawnej Elektrowni Tramwajów Miejskich w Warszawie na Woli. Muzeum zostało otwarte w przeddzień 60. rocznicy wybuchu powstania, 31 lipca 2004. Jest wyrazem hołdu warszawiaków wobec tych, którzy walczyli i ginęli za wolną Polskę i jej stolicę. Ekspozycja przedstawia walkę i codzienność powstania na tle okupacji, poprzez ukazanie złożonej sytuacji międzynarodowej, aż po powojenny terror komunistyczny i losy powstańców w PRL. Muzeum prowadzi działalność naukowo-badawczą oraz edukacyjną poświęconą dziejom powstania warszawskiego oraz historii i dorobku Polskiego Państwa Podziemnego. Gromadzi zbiory poświęcone tym zagadnieniom. Inicjatywą Muzeum jest również utworzenie Archiwum Historii Mówionej gromadzącego nagrania wspomnień uczestników powstania. Ekspozycja w Muzeum została przyjęta przez recenzje i opinię publiczną pozytywnie, jako nowatorska w dziejach muzealnictwa polskiego. Wykorzystuje najnowsze techniki audiowizualne pozwalające na interaktywne uczestniczenie w oglądaniu eksponatów.


Historia budowy

Przez wiele lat budowa Muzeum była niemożliwa z powodów politycznych. O potrzebie jego utworzenia dyskutowano już w 1956 roku, w czasie politycznej odwilży po śmierci Stalina, lecz żadne działania nie zostały podjęte aż do 1981 roku. To wtedy powołano Społeczny Komitet Budowy Muzeum Powstania Warszawskiego i rozpoczęto zbiórkę pamiątek z powstania. Wprowadzenie stanu wojennego w grudniu 1981 roku sparaliżowało jednak działania Komitetu. Dopiero w 1983 ówczesny komisarz Warszawy gen. Mieczysław Dębicki, powołał oddział Muzeum Warszawy – dzisiejszego Muzeum Powstania Warszawskiego. W latach 1984-1994 trwały przygotowania do budowy Muzeum Powstania Warszawskiego na ruinach Banku Polskiego, powstańczej reduty przy ul. Bielańskiej. W 1984 prof. Janusz Durko, w owym czasie dyrektor Muzeum Historycznego m.st. Warszawy, zainicjował we współpracy ze Stowarzyszeniem Architektów Polskich konkurs na projekt Muzeum Powstania. W 1986 roku zwyciężył pomysł Konrada Kuczy-Kuczyńskiego, Andrzeja Miklaszewskiego i Zbigniewa Pawłowskiego. W 1994 odbyła się uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod budowę Muzeum, jednak z powodu niejasnych stosunków własnościowych gmachu przy Bielańskiej budowa się nie rozpoczęła. Sytuacja zmieniła się w 2002 roku, kiedy prezydentem Warszawy został Lech Kaczyński. Obiecał powstańcom, że Muzeum zostanie wybudowane na 60. rocznicę wybuchu powstania warszawskiego. W roku 2003 Jan Ołdakowski wspólnie z Pawłem Kowalem, Leną Dąbkowską-Cichocką i Joanną Bojarską opracowali koncepcję przyszłego Muzeum. W lipcu tego samego roku zapadły najważniejsze decyzje: powołano pełnomocnika ds. budowy Muzeum Powstania Warszawskiego (którym został Ołdakowski), przeznaczono na siedzibę Muzeum zabytkowy budynek dawnej Elektrowni Tramwajowej, powołano Radę Honorową i Radę Programową Muzeum Powstania Warszawskiego. W grudniu 2003 Rada Warszawy uchwaliła rezolucję dotyczącą ustanowienia nowej instytucji kultury – Muzeum Powstania Warszawskiego. Konkurs koncepcji architektonicznej, ogłoszony w sierpniu 2003, wygrał projekt architekta Wojciecha Obtułowicza, autora m.in. Polskiego Pawilonu Expo 2000 w Hanowerze. W konkursie na opracowanie koncepcji plastycznej ekspozycji zwyciężył zespół w składzie: Jarosław Kłaput, Dariusz Kunowski, Mirosław Nizio. Prace rozpoczęły się w kwietniu 2004 i w ciągu następnych czterech miesięcy prowadzone były na trzy zmiany, 24 godziny na dobę. Dzięki olbrzymiemu wysiłkowi i poświęceniu ludzi zaangażowanych w realizację projektu 31 lipca 2004 – dzień przed 60. rocznicą powstania warszawskiego – ówczesny prezydent Warszawy Lech Kaczyński otworzył Muzeum Powstania Warszawskiego. 8 kwietnia 2011 na fasadzie siedziby muzeum odsłonięto tablicę pamiątkową poświęconą Lechowi Kaczyńskiemu, wykonaną z czarnego, satynowanego granitu, z odlaną z brązu podobizną Lecha Kaczyńskiego, autorstwa Andrzeja Renesa, o wymiarach 100 × 65 cm. Decyzją prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego przekazano na siedzibę Muzeum Powstania Warszawskiego budynek dawnej Elektrowni Tramwajowej przy ul. Przyokopowej 28, co przywróciło świetność jednemu z nielicznych już w mieście zabytków architektury przemysłowej. Historyczną Elektrownię Tramwajową wzniesiono w latach 1904-1908. Na rozległej działce stanął też budynek administracji, powstała bocznica kolejowa, wykopano studnię artezyjską, a w 1917 wybudowano dodatkowo kotłownię. Rok później rozpoczęła się rozbudowa gmachu głównego, trwająca do roku 1923. Działania wojenne we wrześniu 1939 spowodowały poważne uszkodzenia budynku Elektrowni. 1 sierpnia 1944 grupa żołnierzy „Kedywu” odparła ataki oddziałów niemieckiej żandarmerii i Wehrmachtu. Pracownicy Elektrowni trwali na posterunku do 6 sierpnia – kiedy to wkroczyli Niemcy i rozstrzelali załogę. Podczas powstania warszawskiego w pobliżu toczyły się zaciekłe walki o utrzymanie tzw. „twardego frontu”. Wraz z upadkiem powstania Niemcy zbombardowali teren wolskiej Elektrowni, a ocalałe mury wysadzili. Po wojnie uznano, że w wyniku odbudowy Elektrownia powinna zostać przekształcona w ciepłownię, co też się stało. Budynek był wielokrotnie przejmowany przez kolejnych właścicieli. W latach 70. jego ceglaną fasadę pokrywał szary tynk, tzw. baranek. W 2004, dzięki pracy konserwatorów zaangażowanych przez Muzeum, budynek Elektrowni odzyskał dawny wygląd. Wynalazcą nowatorskiej metody czyszczenia ceglanych murów z cementowego tynku jest Bogusław Kornecki, który opracował pomysł podgrzewania tynku palnikiem. W 2006 na 34. Międzynarodowej Wystawie Wynalazczości w Genewie odebrał złoty medal z wyróżnieniem i statuetkę „Geniusza”. W połowie kwietnia 2004, po zdemontowaniu kotłów i innych ciężkich elementów, rozpoczęły się trudne, całodobowe prace remontowo-budowlane przygotowujące Muzeum na otwarcie w lipcu. Zabytkowy budynek jest jednym z nielicznych zachowanych dziś przykładów architektury przemysłowej z początku XX wieku. Nad gmachem Muzeum góruje 32-metrowa wieża, na ścianie której z daleka widać symbol Polski Walczącej. Na szczycie wieży znajduje się taras widokowy, z którego można zobaczyć rozległą panoramę Śródmieścia i bliskiej Woli, a także teren walk na linii „twardego frontu”. W 2005 roku Muzeum zaangażowało się w rewitalizację pomnika Piotra Lędziakowskiego, który zginął 13 kwietnia 1917 r. w wyniku wybuchu kotła. Fragmenty kratownic z hali Elektrowni oraz słupki z zabetonowanych tramwajowych szyn posłużyły rewitalizacji grobu pracownika Elektrowni. Prace konserwatorskie przeprowadził Bogusław Kornecki (główny konserwator Społecznego Komitetu Opieki nad Starymi Powązkami) oraz Jerzy Niewiadomski (specjalista od renowacji zabytków z metalu). Otwarte w 60. rocznicę wybuchu walk o miasto, jest wyrazem hołdu warszawiaków dla tych, którzy walczyli i ginęli za wolną Polskę i jej stolicę. Ekspozycja przedstawia walkę i codzienność uczestników powstania warszawskiego na tle okupacyjnej grozy, złożonej sytuacji międzynarodowej, aż po powojenny terror komunistyczny i losy Powstańców w PRL. Za pomocą obrazów i dźwięków przedstawiono historię dni poprzedzających wybuch Powstania, kolejne jego fazy, a także wyjście Powstańców z Warszawy i ich dalsze losy. Na powierzchni ponad 3000 m2 zostało pokazanych blisko 1000 eksponatów oraz 1500 fotografii i filmów. Sercem Muzeum jest stalowy Monument, przechodzący przez wszystkie kondygnacje budynku. Na jego ścianach wyryte jest kalendarium Powstania, a dobiegające z niego brzmienie bijącego serca symbolizuje życie Warszawy w 1944 roku. Szczególną atrakcję stanowi wieża muzealna, z której rozciąga się widok na Warszawę i Park Wolności z Murem Pamięci, na którym wyryto ponad 10 000 nazwisk poległych Powstańców. W centralnej części Muru zawieszony jest ważący 230 kg dzwon „Monter”, poświęcony gen. bryg. Antoniemu Chruścielowi. Jedną z niewątpliwych atrakcji Muzeum jest też replika samolotu bombowego Liberator B-24J. Od 1 sierpnia, w specjalnie przygotowanej sali kinowej zwiedzający Muzeum mogą oglądać trójwymiarowy film "Miasto ruin". To ponad pięć minut symulacji lotu „Liberatora” nad zniszczoną i wyludnioną Warszawą z 1945 roku. Obraz w sugestywny sposób oddaje grozę i skalę zniszczeń stolicy po II wojnie światowej.

Kamienica Wolfa Krongolda ( ul. Złota 83) – kamienica zbudowana w latach 1896-1899 na warszawskiej Woli, zaprojektowana przez Bronisława Brochwicza-Rogoyskiego. Ze względu na liczbę zamieszkujących ją osób nazywana była pekinem. Kamienica w chwili powstania była bogato zdobiona. Attykę budynku zdobiły rzeźby półnagiego starca z długą brodą oraz muskularnego młodzieńca, którzy symbolizowali fakt, iż kamienica powstała na przełomie XIX i XX wieku. Pomiędzy nimi umieszczony był rok powstania. Attyka (również zniszczona) jest jednym z niewielu zachowanych zdobień budynku. Mieszkania znajdujące się na niższych piętrach przeznaczone były dla lepiej sytuowanych mieszkańców, były większe i lepiej wyposażone oraz posiadały osobną, zdobioną marmurami klatkę schodową. Mieszkania na wyższych piętrach były mniejsze, wchodziło się do nich poprzez zwyczajną klatkę schodową z dębowymi schodami. Po wojnie budynek frontowy posiadał znaczne zniszczenia, oficyny zachowały się w bardzo dobrym stanie. Kamienica została odbudowana, jednak z elewacji frontowej zbito wszystkie detale i zdobienia, zachowując jedynie attykę. W latach 60. usunięto balkony oraz kutą, zdobioną bramę.
W 2003 roku eksmitowano mieszkańców oraz najemców lokali handlowych w kamienicy. O wyrzuconych mieszkańcach Ewa Borzęcka nakręciła film dokumentalny Pekin. Złota 83 oraz 8-odcinkowy serial U nas na Pekinie. Urząd Miasta trzykrotnie próbował sprzedać budynek za 15 mln zł, jednak nie znalazł inwestorów chętnych do odnowienia zabytku.

Materiały źródłowe Wikipedia

Kamienica przy ulicy Grzybowskiej 71 jest najstarszą na tej ulicy. Zbudowana w 1910 r. dawna Kamienica Leokadii i Antoniego Gawłowiczów. W okresie międzywojennym zlokalizowany był w tym miejscu mały browar o nazwie Browar Polonia. Przed wojną pod tym adresem znajdowała się firma Wacława Kaczorowskiego produkująca między innymi zaprawy do wódek. Książka telefoniczna z 1939 roku na stronie 197 podaje adres i telefon tej firmy. Posesja była głęboka, jakieś 95 metrów, a na zapleczu budynku mieszkalnego znajdowały się jeszcze dalsze, całkiem imponująco z góry wyglądające zabudowania. Jak napisała w Internecie jedna z mieszkanek: „Jestem mieszkanką tej kamienicy od urodzenia i świadkiem jej celowego niszczenia zamiast remontu. W latach 60 - 70 tych zbijano tynki i obcinano oryginalne żeliwne balkony. Do 2010 roku sterczały po nich szyny, które dopiero teraz obcięto i usunięto ostatnie dwa balkony na 1 piętrze od frontu. Od podwórka usunięto wszystkie balkony. Jest jedyną ocalałą kamienicą sprzed I wojny przy ulicy Grzybowskiej. Kamienica prawdopodobnie podzieli los innych zburzonych zabytków

W kamienicy działały:

1/ W latach 1930-1942 mydlarnia Pani Marceli Araszkiewicz

2/ W latach 1935-1942 fabryka wód mineralnych Wincentego Mościckiego

3/ W latach 30-tych warsztaty wyrobów metalowych i odlewna metali Opitz Franc

4/ W latach 1930-1942 fabryka musztardy, wytwórnia soków i zapraw do wódek W. Kaczorowskiego.

Kamienica przy ul. Pańskiej 112 w Warszawie – nieistniejący budynek w Warszawie, wybudowany w latach 30. XX wieku, rozebrany w lutym 2013. Kamienica znajdowała się na ul. Pańskiej przy Rondzie Daszyńskiego na warszawskiej Woli. W projekcie planu miejscowego, wyłożonym jesienią 2012 do konsultacji, kamienica została określona jako "budynek zabytkowy, objęty ochroną konserwatorską". Planiści wnioskowali wtedy projekt zakładający możliwość dobudowy z obu stron nowych obiektów, jednak nie wyższych niż 28 metrów. Plan był na etapie konsultacji i nie został uchwalony.

Mural "Jeszcze świadomy"
Na ślepej ścianie kamienicy od strony Ronda Daszyńskiego, w 2008 r., grupa Twożywo wykonała mural. Była to wspólna inicjatywa Mariusza Libela z Grupy Twożywo i Muzeum Powstania Warszawskiego mająca na celu podkreślić powstańcze dylematy i skłonić do refleksji. Powstanie muralu było częścią większej akcji, której kulminacyjnym akcentem był spektakl "Hamlet 44" w reżyserii Pawła Passiniego. W momencie powstania był to prawdopodobnie największy mural w Warszawie.
Materiały źródłowe Wikipedia

Odlewnia Żelaza i Metali Ambrożewicza

Adres obiektu: ul. Kolejowa 56, Wola

Data powstania: 1904 r.

Użytkownik: obiekt użytkowany

W zespole znajdują się dwie odlewnie, oficyny gospodarcze i najstarszy bud. biurowo-produkcyjny.
Odlewnia zachodnia.: z 1904 r. Na planie wydłużonego prostokąta. Murowana z cegły, ceramicznej, częściowo licowana cegła, częściowo tynkowana (od ulicy). Parterowa hala z dwuspadowym dachem. Fasada od ulicy jest rozczłonkowana lizenami, pomiędzy którymi (ob. zamurowane) okna zamknięte prosto. Ponad II kondygnacją fasady attyka ze sterczynami w miejscu lizen. Wewnątrz hali zachowana żeliwna kolumienka wspierająca strop. Elewacja od strony zachodniej licowana cegłą, z zachowanym ceglanym detalem architektonicznym.
Odlewnia wschodnia: z 1912 r. Na planie wydłużonego prostokąta, usytuowana szczytem do ulicy. Murowana z czerwonej cegły. Wewnątrz jednoprzestrzenna hala pierwotnie nakryta szklanym dachem. Elewacja od ulicy 4-osiowa, licowana cegłą. W dwóch środkowych osiach wysokie okna zamknięte półkoliście (ob. zamurowane). Ponad kondygnacją ścianka attykowa skrywająca dach. Ściana rozczłonkowana lizenami i urozmaicona gzymsem. W ściance attykowej, w płycinie, wypisane metalowymi literami nazwisko właściciela i data powstania. Inne budynki na terenie posesji zostały znacznie przekształcone w latach powojennych i nie wykazują obecnie znaczących wartości zabytkowych, ani architektonicznych.

HISTORIA OBIEKTU
Odlewnia żelaza została uruchomiona w 1904 r. przez Władysława Ambrożewicza. Początkowo wykorzystywane były obiekty znajdujące się na posesji w narożniku ul. Karolkowej i Kolejowej. Niemal w tym samym czasie została zbudowana duża hala frontowa. W 1912 r. zbudowano kolejną halę od wschodu. Zakład miał dwa działy: żelazny i metalowy. Produkowano głównie koła pasowe maszynowe, łożyska, kozły wiszące, tryby maszynowe, piece tyglowe systemu inż. Musiola, oraz różne inne wyroby z brązu i metali kolorowych. Oprócz tego fabryka realizowała także specjalne zamówienia według dostarczanych projektów. Odlewnia w 1910 r. zatrudniała 110 robotników i dodatkowo używała silnik naftowy o mocy 20 koni. Odlewnia w rękach Ambrożewicza pozostawała do 1944 r. Po wojnie znacjonalizowana, obecnie znowu znajduje się w rękach prywatnych. W 1999 r. poprzez zabudowę okien i dostawienie części parowozu zniszczono elewację od ul. Kolejowej.
Materiały źródłowe Fundacja Hereditas

Ulica Próżna

Fotografie zostały wykonane w marcu 2010r. Obecnie zarówno Plac Grzybowski jak i lewa strona ulicy Próżnej ( stojąc od ulicy Zielnej) zostały wyremontowane.

Na początku XVIII w. droga, a od 1757 ulica jurydyki Bielino, prowadzącą od jej rynku (dzisiejszy plac Jana Henryka Dąbrowskiego) do ulicy Zielnej. Ponieważ przebiegała wśród ogrodów, jej pierwotna nazwa to Ogrodowa. Obecną nazwę, która wynikała z braku zabudowy, Próżna uzyskała w 1770. W 1857 ulica została poszerzona, a w latach 1880−81 przedłużona do placu Grzybowskiego. We wrześniu 1939 zabudowa Próżnej częściowo spłonęła. W listopadzie 1940 zachodnia część ulicy na odcinku pomiędzy Zielną a placem Grzybowskim znalazła się w granicach warszawskiego getta. Została z niego wyłączona kilka miesięcy później, w marcu 1941, po przesunięciu przez Niemców granicy getta w tym rejonie na plac Grzybowski oraz linię ulic Bagno i Wielkiej. Podczas powstania warszawskiego była terenem walk, m.in. pomiędzy kamienicami nr 9 i 14 wzniesiono barykadę zamykającą wylot Próżnej na plac Grzybowski. W 1944 zniszczeniu uległa większość zabudowy środkowej i wschodniej części ulicy. Próżna jest jedyną z nielicznych warszawskich ulic, której fragment obustronnej zabudowy (kamienice nr 7, 9, 12 i 14) przetrwał zagładę getta. W 1987 wszystkie cztery budynki zostały wpisane do rejestru zabytków. Od 2004 roku na ulicy odbywa się Festiwal Kultury Żydowskiej Warszawa Singera. W latach 2011−2013 kamienice pod numerami 7 i 9 zostały odrestaurowane i przekształcone w kameralny kompleks biurowy Le Palais Office. W 2008 w oknach i na elewacji kamienicy nr 14 umieszczono fotografie polskich Żydów pochodzące ze zbiorów Fundacji Shalom. Stanowią one fragment liczącego ok. 8000 fotografii zbioru zgromadzonego po ogłoszonym w 1994 apelu Fundacji o przekazywanie zdjęć przedstawiających żydowskich mieszkańców Polski. Zostały wykorzystane m.in. do stworzenia wystawy I ciągle widzę ich twarze, która została pokazana w 29 muzeach na całym świecie.
Materiały źródłowe Wikipedia

Fabryka Schichta

Ulica Szwedzka na Nowej Pradze w dzielnicy Praga Północ w Warszawie biegnie od al. Solidarności do  węzła Żaba. Jej nazwa związana jest z najazdami szwedzkimi na Warszawę, dokonywanymi wielokrotnie w latach 1655 - 60 i w czasie wojny północnej 1702 - 09. W sąsiedztwie ulicy na polach Bródna, Białołęki i Żerania rozegrała się 28 - 30 VII 1656 r. bitwa, po której Szwedzi któryś z kolei raz zajęli Warszawę. Nastąpiła druga okupacja szwedzka i trwała do 29 VIII 1656 r. Przeprowadzona po 1861 r. jako ulica powstałej na gruntach Targówka Nowej Pragi, której właścicielem był Ksawery Konopacki. W 1889 r. włączona została do Warszawy. Szwedzką zabudowano domami mieszkalnymi po nieparzystej stronie zaś przeciwną wypełniły zakłady pracy. Umieściło tu swoją wytwórnię "Towarzystwo Akcyjne Fabryki Lamp Braci Briinel, Schneider i Dittnar", producent lamp ozdobnych. W 1896 r. powstał zakład produkcji mydła pod nazwą "Praga" Towarzystwa Akcyjnego Fabryki Przetworów Chemicznych, w okresie międzywojennym znany jako fabryka mydła "Jeleń - Schicht", a później aż do likwidacji "Uroda SA". Rozwój przemysłu związany z budową sieci kolejowej spowodował konieczność powstania nowego osiedla mieszkaniowego dla klasy robotniczej zatrudnionej w tutejszych zakładach. Ksawery Konopacki rozparcelował i sprzedał posiadane grunty, na których wytyczono sieć ulic i działki budowlane. Tak powstał rejon urbanistyczny Nowa Praga zamknięty pomiędzy ulicami: Targowa, 11 Listopada, Szwedzka i Wileńska. Przy ulicy Szwedzkiej z wejściem od ulicy Równej został w latach 1985-92 zbudowany kościół pw. Matki Bożej z Lourdes - miejscem zarządzają księża Marianie. U zbiegu z ulicą Stalową zachowały się budynki dawnej stalowni - zbrojowni.
Materiały źródłowe „Twoja Praga”


Praga” – Towarzystwo Akcyjne Produktów Chemicznych / Przemysł Tłuszczowy – „Schicht-Lever” / Bracia Brunner, Hugo Schneider i R. Dietmar – Akcyjne Towarzystwo Fabryki Lamp / Pollena-Uroda

Adres obiektu: Warszawa, ul. Szwedzka 20
Data powstania: 1899 – 1905
Data rewitalizacji: od 2010 r.
Projekt rewitalizacji: pracownia architektoniczna Grupa 5
Inwestor: PZ Cussons

Uwagi: Zespół w 2005 r. został wpisany do rejestru zabytków.

Opis obiektu
Po dawnych zabudowaniach pierwszej fabryki „Praga” pozostało kilka budynków zlokalizowanych w północno-zachodniej części posesji: glicerynownia, kotłownia, warzelnia i wydział tub. Na terenie znajduje się także historyczny komin. Pierwotnie w tej części, od strony ul. Szwedzkiej mieściła się brama wjazdowa, później przeniesiona od strony ul. Strzeleckiej.
Glicerynownia: budynek nakryty dachem dwuspadowym z szybem wentylacyjnym pośrodku. Dwukondygnacyjny z niską dolną kondygnacją (przyziemie), murowany z cegły, nietynkowany. Elewacja 9-osiowa rozczłonkowana półkoliście zamkniętymi blendami, w których umieszczone okna: dolne zamknięte prosto, górne wyższe, zamknięte półkoliście.
Warzelnia: budynek z 1899 r. przekształcony  w latach 20-tych. Dwukondygnacyjny, z rodzajem wystawki na szczycie w części zachodniej. Murowany z cegły, nieotynkowany. 18-osiowa elewacja od strony ulicy z prostymi podziałami lizenami, które nadają jej klasycyzującego charakteru. Okna zamknięte prostymi nadprożami. Nie zachowało się wyposażenie techniczne.
Kotłownia: zbudowana w 1925 r. w ramach rozbudowy przez koncern Schichta. Kotłownia dostarczała parę oraz ciepło do wszystkich obiektów fabrycznych, w tym także budynków mieszkalnych. Budynek na planie wydłużonego prostokąta, połączony z budynkiem warzelni. jednokondygnacyjny, nakryty dwuspadowym dachem. Murowany z cegły, nieotynkowany, z ceglanym detalem. Najciekawsza elewacja południowo-wschodnia, trójosiowa. Podzielona lizenami, ze środkowym pseudoryzalitem zwieńczonym trójkątnym szczytem i bocznymi murkami attykowymi. W szczycie duże, półkoliste okno obramione wydatną, dekoracyjną, ceglaną archiwoltą. Pod szczytem, w przyziemiu, trzy blendy zamknięte łukiem odcinkowym. W kotłowni zachowały się dwa stare, zabytkowe kotły (z 1918 i 1935 r.)
Budynek narożny fabryczny oraz dom mieszkalny tworzą wyjątkowy, unikalny na skalę Warszawy zespół pofabryczny. Zachowane w bardzo dobrym stanie, nawiązują do stylu burgowego, architektury obronnej. Budynek produkcyjny: z dostawionymi oficynami, czterokondygnacyjny, w części północno-zachodniej trójkondygnacyjny. Murowany z cegły, licowany cegłą. Nakryty dachem dwuspadowym o niewielkim pochyleniu. Elewacje powtarzają podziałami układ wnętrz – ukazana jest prosta, szkieletowa konstrukcja budynku. Ściany artykułowane są lizenami i szerokimi otworami okiennymi. W części narożnikowej, na rogu ul. Szwedzkiej i Strzeleckiej niewielki, czteroosiowy (z każdej strony) pseudoryzalit. W dolnej kondygnacji szerokie okna zamknięte prostymi nadprożami. Okna drugiej i trzeciej kondygnacji, rozdzielone lizenami, ustawione w pasach pionowych – dolne zamknięte prostym nadprożem, górne nadprożem w formie łuku odcinkowego. W narożnikach pseudoryzalitu okna zdwojone – w drugiej kondygnacji para prostych okien, w trzeciej biforium. Czwarta kondygnacja niższa, w formie mezzanina, z pasem zamkniętych łukiem odcinkowym mniejszych okien. Nad częścią ryzalitową elewacji dekoracyjne szczyty: na osiach skrajnych murek attykowy z dekoracja ceglaną i blendami, nad osiami środkowymi trójkątne szczyty z ok ulusami pośrodku. Gzyms z dekoracyjnie układanej cegły. Elewacje wewnętrzne powtarzają układ elewacji frontowych. Elewacja skrzydła północno-wschodniego tynkowana, z prostokątnymi oknami. Wewnątrz zachowane fragmenty wyposażenia: profilowane stopni klatki schodowej, balustrada z prętów z profilowanym pochwytem, winda towarowa. Zachowana oryginalna stalowa stolarka okienna. Dom mieszkalny: narożny z pseudoryzalitami na krańcach obu elewacji, z masywnym pseudoryzalitem w narożniku. Czterokondygnacyjny, elewacja od strony ul. Szwedzkiej 8-osiowa, od ul. Strzeleckiej 13-osiowa. Murowany z cegły, nieotynkowany, z ceglanym detalem. Zróżnicowane otwory okienne: okna dolnej kondygnacji zamknięte prosto, drugiej i trzeciej półkoliście, czwartej łukiem odcinkowym. Między pierwszą i druga, a także między drugą i trzecią kondygnacją dekoracyjne, ceglane gzymsy kordonowe. Wydatny, dekoracyjny gzyms koronujący. Inna dekoracja ryzalitów: okna ułożone w pionowe pasy w ostrołukowo zakończonych płycinach. Ryzalit środkowy zwieńczony trzema trójkątnymi szczytami przywołującymi na myśl zamkowy krenelaż, ryzality boczne zamknięte jeden trójkątnym, a drugi trapezowym szczytem. W pracowni architektonicznej Grupa 5 wykonano dla zespołu projekt koncepcyjny rewitalizacji i zmiany funkcji na usługowo-mieszkalne. Rozpoczęcie prac przewidziane jest na 2010 r. – po uzyskaniu niezbędnych pozwoleń. Projekt zakłada bardzo nowoczesne podejście do przestrzeni publicznej. Jak twierdzą sami architekci „Analogowa" historyczna zabudowa pofabryczna, kontynuowana jest tu w nowej, cyfrowej stylistyce uzupełniającej zabudowy mieszkaniowej”. Celem założenia ma być stworzenie zwartego i jednolitego kwartału zabudowy oraz rewitalizacja obszarów zaniedbanych warszawskiej Pragi.
Jednym z najbardziej szokujących pomysłów jest obudowanie komina fabrycznego zewnętrznymi, „wiszącymi” na konstrukcji szkieletowej boksami mieszkalnymi-loftami, jakby rodem ze współczesnej architektury japońskiej.

Historia obiektu
Fabryka została założona w 1899 r. pod nazwą „Praga” Towarzystwo Akcyjne Fabryki Produktów Chemicznych. W 1910 r. do zarządu firmy wchodzili Bronisław Goldfeder, Herman Levy, Reinhold Billig.  Zatrudniano 200 robotników, a kapitał zakładowy wynosił 600000 rubli. Firma produkowała głównie kwas siarczany, wosk dla szewców, wosk pszczeli, do podłóg, wazelinę, pasty do obuwia (pasta „Stella”). Zakłady przetrwały wojnę i w 1919 r. przeszły w dużej części na własność S.A. Wotitza, a w zarządzie zasiadali m.in. przedstawiciele koncernu Schicht. Zmienił się znacząco profil produkcji; produkowano mydła do prania i toaletowe, proszki do prania, lakiery, terpentynę. W 1925 r. zakład został sprzedany w całości koncernowi Schicht, który stał się w ten sposób największym przedsiębiorstwem w branży przetwarzania tłuszczu – produkował prawie 100% polskiej gliceryny i zapewniał 75% zapotrzebowania na mydło. W 1926 r. firma uruchomiła drugą fabrykę w Trzebini. Praską fabrykę uruchomiono w 1923 r., dla Wotizta, po modernizacji i dostosowaniu linii  technologicznej. W 1928 r. koncern Schichta zakupił sąsiadującą fabrykę lamp przy ul. Szwedzkiej. Pozwoliło to na rozwinięcie produkcji; w nowo zakupionych budynkach uruchomiono produkcję perfumeryjno-kosmetyczną. Wytwarzano proszek do prania (słynny „Radion”), mydła, glicerynę. Fabryka stale się rozwijała i w 1930 r. tylko praski oddział zatrudniał w sumie 812 osób. W tym czasie prowadzono dużą rozbudowę zakładu przy Szwedzkiej. Kolejne zmiany własnościowe nastąpiły w 1935 r. kiedy do spółki włączono kapitał angielski. Od tej pory firma funkcjonowała pod nazwą „Schicht-Lever”. Celem całej operacji było opanowanie brytyjskich plantacji palmy kokosowej i tym samym zapewnienie sobie dostępu do taniego surowca. Na sąsiedniej posesji w 1905 r. powstała fabryka lamp. Zabudowa fabryczna wraz z budynkami mieszkalnymi wzniesione zostały na przełomie XIX i XX w. Wcześniej w tym miejscu znajdowały się zabudowania fabryki wosku Kowalewskiego. Spółka produkowała lampy naftowe, gazowe i elektryczne, kuchenki gazowe i naftowe, palniki, wyroby aluminiowe. W 1910 r. fabryka zatrudniała 600 pracowników. Działał także silnik parowy o mocy 180 koni, a roczny obrót sięgnął niebagatelnego poziomu 1200000 rubli. Przy fabryce, od strony ul. Strzeleckiej firma zbudowała domy mieszkalne dla swoich pracowników. Fabryka funkcjonowała do 1928 r., kiedy to wszystkie zabudowania zostały zakupione przez sąsiednią fabrykę chemiczną „Praga” – później „Schicht-Lever”. Od tej pory w budynkach fabrycznych produkowano kosmetyki, mydło, perfumy itd. W czasie okupacji firma została oddana pod zarząd niemiecki i produkowała głównie na potrzeby wojska. Wrzesień 1939 r. oszczędził zakłady, ale już w 1944 r. zostały w kilkudziesięciu procentach zniszczone. Powojenną odbudowę ukończono w 1950 r. i uruchomiono znowu produkcję środków czystości oraz kosmetyków. Funkcjonująca pod nazwą „Uroda” firma w 1970 r. weszła do zjednoczenia „Pollena”.
Materiały źródłowe „Fundacja Hereditas”

 

 

 

 

Browary Warszawskie można by rzec, mają podwójną historię. Pierwszy etap to powstanie spółki w roku 1846 pod nazwą Haberbusch i Schiele. Kolejny etap to lata po II Wojnie Światowej. Data wznowienia działalności pod nazwą Browary Warszawskie to rok 1948. Podział ten przedstawiłem w poniższym opisie. Na fotografiach widoczne są pozostałości po dawnych zabudowaniach. Dzięki uprzejmości jednego z lokatorów przyległego budynku udało mi się pokazać kilka obrazów z całkiem innej perspektywy ( fot. 4-7). Pozostałe zostały wykonane od strony ulicy Grzybowskiej. 

I/ Haberbusch i Schiele

Haberbusch i Schiele – istniejąca w latach 1846-1948 spółka prowadząca zakład produkcji piwa, który mieścił się na ul. Krochmalnej 59 w Warszawie. Jego założycielami i właścicielami byli Błażej Haberbusch, Konstanty Schiele i Henryk Klawe.

Historia
Piwo warzono w Warszawie od średniowiecza, jednak oprócz produkcji krajowej było ono też sprowadzane z innych krajów. W roku 1823 władze Królestwa Polskiego wprowadziły nowe taryfy celne i zakazano sprowadzania z zagranicy prawie wszystkiego, co można wyprodukować w kraju, m.in. wielu rodzajów piwa i wódek. Fakt ten dał impuls do produkcji w kraju i już w roku 1840 działało w Warszawie 40 browarów.

Założenie browaru
W maju 1846 Błażej Haberbusch i Konstanty Schiele nabyli na licytacji Banku Polskiego browar spółki "Schöffer i Glimpf" znajdujący się na skrzyżowaniu ulic Krochmalnej i Ciepłej. Obaj wcześniej w tym browarze pracowali, a całość przedsięwzięcia sfinansował ich wspólny teść Henryk Klawe - właściciel cenionej piekarni przy ul. Marszałkowskiej. Powstała w ten sposób spółka rodzinna Haberbusch, Schiele i Klawe. Firma, która produkowała ciemne, mocne piwo w stylu bawarskim rozwijała się prężnie. W 1849 nabyła browar znajdujący się na sąsiedniej posesji przy ul. Wroniej, a rok później kupiła browar Czarneckiego mieszczący się przy ulicy Kruczej. Do znacznego rozwoju, oprócz udanych inwestycji, przyczyniły się m.in. licznie powstające ogródki piwne, które finansował browar. W 1865 Henryk Klawe postanowił wycofać się ze spółki, która wypłaciła mu udziały w astronomicznej na ówczesne czasy kwocie 280 tys rubli. Od tej pory spółka nosiła nazwę Haberbusch i Schiele. Firma produkowała piwo wówczas jedynie sezonowo od późnej jesieni do wiosny. Nie posiadała własnej lodowni, korzystała więc z wynajmowanych piwnic m.in. kościelnych. Nie przeszkodziło to jednak w znacznym rozwoju browaru, który w początkach swojej działalności produkował 80 tys. wiader (8 tys. hl) piwa, a w 1879 110 tys. wiader (11 tys. hl) o wartości 115 tys. rubli przy zatrudnieniu 38 robotników.

Przekształcenia własnościowe i dalszy rozwój browaru
Dzięki wysokiej jakości piwa, ogródkom piwnym i dobrej reklamie browar szybko się rozwijał. Dochodzili nowi akcjonariusze, a firma się modernizowała, wprowadzając m.in. najnowsze maszyny parowe i nowinki techniczne. W 1877 Błażej Haberbusch na rok przed śmiercią przekazał swoje udziały synom Henrykowi, Karolowi i Aleksandrowi, a 9 lat później podobnie uczynił Konstanty Schiele odstępując swe udziały synom Feliksowi, Kazimierzowi Ludwikowi i Karolowi. Nowi właściciele przekształcili swoje przedsiębiorstwo w 1898 w Towarzystwo Akcyjne Browaru Parowego i Fabryki Sztucznego Lodu p.f. Haberbusch i Schiele” z siedzibą przy ul. Krochmalnej 59, z kapitałem 1.500.000 rb i w dalszym ciągu rozwijali browar, który stawał się powoli liczącym się w skali europejskiej zakładem piwowarskim. Przyczyniła się do tego m.in. produkcja lodu, który umożliwiał przechowywanie zapasów piwa bez straty w jakości, a tym samym nieprzerwaną produkcję. Piwo marki "Haberbusch" wysyłane było na krańce Królestwa Polskiego i Cesarstwa Rosyjskiego, do Niemiec i do wielu innych krajów Europy oraz na Daleki Wschód. W latach 80. XIX w. 1/3 części produkcji sprzedawana była w Warszawie, reszta na Ukrainie (zakład posiadał rozlewnię piwa w Kijowie), a także na prowincji. Przed 1900 Towarzystwo Akcyjne Browaru Parowego i Fabryki Sztucznego Lodu "Haberbusch i Schiele" dysponowało dwoma ciężarówkami, składami w Łodzi i Kaliszu, 20 wagonami kolejowymi, a także ochronką dla dzieci, szkołą elementarną, kuchnią dla pracowników, kasą oszczędnościowo-pożyczkową oraz gabinetem lekarskim ze stale dyżurującym chirurgiem.

Browar Haberbusch i Schiele w XX wieku
Na początku XX w. Haberbusch i Schiele był największym browarem warszawskim i jednym z największych w Europie. W 1907 przejął browar W. Kijoka, a cztery lata później wybudowano największy w Królestwie Polskim komin mierzący 65 m. W 1908 zmarł ostatni z rodu Haberbuschów - Karol. Mimo bezpotomnej śmierci obu Haberbuschów nazwisko ich pozostało w nazwie firmy Do zarządu z ramienia rodu Haberbuschów wszedł Jan Patzer - żonaty z siostrzenicą Karola Haberbuscha, a prezesem spółki został Kazimierz Schiele. W 1911 browar osiągnął rekordową produkcję piwa, od którego skarbowi państwa rosyjskiego zapłacił akcyzę w wysokości 328 092 rubli. Był wówczas największym producentem piwa na terenie zaboru rosyjskiego, przy czym jedna trzecia produkcji sprzedawana była w Królestwie Polskim, a reszta eksportowana do państwa rosyjskiego.

Produkowane wówczas przez browar piwa dzielono w następujący sposób:

ze względu na opakowanie: piwa butelkowe i beczkowe

ze względu na trwałość: piwa niepasteryzowane i pasteryzowane eksportowe

ze względu na typ: piwa pilzneńskie jasne, bawarskie ciemne, kulmbachskie czarne przygotowywane specjalnie na eksport na Kaukaz i Daleki Wschód.

W momencie wybuchu I wojny światowej w browar zatrudniał 250 pracowników. Jednakże działania wojenne oraz niemieckie rekwizycje rabunkowe doprowadziły do załamania produkcji piwa i strat materialnych na łączną sumę 5 milionów rubli w złocie. Upadek Imperium Rosyjskiego po I wojnie światowej i utrata tego wielkiego rynku zbytu przesądziła o upadku wielu browarów warszawskich oraz o konieczności ich fuzji. Od 1921 w wyniku połączenia 5 firm piwowarskich powstała Spółka Akcyjna Zjednoczonych Browarów "Haberbusch i Schiele”, która pod tą nazwą funkcjonowała do wybuchu wojny. Dyrektorem browarów był Kazimierz Bancarzewski. Udziałowcami zostali rodziny Haberbuscha, Schielego oraz Lampe, Czarkowskich, Oppenheimów, Reychów, Machlejdów, Bogusławskich, Patzerów i Jungów. Spółka zarządzała browarami w Warszawie, Białymstoku, Kaliszu, Łodzi i Ciechanowie. Produkcja wynosiła wówczas 10% całej produkcji krajowej ustępując jedynie browarom Tychy i Okocim. W 1931 zysk netto wyniósł prawie 3 mln złotych. Browar produkował także butelkowany kwas chlebowy.
W czasie II wojny światowej browary znalazły się pod administracją niemiecką i funkcjonowały aż do powstania warszawskiego, w czasie którego teren browaru, wraz z obfitymi w cukier i zboże magazynami, zajęły oddziały Armii Krajowej. Po wojnie zniszczenia zakładów oceniano na 70%.

II/ Browary Warszawskie

Browary Warszawskie – to nazwa browaru w Warszawie, powstałego w 1948 na bazie upaństwowionych browarów Haberbusch i Schiele, produkujące m.in. piwo Królewskie. Warszawska siedziba browarów mieściła się przy ul. Grzybowskiej. Wraz z upaństwowieniem przedwojennych browarów w 1946 roku zadecydowano, aby z powodu zniszczeń nie odbudowywać zakładu w dawnym miejscu. Tę decyzję zmieniono dopiero w 1950. Odbudowa i rozbudowa browaru trwała aż do maja 1954, kiedy to wznowiono produkcję piwa. Ponieważ w kraju nie produkowano urządzeń piwowarskich, część z nich została sprowadzona do Warszawy z innych, nieczynnych browarów. W 1962 wybudowano nowoczesną słodownię. W 1968 zakłady wraz z browarami w Ciechanowie, Ciechomicach i Wyszkowie utworzyły przedsiębiorstwo pod nazwą Warszawskie Zakłady Piwowarskie w Warszawie. Do końca 1975 dostarczano piwo beczkowe jedynie na terenie województwa warszawskiego, natomiast piwa butelkowe sprzedawano w Warszawie. 19 lipca 1972 roku z linii produkcyjnej w warszawskim browarze zjechały pierwsze butelki licencyjnie produkowanej Coca-Coli. W ciągu pierwszego dnia sprzedano w warszawskim Supersamie i Sezamie w ciągu godziny 240 skrzynek po 24 butelki - w sumie 5 760 butelek Coca-Coli. W 1992 browary przekształcono w spółkę pracowniczą pod nazwą Browary Warszawskie S. A., która przejęła mienie Skarbu Państwa w odpłatne użytkowanie. W 1997 nastąpiła zmiana nazwy na Browary Warszawskie "Królewskie" S. A.. W 2000 roku rozpoczęto negocjacje z inwestorem, koncernem austriackim BRAU UNION AG i już w marcu 2001 udziały firmy przejął za zgodą MSWiA inwestor strategiczny. 15 czerwca 2004 roku walne zgromadzenie wspólników Brau Union Polska zdecydowało o wycofaniu się z Polski i odsprzedaniu Grupie Żywiec browaru Kujawiak w Bydgoszczy oraz zakończeniu produkcji w browarze warszawskim i przeniesieniu jej do zakładu w Warce (Browar Warka). Wynikało to z faktu, że grupa Brau Union AG została wchłonięta przez koncern Heineken N. V., do której w Polsce należy m.in. Grupa Żywiec. Za likwidacją produkcji przemawiały także problemy z produkcją w centrum dużego miasta, a także straty finansowe spółki – w latach 2000-2003 wyniosły one 100 mln zł. Browary Warszawskie opuściły swoją warszawską siedzibę do 15 lipca i w wyniku likwidacji zakładu przestało istnieć 250 miejsc pracy w Warszawie. Piwo Królewskie stało się marką koncernu Heineken. Po likwidacji browarów w zabudowaniach początkowo mieściły się magazyny, a w miarę upływu czasu przystąpiono do wyburzeń budynków. W 2007 roku teren browarów był już praktycznie pusty i ostatnie zabudowania znalazły się jeszcze między ul. Krochmalną a Chłodną.

Materiały źródłowe Wikipedia

Browar Hermana Junga

Adres obiektu: ul. Waliców 9 i 11, Wola

Data powstania: 1854 r., koniec XIX w.

Użytkownik: Restauracja Landa. Biurowiec Aurum, Klub 70


OPIS OBIEKTU
Z dawnego zespołu zachowały się budynek na rogu ul. Pereca i Waliców (d. budynek administracyjny), mur od ul. Waliców (wkomponowany w biurowiec Aurum), piwnice.  Budynek administracyjny, murowany z cegły ceramicznej, licowany cegłą. Dwukondygnacyjny na wysokim podpiwniczeniu. Nakryty dachem dwuspadowym, pokrytym blachą. Wnętrza współczesne, z nowym układem. Zachowane stropy staloceramiczne, wymieniona (na stalową) więźba dachowa. W piwnicach sklepienia kolebkowe. Elewacja od ul. Pereca, szczytowa, pięcioosiowa, z wydzieloną lizenami trójosiowym polem środkowym. Narożniki zaakcentowane szerokimi lizenami (przypominającymi skarpy). Zachowany ceglany detal architektoniczny, profilowany gzyms kordonowy, profilowany gzyms koronujący (także w szczycie) odcinkowe nadproża okienne, ceglane parapety podokienne, pod oknami części środkowej płyciny. W szczycie na środku okulus w profilowanym obramieniu. Elewacja boczne zachodnia, z polami wydzielonymi lizenami. Prosty detal architektoniczny z cegły, gzyms kordonowy, duże okno zamknięte ceglanym lukiem odcinkowym. Elewacja boczna wschodnia z trzyosiową kondygnacją parteru i czteroosiową kondygnacją piętra, artykułowana na narożach lizenami. Gzyms z fryzem układanym ukośnie z cegły. Mur wzdłuż ul. Waliców, ceglany, licowany cegłą. Artykułowany lizenami, pomiędzy którymi pola z blendami okiennymi. Miejscami wtórnie przebite prostokątne otwory okienne. Zachowany bogaty detal architektoniczny w cegle: lizeny, cokół, prosty gzyms kordonowy, gzyms koronujący z układanej dekoracyjnie cegły – w dolnej części wsparty na fryzie ząbkowanym (w formie niewielkich machikuł). Blendy okienne zakończone odcinkowym nadprożem zaakcentowanym pasem ceglanym. Nad wnękami okulusy. Na murze zachowane (celowo) ślady po kulach. Mur został wykorzystany jako dolna kondygnacja nowego biurowca Aurum.

HISTORIA OBIEKTU
W 1854 r. na parceli między dzisiejszymi ulicami Żelazną, Grzybowską, Waliców i Pereca (dawniej Ceglaną) powstał duży browar Hermana Junga. Zakład został rozbudowany z istniejącego tu od 1824 r. browaru Jana Bogumiła Kazimirusa. Herman Jung był w latach 60-tych właścicielem trzech innych browarów (przy pl. Trzech Krzyży, przy ul. Ogrodowej, i przy ul. Chłodnej), dzierżawił także browar Karla Osteloffa na Grochowie. Firma pod nazwą Towarzystwo Akcyjne Wyrobu Piwa „Herman Jung” rozwijała się na tyle dobrze, że uruchomiono wielkie składy w Brześciu, Kowlu, Kijowie i Odessie, do których piwo dostarczano za pomocą specjalnych wagonów-lodowni. W 1890 r. po śmierci Hermana Junga zakład przy ul. Waliców zlikwidowano (z wszystkich browarów utrzymano tylko ten przy pl. Trzech Krzyży), a 1919 r. firma (prowadzona przez syna Hermana Seweryna) weszła w skład firmy "Haberbusch i Schiele Zjednoczone Browary Warszawskie Spółka Akcyjna". Od 1890 r. posesja na Woli była w posiadaniu Banku Handlowego w Warszawie, który dzierżawił budynki różnym firmom, m.in. od 1897 r. działała tu wytwórnia lemoniady i wody sodowej A. Domańskiego. W czasie II wojny światowej mur od ul. Waliców był granicą getta, natomiast cała posesja znajdowała się już po stronie aryjskiej. Po wojnie w części budynków od ul. Grzybowskiej funkcjonowała Spółdzielnia Galanterii Skórzanej „Rozwój”, reszta terenu była wykorzystywana przez Przemysłową Spółdzielnię Pracy „Okęcie” (producent wina). W latach 90-tych teren przeszedł na własność Mennicy Państwowej, która część budynków wyburzyła (pod swoją siedzibę), a resztę wydzierżawiła. W końcu lat 90-tych XX w. w środku posesji powstał biurowiec Aurum.

UWAGI
Do rejestru zabytków wpisany jest budynek na rogu ul. Pereca i Waliców, oraz pozostały mur wzdłuż ul. Waliców. Obiekt podlega ochronie ze względu na wartość historyczną i związek z martyrologią ludności Warszawy podczas II wojny.

Materiały źródłowe - Fundacja Hereditas

Warszawska Wytwórnia Wódek „Koneser”

Adres - ul. Ząbkowska 27/31

Typ budynku - kompleks budynków fabrycznych

Styl architektoniczny – neogotyk

Architekt – L. Iwanowski/ K. Loewag

Rozpoczęcie budowy – 1895r

Ukończenie budowy – 1897r

Pierwszy właściciel – Rektyfikacja Warszawska/ Warszawski Skarbowy Skład Win

Kolejni właściciele -  Państwowy Monopol Spirytusowy/ Warszawskie Zakłady Przemysłu Spirytusowego Polmos

Warszawska Wytwórnia Wódek „Koneser” – zlokalizowany na warszawskiej Pradze kompleks budynków fabrycznych z końca XIX wieku, utrzymany w stylu neogotyckim.

Lokalizacja
Cały zespół fabryczny zajmuje powierzchnię około 50 tys. m² i znajduje się między ulicami Ząbkowską, Nieporęcką, Białostocką i Markowską. Warszawska Wytwórnia Wódek „Koneser” powstała w miejscu starego folwarku na Szmulowiźnie, w sercu tzw. Starej Pragi.

Architektura
Fabryka stanowi niezwykle ciekawy przykład europejskiej architektury przemysłowej z przełomu XIX i XX wieku. Zabudowania z czerwonej cegły nawiązują do stylu gotyckiego – wąskie okna, charakterystyczne gzymsy, strzeliste wieżyczki i łukowate sklepienia stropów. Szczególną urodą odznacza się brama główna od ulicy Ząbkowskiej. Projekt architektoniczny przypisuje się L. Iwanowskiemu oraz K. Loewegowi. Wiele z budynków Konesera przetrwało II wojnę światową.

Powstanie obiektu
Najstarsze zabudowania Warszawskiej Wytwórni Wódek „Koneser” powstały w latach 1895-1897. Teren fabryki zajmowały początkowo dwa oddzielne zakłady: Rektyfikacja Warszawska (prywatny podmiot powołany z inicjatywy polsko-rosyjskiego Warszawskiego Towarzystwa Oczyszczania i Sprzedaży Spirytusu) i Warszawski Skarbowy Skład Win (Warszawskij Kazionnyj Winnyj Skład – rosyjskie przedsiębiorstwo państwowe). Obie instytucje działały w ścisłej symbiozie – pierwsza odpowiedzialna była za oczyszczanie spirytusu, druga za produkcję z niego trunku. W 1919 roku zwierzchnictwo nad całym kompleksem przejął Państwowy Monopol Spirytusowy (formalnie, dopiero w 1936 roku wykupiono z prywatnych rąk Rektyfikację Warszawską, czyniąc zakład w całości znacjonalizowanym). Na obszarze wytwórni poza budynkami przemysłowymi znajdowały się również magazyny, kotłownia, warsztaty, a także obiekty mieszkalne i szkoła. Teren pod zabudowę dla nowej fabryki został sprzedany przez Emila Bruhla, którego rodzina odkupiła ziemię od potomków Szmula Zbytkowera. Warszawska Wytwórnia Wódek „Koneser” była jedną z pierwszych elektryfikowanych stołecznych fabryk i należała do grupy najbardziej zaawansowanych technologicznie zakładów produkcyjnych w Warszawie. Wyposażona była w szereg urządzeń pomocniczych, takich jak: kotły i maszyny parowe do wody oraz spirytusu, baterie filtracyjne, przyrządy do automatycznego mieszania i rozlewania trunku w butelki, windy hydrauliczne i ręczne, a także wewnętrzny system żelaznych kolejek. Z pobliskiej linii kolejowej od Dworca Wileńskiego (dawniej Dworca Petersburskiego) do zakładu doprowadzono bocznicę. O wysokim stopniu technicznego postępu fabryki świadczyć może fakt zobowiązania się właścicieli Rektyfikacji Warszawskiej do oczyszczania miliona wiader spirytusu rocznie.

1919-1945
Lata świetności Wytwórni Wódek „Koneser” przypadają na dwudziestolecie międzywojenne. Wówczas w fabryce zatrudnionych było ponad 400 osób, a jej możliwości produkcyjne osiągnęły ćwierć miliona butelek trunku na dobę. Działający pod nazwą Państwowy Monopol Spirytusowy – Rektyfikacja Spirytusu i Wytwórnia Wódek zakład (stąd przyjęte potocznie określenie fabryki – Monopol) w latach 20. XX wieku tworzy powszechnie rozpoznawalne do dziś na rynku spirytusowym marki wódek: Wyborową, Luksusową, Żubrówkę, Żytniówkę oraz Siwuchę. W procesie produkcyjnym wykorzystywano wodę oligoceńską z jednego z pierwszych w Warszawie ujęć (położonego na terenie fabryki). Dynamiczny rozwój zakładu przerwał wybuch II wojny światowej, w wyniku którego znacząco ograniczone zostało wytwarzanie alkoholu. W latach okupacji fabryka podlegała Generalnej Dyrekcji Monopoli w Generalnym Gubernatorstwie. Po roku 1944 produkcję całkowicie wstrzymano.

Okres powojenny
Po II wojnie światowej dopiero realizacja planów z 1947 roku, zakładających rewitalizację zniszczonej infrastruktury fabryki (głównie naprawę lub wymianę maszyn produkcyjnych) i przejęcie przedsiębiorstwa przez Warszawskie Zakłady Przemysłu Spirytusowego Polmos stworzyły możliwość wznowienia produkcji. Proces produkcyjny trwał nieprzerwanie od lat 50. aż do minionej dekady, kiedy to pogarszająca się sytuacja przedsiębiorstwa – znaczący spadek produkcji oraz kłopoty finansowe – doprowadziły do likwidacji fabryki w 2007 roku.

Współczesność - Warszawska Wytwórnia Wódek „Koneser”
Wraz z przejęciem terenu fabryki przez BBI Development w 2006 roku zmienił się całkowicie pomysł zagospodarowania przestrzennego dawnego zakładu. Idea Centrum Praskiego Koneser obejmuje rewitalizację pofabrycznych zabudowań i stworzenie integralnej tkanki miejskiej na obszarze starej fabryki. Planowana jest aranżacja loftów, budowa obiektów mieszkalnych, biurowych i handlowych. Rozważane jest także przeznaczenie niektórych zabudowań dawnej fabryki na funkcje kulturalne. W 2017 ma powstać tutaj Muzeum Polskiej Wódki, które ma prezentować ponad 600-letnią historię i tradycję wytwarzania wódki w Polsce. Ekspozycja ma odbywać się w historycznych murach budynku rektyfikacji spirytusu z 1897.

Materiały źródłowe Wikipedia

 

 

 

 

 

 

 

Ulica Chłodna na odcinku pomiędzy Żelazną i Towarową jest ulicą częściowo „wyciętą z poprzedniej epoki”. Dwie fotografie zrobione zostały w roku 2010 (6 i 17). Nawierzchnia wciąż pokryta jest brukiem, w który „wtopione” są tory tramwajowe. Początkowo miałem zamiar zrobić więcej albumów z tego miejsca. Ale doszedłem do wniosku, że lepiej jest pokazać całość jako jeden. Początek albumu to narożny budynek u zbiegu Żelaznej i Chłodnej.  Koniec to budynek pomiędzy Wronią i Towarową.  Fotografie „27” oraz „28” ukazują zaplecze pawilonów usługowo-handlowych. Fotografia „29” to perspektywa Chłodnej od strony Wroniej. Natomiast na fotografii „34” znajduje się warsztat motoryzacyjny. Starałem się pokazać najciekawsze miejsca związane ściśle z historią przedwojenną Warszawy. Nie znalazłem informacji kiedy nastąpi całkowita rewitalizacja tego odcinka. Części budynków został przywrócony blask - numer „25”, „27” i „29”. Chociaż „29” jest bardziej złożoną nieruchomością niż na pierwszy rzut oka mogło by się wydawać. Długo szukałem informacji o tym numerze. Na tyłach wyremontowanej elewacji znajdują się stare zabudowania z cegły pamiętające „dawne czasy”. Krótki opis znajduje się poniżej. Zawarty jest niestety tylko jako wzmianka w innym temacie dotyczącym tych okolic. Materiały źródłowe, z których korzystałem znajdują się pod każdym opracowaniem. Udało mi się również znaleźć trzy fotografie dotyczące ulicy Chłodnej w albumie „Dni Powstania”, KORONIKA FOTOGRAFICZNA WALCZACEJ WARSZAWY. Graficznie oraz fotograficznie opracowanej przez Jana Grużewskiego oraz Stanisława Kopfa pod redakcją Zdzisława Borówki. Jest to wydawnictwo PAX z roku 1957.   

 

Ulica Chłodna powstała jako droga narolna wiodąca z Placu Mirowskiego do wsi Wola. Po roku 1713 została włączona w skład zaprojektowanej przez Matthausa Poppelmanna Osi Saskiej. Noszącą ówcześnie nazwę Aleja Wolska ulicę w roku 1770 przecięły w linii obecnej ul. Towarowej Okopy Lubomirskiego z Rogatkami Wolskimi, będącymi jedyną drogą do miasta od strony zachodniej. Otoczenie początkowego odcinka ulicy stanowiły Koszary Gwardii Konnej Koronnej, zwane od nazwiska pierwszego dowódcy Wilhelma Miera Mirowskimi. Jako ulica będąca obok Grzybowskiej jedną z dróg wyjazdowych w kierunku Wrocławia, Chłodna była atrakcyjnym terenem inwestycyjnym. Dość wcześnie pojawiły się tu kamienice wznoszone jeszcze przed rokiem 1784; były to obiekty jednopiętrowe i w zasadzie położone na końcowym odcinku ulicy – przy Rogatkach Wolskich. Bardzo intensywny rozwój ulicy nastąpił po roku 1815 i utworzeniu Królestwa Kongresowego; w latach 1816-1818 wybudowano klasycystyczne pawilony Rogatek Wolskich projektu Jakuba Kubickiego. Około roku 1820 na trójkątnym placyku w widłach ul. Elektoralnej i Chłodnej utworzono plac targowy, nazywany Placem Pod Lwem od lwa widniejącego w herbie Łada, należącym do Walickich, którzy byli właścicielami okolicznych dóbr zwanych Walicowem. Do roku 1830 przy ulicy powstał szereg obiektów będących najwyższej próby dziełami stołecznej architektury; można by je wymieniać jednym tchem z zabudową takich ulic, jak Franciszkańska, Nowy Świat czy Nalewki. Najwspanialsza powstała pod nr. 11 dla Jana Bogumiła Leńskiego; jej twórcą był zapewne wybitny architekt tamtej doby – Antonio Corazzi lub Fryderyk Albert Lessel. Kilka kolejnych budynków wystawionych w tamtym czasie przy Chłodnej zaprojektował inny ceniony twórca – Karol Galle. Jedną z jego realizacji była kamieniczka Karola Kijoka, na miejscu której w latach 1912-1913 wzniesiono zachowaną do dziś pod nr. 20 kamienicę Zygmunta Lewina. Jej autorami byli architekci Józef Napoleon Czerwiński i Wacław Heppen; jej unikatową fasadę ozdobił zegar, stąd obiegowa nazwa – Kamienica Pod Zegarem. Wojna roku 1831 nieco spowolniła tempo nowych inwestycji, jednak po tym okresie przy ulicy powstały trzy browary: Fryderyka Brzezińskiego pod nr. 51, Karola Sommera pod nr. 45/47 oraz powstały około roku 1850 browar Jana Szymanowskiego, wzniesiony u zbiegu z Żelazną. Akcentami wysokościowymi okolicy były zamykający perspektywę ulicy kościół pw. św. Karola Boromeusza wybudowany w latach 1841-1849 przy Placu Pod Lwem oraz okrągła wieża IV Oddziału Warszawskiej Straży Ogniowej działającego od roku 1851 w Koszarach Mirowskich. Wśród twórców kamienic wznoszonych przy Chłodnej w tamtym okresie odnajdujemy nazwiska takich sław, jak Henryk Marconi, Adam Idzikowski, Alfons Kropiwnicki czy Stefan Baliński. Istotną rolę odgrywał też przemysł; przy ulicy działało wiele zakładów przemysłowych, z których z czasem wybił się powstały przy Chłodnej 5 zakład brązowniczy Wincentego Norblina. Po śmierci właściciela fabrykę przejął syn – Ludwik Wincenty Norblin, który był współtwórcą Towarzystwa Akcyjnego Fabryk Metalowych pod firmą „Norblin, Bracia Buch i T.Werner” działającego od 1882 przy ul. Żelaznej. Dawne browary do tego czasu przejął potentat w branży – Herman Jung oraz pomniejsi fabrykanci – Antoni Bönisch i Jan Boniecki. Wśród wznoszonych w tym czasie podobnych do siebie budynków wyróżniała się kamienica Kazimierza Granzowa, wybudowana pod nr. 8 według projektu Witolda Lanciego. Po 1885 wznoszone przy Chłodnej kamienice miały staranniej opracowane fasady; twórcy jednej z nich – pod nr. 26 – Stefanowi Szyllerowi zarzucano przesadę w użyciu detali i ozdób. W latach 1899-1902 wzniesiono Hale Mirowskie, które odcięły Chłodną od wschodniej części Osi Saskiej; w tym okresie powstały tez pierwsze kamienice o protosecesyjnej ornamentyce fasad. Silniejsze piętno odcisnął w zabudowie ulicy okres wczesnego modernizmu; w okresie 1910-14 powstało kilka dość solidnych kamienic, które przetrwały wojnę dzięki nowoczesnej, niepalnej konstrukcji. W początkach XX wieku Chłodna stała się traktem spacerowym dla okolicznej ludności; od roku 1908 kursowały tędy tramwaje elektryczne. Przy ulicy działały liczne niewielkie fabryczki i wytwórnie; w tym czasie powstał także pod nr. 47 olbrzymi Kino-teatr „Kometa” z widownią na 1500 osób. Sala kinowa znajdowała się też w kinie „Czary” oraz Domu Katolickim im. kardynała Kakowskiego pod nr. 9. Po tym okresie liczne kamienice nadbudowano, jedyny nowy budynek powstał w roku 1938 u zbiegu z Żelazną pod numerem 25. Rok 1939 nie przyniósł wielkich zniszczeń zabudowy. W listopadzie 1940 ulica na odcinku między Wronią i Żelazną znalazła się w obrębie warszawskiego getta. W grudniu 1941 granica getta w tym rejonie została przesunięta na środek ulicy Żelaznej, co spowodowało podział dzielnicy zamkniętej na tzw. małe i duże getto. Jednocześnie do getta włączono kamienice znajdujące się przy ulicy Chłodnej na odcinku od Żelaznej do Waliców (strona nieparzysta) i Białej (strona parzysta). Mur getta biegł tutaj przy samej krawędzi jezdni. W styczniu 1942 nad przelotową Chłodną przy Żelaznej przerzucono drewnianą kładkę dla ruchu pieszego, która stała się jednym z symboli Holokaustu. Została ona rozebrana w sierpniu 1942 w czasie wielkiej akcji deportacyjnej do Treblinki po włączeniu terenu małego getta do aryjskiej części miasta. Pod pretekstem poszerzenia ulicy w 1942 Niemcy rozebrali również pawilony Rogatek Wolskich. W budynku nr 25 na skrzyżowaniu Chłodnej z Żelazną podczas wojny znajdowała się siedziba niemieckiej żandarmerii – Nordwache. Po wybuchu powstania w roku 1944 setki mieszkańców ulicy Chłodnej oraz okolicznych ulic zostało wymordowanych podczas Rzezi Woli. Całkowitemu zniszczeniu uległa zabudowa w rejonie ulic Okopowej, Towarowej i Walicowie. Po upadku powstania Niemcy wysadzili w powietrze absydę kościoła pw. św. Karola Boromeusza. W 1946, zgodnie z decyzjami BOS rozebrano większość wypalonych budynków, włącznie z nadającymi się do remontu, a nawet zachowanymi obiektami zabytkowymi. W okresie powojennym Chłodna utraciła swe znaczenie komunikacyjne na rzecz przeprowadzonej ul. Karola Świerczewskiego (obecnie Aleja „Solidarności”); najciekawszymi zabytkami pozostały kościół oraz dawne Koszary Mirowskie. Przy ulicy znajdują się trzy pomniki granic getta (u zbiegu z ulicą Elektoralną, przy skrzyżowaniu z Żelazną oraz przy Chłodnej 41 przy skrzyżowaniu z Wronią).
W latach 2010-2011 przeprowadzono generalny remont ulicy na odcinku od Żelaznej do Elektoralnej. Zgodnie z wytycznymi konserwatorskimi zachowano jezdnie z kostki granitowej wraz z szynami tramwajowymi. W pobliżu ulicy Żelaznej ustawiono cztery stalowe maszty upamiętniające drewnianą kładkę łączącą w 1942 roku małe i duże getto.
Materiały źródłowe Wikipedia

Chłodna/Tramwaje /fot. 4/
Przez wiele lat XIXw. najkrótsze połączenie Warszawy z położoną na zachód wsią Wola prowadziło przez pl. Żelaznej Bramy i dalej pl. Mirowskim i ulicą Chłodną. Sprawną komunikację utrudniały jednak znajdujące się na środku pl. Mirowskiego Koszary mirowskie (dwa równoległe rzędy budynków koszarowych ciągnące się przez całą długość placu). Z tego powodu pierwsze połączenie tramwajowe z Wolą poprowadzono w 1882r. od rogatek Wolskich zachodnim odcinkiem Chłodnej, a dalej łamańcem przez Żelazną i Leszno do Bielańskiej. Tą trasą kursowały tramwaje linii niebieskiej (na Mokotów). Dopiero w latach 1892-1896 uruchomiona została krótsza trasa, przebiegająca wschodnim odcinkiem Chłodnej i dalej przez środek pl. Mirowskiego, pomiędzy rzędami budynków koszarowych. Na nowy odcinek skierowano tramwaje linii szarej (z Dworca Wiedeńskiego do ul. Żelaznej). Taki przebieg torowiska nie utrzymał się długo - w związku z likwidacją koszar mirowskich (ocalało tylko 5 budynków w zachodniej części) i budową na ich miejscu dwóch wielkich hal targowych (Hale Mirowskie, zbudowane w latach 1899-1901) na większości placu torowisko tramwajowe zostało przeniesione na jego północną stronę. Bez zmian pozostawiono przebieg w zachodniej części placu Mirowskiego - tam nadal tory biegły pomiędzy ocalałymi budynkami koszar, przekształconymi w strażnicę straży pożarnej. W latach 1906-1908r. odcinek został zelektryfikowany, zbudowano także nowe torowisko prowadzące z pl. Mirowskiego w ul. Solną. Liniowo pierwszy tramwaj elektryczny przejechał tędy w dniu 15 kwietnia 1908r. - linia 16 z pl. Zbawiciela na Młynarską. Znaczenie ciągu Chłodna-pl. Mirowski wzrosło po przyłączeniu w kwietniu 1916r. wsi Wola do Warszawy (a w  konsekwencji - szybkiej rozbudowie Woli). W latach 20-tych po ul. Chłodnej przebiegały 4 linie, po pl. Mirowskim - 8 linii, natomiast w latach 30-tych 5 linii, łączących Wolę przez pl. Żelaznej Bramy z Dw. Wschodnim, Pelcowizną i Mokotowem Ruch liniowy został przerwany 8 września 1939r, przywrócony na ul. Chłodnej w dniu 30 października 1939r. (linia Młynarska-Solna, potem jako 21), na pl. Mirowskim - 19 grudnia 1939r. (przedłużenie linii 21 do pl. Żelaznej Bramy). Duże zmiany nastąpiły w 1940r. wraz z utworzeniem getta warszawskiego. Ulica Chłodna, choć przebiegała przez środek dzielnicy żydowskiej, została (ze względu na swoje znaczenie komunikacyjne) z niego wyłączona - po obu stronach ulicy wybudowano mur, natomiast przy ul. Żelaznej wybudowany został drewniany mostek, łączący obie części getta. Tramwaje ponownie przestały tędy kursować 1 sierpnia 1944r. Po wojnie początkowo przewidywano że ul. Chłodna pozostanie głównym ciągiem łączącym zachodnie dzielnice z centrum miasta - odbudowano więc trasę tramwajową (w pierwotnym rozstawie 1525mm) i w dniu 12 października 1946r. na zachodnim odcinku Chłodnej uruchomiono linię 11 (z krańcówki przy Bema przez Żelazną i Aleje Jerozolimskie do pl. Zbawiciela). Na pozostałą część ul. Chłodnej i na plac Mirowski tramwaje powróciły 17 listopada tegoż roku (linia 16 z Młynarskiej przez pl. Żelaznej Bramy na pl. Zbawiciela). W czerwcu 1947r. Biuro Odbudowy Stolicy zadecydowało o budowie Trasy W-Z, tworzącej nowy, równoległy ciąg komunikacyjny przebiegający na północ od dotychczasowego (przez Leszno) i omijającej tunelem plac Zamkowy. To oznaczało rezygnację z utrzymywania linii tramwajowej w ciągu Chłodnej i pl. Mirowskiego. Ostatnie tramwaje linii 17 przejechały tędy w dniu 22 listopada 1948r. Co ciekawe jednak, tramwaje nie zniknęły całkiem z placu Mirowskiego - w dniu 1 stycznia 1956r. uruchomiono bowiem linię tramwajową w ciągu Trasy N-S (ul. Marchlewskiego), przebiegającą w poprzek placu przed frontonem zachodniej Hali Mirowskiej. W ramach budowy trasy N-S rozebrano stare torowisko na pl. Mirowskim, natomiast do czasów współczesnych dotrwały fragmenty starych torów (o pierwotnym rozstawie 1525mm) na ulicy Chłodnej (przy kościele św. Karola Boromeusza oraz pomiędzy Żelazną i Towarową).
Materiały źródłowe strona ZTM

Chłodna 25 / fot. 1-5/
Zdobycie Nordwache – Kpt Henryk Przybylski „KRUK”
Na ulicy Żelaznej 75 A, przy zbiegu z Chłodną stoi do dnia dzisiejszego budynek, w którym w okresie okupacji kwaterowała niemiecka żandarmeria. Na kilka tygodni przed wybuchem Powstania Niemcy dobudowali do budynku żelbetonowy bunkier z gniazdem karabinów maszynowych od strony ulicy Żelaznej, a od strony Chłodnej wykonali na balkonach stanowiska strzeleckie. Budynek został też otoczony zasiekami z drutu kolczastego. Załogę tego posterunku, noszącego nazwę Nordwache, stanowili żandarmi i żołnierze SS. Nordwacha skrzyżowanie Chłodnej z Żelazną Znałem te okolice dobrze, ponieważ w sąsiednim budynku, na ulicy Żelaznej 75, mieszkała rodzina mojego stryjka, u której często bywałem. Stryjek był kierowcą w 2 IV Oddziale Straży Pożarnej przy ulicy Chłodnej. To właśnie w tym mieszkaniu w dniu wybuchu Powstania odnalazł mnie łącznik podporucznika Jerzego Piszczyka („Jeża”), w którego plutonie byłem w okresie okupacji. Powiadomił mnie, że zbiórka jest o godzinie 16 w Browarze Haberbuscha. Teren i zabudowania Browaru zostały opanowane przez Powstańców jeszcze przed godziną „W” dzięki współpracy z pracownikami Browaru. Następnym celem było zdobycie Nordwache. Nasi dowódcy usiłowali w pierwszej chwili zaskoczyć stacjonujących tam Niemców, ale wielka przewaga ognia przeciwników uniemożliwiła szturm. Od pierwszych godzin Powstania czołgi niemieckie wdzierały się z dzielnicy Ochota ulicami: Towarową, Chłodną, Żelazną do Alej Jerozolimskich ostrzeliwujących ze swoich karabinów i dział domy po obu stronach ulic, powodując znaczne straty. Powstańcy, rozlokowani wzdłuż tych ulic, w większości w oknach domów, utrudniali ruchy czołgów rzucając granaty i butelki z benzyną. Zadaniem czołgów było początkowo zduszenie w zarodku działań Powstańców oraz rozpoznanie liczebności, uzbrojenia i rozlokowania sił polskich. Przez całą noc z 1 na 2 sierpnia oraz w dniu następnym trwały walki z czołgami. W tych warunkach bezpośredni atak na Nordwache był niemożliwy. W nocy z 2 na 3 sierpnia kapitan „Sosna” polecił porucznikowi „Edwardowi” zbudować szereg barykad w celu utrudnienia ataku czołgów. Pracami nad budową barykad na ulicy Towarowej przy Łuckiej, na Wolskiej przy Karolkowej i na Chłodnej przy Wroniej kierował porucznik „Prawdzic”. Akcja zdobywania posterunku żandarmerii odbywała się pod nadzorem dowódcy Batalionu „Sosna”. Wybrał on na punkt dowodzenia budynek przylegający do tylnej ściany Nordwache z wejściem od ulicy Krochmalnej. Bezpośrednie dowództwo nad oddziałem objął porucznik „Klim” a jego zastępcą został podporucznik „Jeż”. „Klim” rozmieścił część żołnierzy swojego plutonu wzdłuż ulicy Chłodnej po nieparzystej stronie na odcinku od Wroniej do ostatniego domu przed Nordwache, a po parzystej tylko od Wroniej do połowy tego odcinka ze względu na silny niemiecki ostrzał z broni maszynowej. Od strony ulicy Żelaznej w domu sąsiadującym z Nordwache zajęła stanowiska grupa wyposażona w broń maszynową, granaty i butelki z benzyną pod dowództwem porucznika „Klima”.  Po przeciwnej stronie ulicy Krochmalnej i wzdłuż ul. Żelaznej, aż do Grzybowskiej rozlokowane były grupy osłaniające pod dowództwem porucznika „Konara”. Niemcy zajęli stanowiska w bunkrze od ul. Żelaznej i w oknach gmachu Nordwache. Silny ogień wroga uniemożliwił naszym oddziałom zajęcie pozycji naprzeciw Nordwache na ulicy Żelaznej i Chłodnej. Zdobycie Nordwache atakiem frontalnym było niemożliwe z uwagi na niemieckie umocnienia i siłę ognia. Kapitan „Sosna” opracował więc plan zaatakowania żandarmerii przez wyłom w ścianie domu przylegającego do Nordwache od strony ul. Żelaznej. Do tego zadania przystąpiło kilkunastu Powstańców, którzy przy użyciu młotów kruszyli ściany dzielące budynki na pierwszym piętrze. Nordwacha w czasie okupacji Przed świtem większa część załogi niemieckiej (około 80 żołnierzy), przewidując zbliżającą się klęskę, opuściło posterunek i pod osłoną świec dymnych i ognia broni maszynowej przedostało się na drugą stronę ulicy Chłodnej do cukierni Sommera, a następnie w kierunku Getta do silnego punktu oporu u zbiegu ulic Żelaznej i Leszna. Na posterunku pozostało 20 Niemców, którzy osłaniali ten odwrót. O świcie 3 sierpnia, po wykonaniu wyłomu w ścianie, podporucznik „Jeż” wraz ze mną i grupą żołnierzy zdołał wejść na dach oficyny w podwórzu Nordwache od ulicy Żelaznej. Początkowo weszło tylko pięciu ludzi, reszta zaś ubezpieczała ewentualny odwrót. Wśród tej piątki byli „Jeż”, Nowakowski, Szpulka i ja. W pomieszczeniu, w którym się znaleźliśmy były drzwi. Zatrzymaliśmy się przed nimi nie wiedząc gdzie prowadzą: na korytarz czy do następnego pokoju. „Jeż” polecił Nowakowskiemu otworzyć drzwi, sam oddał w kierunku sąsiedniego pomieszczenie serię z pistoletu maszynowego. Znaleźliśmy się w kuchni, dalej w lewo był korytarz. W pewnym momencie, otwierając kolejne drzwi wywołałem wybuch granatu-pułapki zawieszonego na klamce. Jak się później okazało Niemcy rozmieścili granaty w miejscach gdzie słychać było kucie. Z piątki powstańców, która weszła, jako pierwsza do Nordwache cało wyszli tylko Poczciarz, który zginął następnego dnia i ja. Podchorąży Nowakowski stracił oko, podporucznik „Jeż” doznał kontuzji głowy, pozostali mieli lekkie rany. Pozostali, przy wsparciu ubezpieczenia, zajęli najwyższe piętra budynku żandarmerii, otwierając z broni maszynowej silny ogień w dół klatki schodowej i utrzymując zajęte pozycje. Wybuchy granatów i wzniecony na dole klatki pożar osłabił ogień przeciwnika. Rozmieszczeni po przeciwnej stronie ulicy Chłodnej żołnierze z plutonu „Klima” ostrzeliwali pozycje Niemców na balkonach i w oknach budynku żandarmerii. W tym czasie grupa uderzeniowa podporucznika „Jeża” prowadziła walkę w środku gmachu wypierając Niemców z całego skrzydła i ostrzeliwując ich pozycje w pomieszczeniach frontowych. Od strony ulicy Chłodnej oddziały „Klima” przesunęły się aż do cukierni Sommera, ostrzeliwując budynek od czoła. Oddziałom tym przerzucano granaty i amunicję przy pomocy przeciągniętej przez jezdnię ulicy Chłodnej stalowej liny. Nieliczna załoga niemiecka, okrążona ze wszystkich stron, nie mogła już liczyć na żadną pomoc. Ich czołgi zostały zatrzymane przez nasze barykady. W trakcie walk w dniu 3 sierpnia nastąpił wybuch amunicji lub został wysadzony Zespół Szkół Podstawowych przy Chłodnej 9/11. Szkoły te znajdowały się około 300-400 m od gmachu żandarmerii. W czasie okupacji były zajęte przez Wehrmacht. Wybuch spowodował zawalenie się kilku domów w okolicy – byli zabici i ranni zarówno wśród ludności cywilnej jak i naszych grup szturmowych. Niemcy, którzy pozostali w Nordwache również byli zaskoczeni wybuchem i obawiając się, że wysadzimy ich gmach, postanowili się poddać. Wyskoczyli na ulicę bez broni, z podniesionymi rękami, kierując się w stronę Getta. Zostali jednak zatrzymani i odprowadzeni do dowództwa batalionu, który mieścił się w Browarze Haberbuscha.
Podporucznik „Jeż” wraz ze swoim oddziałem zszedł na dół a z zewnątrz weszła do środka grupa „Klima” i „Wiernego” zajmując gmach oraz dzieląc się tam znalezioną bronią, amunicją i umundurowaniem. Z piwnic budynku wypuszczono kilkudziesięciu cywilów, którzy siedzieli tam aresztowani lub złapani w ostatnich dniach przed wybuchem powstania.
Inż.. Henryk Przybylski „Kruk”
Relacja zebrana przez Artura Nadolskiego do książki „Pani Chłodna”

Materiały źródłowe http://www.wola.waw.pl

Chłodna 27 /fot. 6-8/
Rozpoczęcie budowy około roku 1820-1830.
Kamienica Markowskiego – zabytkowa kamienica znajdująca się w Warszawie w pobliżu skrzyżowania ulic Chłodnej z Żelazną, na terenie dzielnicy Wola. Sąsiaduje z przedwojenna Kamienicą przy ul. Chłodnej 25. Kamienica powstała na bazie stojącego tu wcześniej parterowego pałacyku. W czasie II wojny światowej została wypalona i odbudowana w latach 50-XX wieku. W latach 2010-2011 została wyremontowana przy udziale środków m.st. Warszawy w ramach rewitalizacji ulicy Chłodnej.

Chłodna 29 /fot. 9-15/
Zapraszamy na wirtualną wycieczkę dawną i nową Krochmalną. Zaczynamy od zieleńca koło pałacu Lubomirskich, gdzie dziś jest Business Centre Club. Pałac dawniej był nieco inaczej usytuowany, ale w 1970 roku obrócono go o 87 stopni. Obok powstał park, zniknęły też dawne ulice oraz handlowy plac Za Żelazną Bramą. To pierwszy typowy dla tego miasta wstrząs – budowa osiedli i zieleńców nijak lokujących się w dawnej siatce drogowej. Idziemy dalej chodnikiem w kierunku alei Jana Pawła II (po wojnie Marchlewskiego), mając po prawej stronie Hale Mirowskie, ale Krochmalnej nie ma, wykreślono ją z mapy miasta. Również za Jana Pawła II jej nie ma. Zaczyna się dopiero na tyłach nowych, wielkich budynków, gdzie biegnie kolejna martwa ulica parkingowa zwana Ciepłą. W kierunku Żelaznej zwracamy uwagę tylko na pięć domów z okresu międzywojennego. Ocalały. I na tejże Żelaznej, na numerze 51, kończy się Krochmalna jak na oporze. Bo za komuny architekci wymyślili sobie, że dalej będą skwery zielone oraz nieliczne publiczne budynki. I postawili wzdłuż Żelaznej, a w poprzek Krochmalnej szkołę. Ale życie spłatało im figla i browar Haberbuscha, zamiast pójść pod młot, rozrósł się i przekształcił w firmę Browary Warszawskie, wytwarzającą piwo Królewskie. O zieleni już nie myślano, próbowano jedynie załagodzić bałagan, budując łącznik do starej Krochmalnej. Otóż po dojściu do Żelaznej należy przejść około stu metrów w prawo, w kierunku alei Solidarności, i naraz po lewej pojawia się mała uliczka idąca zygzakiem na zachód. Stał tam niegdyś dom mieszkalny, ale go wyburzono i w miejscu podwórka zrobiono jezdnię. Po prawej stronie widzimy budynki jakiejś fabryczki, i to bardzo starej. Tymczasem to nie żaden wjazd do zakładu przemysłowego, a odległe podwórze posesji z ulicy Chłodnej 29. Była tam manufaktura, która na początku wieku XX przekształciła się w fabrykę wyrobów żelaznych Troetzer i Spółka. A kolejne podwórka służyły jej za magazyny. I te dwa domy, które tam stoją, to XIX-wieczne obiekty fabryczno-magazynowe; są one bodajże ostatnim w tym rejonie miasta śladem po zabudowie przemysłowej. Ta fabryczka dochodziła do kamienicy pod adresem Krochmalna 52, lecz ten dom, jak już wspomnieliśmy, wojna zmiotła, a komuna wybudowała w jego miejsce fałszywą Krochmalną. Idąc dalej zygzakiem, dochodzimy do ostatniej prawdziwej kamienicy na Krochmalnej, pod numerem 55, kryjącej się za szkolnym boiskiem. Dalej już tylko mur i płot. Otóż za nimi, pomiędzy ruinami budynków dawnych Browarów Warszawskich, zobaczyć można na zdjęciach satelitarnych przebieg Krochmalnej. Ale to historia, bo teren nabyła spółka deweloperska, która zburzyła większość obiektów fabrycznych, zamierzając stawiać tam osiedle; jak na razie nic nie zbudowała.
Materiały źródłowe www.rp.pl

Chłodna 31 /fot. 16-20/
Przy Chłodnej 31 przed wojną istniało żydowskie kino "Czary" na 300 miejsc. Od lutego 2013 roku funkcjonuje ponownie z 48 miejscami. Do tego sklep z winami i restauracja "Winosfera". Miejsce reaktywował Karol Działoszyński z Poznania.

Chłodna 33 /fot. 21-23/
Państwowa Szkoła  Handlowa Męska
im. Józefa i Marii Roeslerów 1919-1946 - rys historyczny
Korzenie szkoły sięgają roku 1911, kiedy to Maria Roeslerowa założyła Fundację Szkolną im. J. i M. Roeslerów mającą na celu prowadzenie działalności oświatowej. W latach 1911-1918 Fundacja prowadziła Szkołę Początkową dla ubogich dzieci mieszczącą się w Warszawie przy ul. Ogrodowej 69. Szkoła uzyskała pozwolenie od zaborcy rosyjskiego na nauczanie w języku polskim. W roku 1919 tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, Fundacja Roeslerów przekazała Departamentowi Szkolnictwa Zawodowego nowo wybudowany budynek na prowadzenie szkoły zawodowej. Powstała  Państwowa Szkoła Kupiecka Męska, której siedzibą stał się gmach przy ul. Chłodnej 33. W 1923 roku szkoła zmieniła nazwę na Państwowa Szkoła Handlowa Męska im. J. i M. Roeslerów, pod którą funkcjonowała do 1946 roku (z okupacyjną przerwą). Szkołę przy ulicy Chłodnej 33 zbudowano w latach 1914-1919 wg projektu architekta Władysława Marconiego. Wyróżniała się nowoczesną architekturą, doskonałą  bazą dydaktyczną i zapleczem socjalnym. Szkoła miała znakomitą opinię i była najlepszą średnią szkołą zawodową w Warszawie. W programie nauczania znalazły się przedmioty ogólnokształcące; religia, język polski, historia, matematyka oraz język niemiecki. Główny jednak nacisk kładziono na przedmioty zawodowe takie jak: księgowość, arytmetyka handlowa, nauka o handlu, geografia gospodarcza, towaroznawstwo, nauka pisania i liczenia na maszynach, korespondencja w języku polskim i niemieckim oraz stenografia. Absolwenci pracowali w handlu, bankach, przemyśle, instytucjach i urzędach państwowych oraz instytucjach samorządowych i społecznych. W 1929 roku władze oświatowe uznały Państwową Szkołę Handlową za szkołę reprezentacyjną w Polsce. W 1932 roku w wyniku reformy edukacyjnej szkoła zostaje przekształcona na Państwowe Gimnazjum Kupieckie i Liceum Administracyjne im. J. i M. Roeslerów. W 1940 r. szkoła przy ul. Chłodnej 33 znalazła się w granicach getta. W listopadzie tego roku do budynku szkoły wprowadził się Dom Sierot Janusza Korczaka, a szkoła handlowa przeprowadziła się do siedziby Domu  Sierot na ul. Krochmalną 92. Wymuszoną przez Niemców zamianę siedzib uzgodnili ze sobą dyrektorzy obu placówek Janusz Korczak i Szczepan Bońkowki. Szkoła Handlowa funkcjonowała jako zwykła szkoła zawodowa do końca 1942 r., gdy została definitywnie zamknięta przez Niemców. Nauczyciele prowadzili w konspiracji naukę na poziomie licealnym. Na tajnych kompletach Roeslerczycy zdawali też maturę. Dyrektorem Szkoły im. J. i M. Roeslerów w latach 1919 – 1946 był Szczepan Bońkowski. W 1945 roku po przerwie okupacyjnej dyr. Szczepan Bońkowski reaktywował szkołę pod nazwą Liceum Administracji Państwowej I stopnia  i znalazł siedzibę w kamienicy przy ul. Nowogrodzkiej 58. W 1929 roku Państwowa Szkoła Handlowa im. Józefa i Marii Roeslerów obchodziła jubileusz dziesięciolecia działalności. Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego wydało z tej okazji broszurę informacyjną. Budynek szkoły nie przetrwał okupacji i został zniszczony przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego w 1944 roku. W miejscu, gdzie stała szkoła, pod przedwojennym adresem Chłodna 33, Roeslerczycy w 1984 r. ufundowali pamiątkową tablicę następującej treści:  „W tym miejscu, w gmachu zburzonym w 1944 r. podczas Powstania Warszawskiego mieściło się Państwowe Gimnazjum Kupieckie i Liceum Administracyjne im. J. i M. Roeslerów kierowane przez pedagoga wielkiego serca i rozumu Szczepana Bońkowskiego.”
Materiały źródłowe „korzenie_szkoły.docx”

Chłodna 35/37 /fot. 24-25
ul. Chłodna 35/37 – umieszczona na bocznej ścianie pawilonu tablica upamiętnia miejsce, gdzie w pierwszych dniach sierpnia 1944 roku hitlerowcy rozstrzelali 200 osób oraz palili zwłoki sprowadzane z innych miejsc (w inskrypcji błędnie użyto słowa "miejscowości" - w rzeczywistości chodzi o miejsca innych egzekucji na terenie Woli).

Chłodna 41 /fot. 30-33
Wybudowana w latach 1912-1913. Właścicielem w roku 1930 był  Salomon Rejnfeld. W okresie okupacji był to graniczny budynek getta. Po wojnie elewacja została pozbawiona dekoracji. Budynek został obniżony o jedną kondygnację użytkową i poddasze. Ta ponad 100 letnia kamienica jako  jedna z nielicznych ocalała w czasie wojny na tej ulicy.

Chłodna 56/60 /fot. 35/
Zakłady Farmaceutyczne „UNIA” Spółdzielnia Pracy, od 1967 r zlokalizowane są niemal w centrum Warszawy, przy ulicy Chłodnej 56/60. Tu mieszczą się biura Zarządu oraz zakład produkcyjny, wytwarzający tabletki, kremy, maści, żele, zasypki oraz formy płynne leków. Zakład od 2008 r spełnia zawarte w unijnej Dyrektywie 2003/94/EC wymagania Dobrej Praktyki Wytwarzania, czego potwierdzeniem są otrzymane certyfikaty potwierdzające status GMP (Good Manufacturing Practice). Firma posiada także certyfikaty ISO 14001:2004 (ochrona środowiska) ,ISO 9001:2008 (system zarządzania jakością) oraz spełnia zawarte w unijnej Dyrektywie 93/42/EWG (Załącznik II z wyłączeniem p. 4) wymagania dotyczące wyrobów medycznych klasy IIa. W Pruszkowie w odległości 18 kilometrów od centrum Warszawy, zlokalizowany jest zakład produkujący aerozole kosmetyczne, techniczne oraz wyroby medyczne znajdujące się w ofercie Zakładów armaceutycznych „UNIA” Spółdzielnia Pracy. Magazyn wyrobów gotowych mieści się w Regułach, 11 kilometrów od siedziby firmy. Lokalizacja ta umożliwia naszym kontrahentom bezproblemowy odbiór zamówień bez konieczności wjazdu do zatłoczonego centrum Warszawy.
Powstanie-firmy
Początek historii Zakładów Farmaceutycznych „UNIA” Spółdzielnia Pracy, to rok 1937. Zespół warszawskich farmaceutów utworzył Spółdzielczą Centralę Zakupów Aptekarzy „UNIA” w celu przejęcia pośrednictwa pomiędzy producentami a dystrybutorami leków. Spółdzielnia użytkowników 28.01. 1938 r. rozpoczęła swoją działalność gospodarczą. Po wybuchu II wojny światowej, Spółdzielnię częściowo rozwiązano jednak po zakończeniu działań wojennych reaktywowano jej działalność na terenie Warszawy by w roku 1950 przekształcić ją ze Spółdzielni Użytkowników w Farmaceutyczną Spółdzielnię Pracy „UNIA”.
Rozwój-firmy
Rozwój Spółdzielni oraz systematycznie poszerzane portfolio produktów firmy, wymusiły decyzję o budowie zakładu produkcyjnego wraz z kompleksem biurowym przy ulicy Chłodnej, który zakończono w 1967 roku. Nowo wybudowany zakład umożliwił produkcję prawie wszystkich postaci leków. W tym okresie ukształtowały się trzy zasadnicze profile linii medycznych, produktów wytwarzanych przez Zakłady Farmaceutyczne „UNIA” Spółdzielnia Pracy tj. linia dermatologiczna, którą reprezentują m.in. produkty z serii Alantan i Alantan Plus oraz Cepan, linia neurologiczno – psychiatryczna oraz linia produktów przeciwkaszlowych. W ofercie Zakładów Farmaceutycznych „UNIA” Spółdzielnia Pracy znajdziemy produkty zarejestrowane jako produkty lecznicze, wyroby medyczne, kosmetyki a także aerozole techniczne. Wszechstronne możliwości produkcyjne, nastawienie na ciągły rozwój i modernizacja procesów technologicznych, wykwalifikowana kadra pracowników oraz elastyczne zarządzanie, zorientowane na osiągnięcie sukcesów, sprawiły że Zakłady Farmaceutyczne „UNIA” Spółdzielnia Pracy zostały pozytywnie ocenione i certyfikowane przez: Główny Inspektorat Farmaceutyczny, ISOQAR, Polskie Centrum Badań i Certyfikacji S.A. Także produkty wytwarzane przez Zakłady Farmaceutyczne „UNIA” Spółdzielnia Pracy otrzymały szereg nagród i wyróżnień tak branżowych jak i konsumenckich. Wieloletnie doświadczenie Zakładów Farmaceutycznych „UNIA” Spółdzielnia Pracy na rynku farmaceutycznym, a także prestiż jakim się cieszy firma oraz możliwości produkcyjne i technologiczne stały się podstawą do podjęcia współpracy kontraktowej z innymi podmiotami z branży oraz eksportu produktów poza rynki UE. W chwili obecnej firma zatrudnia 220 pracowników, każdego roku wprowadza nowe produkty lecznicze tak w segmencie Rx i OTC (m. in. Uniben) a także dermokosmetycznym (Alantandermoline), pozwala to z optymizmem patrzeć w przyszłość i wierzyć, że w najbliższych latach pozostanie w czołówce średniej wielkości firm farmaceutycznych z rodzimym kapitałem.

Materiały źródłowe Uniapharm

Bazar Różyckiego już dawno stracił swój praski charakter, tak jak cała Praga. Minęły czasy gdy był tłem dla różnego rodzaju filmów kryminalnych ukazujących nie tylko sam handel ale również życie półświatka. Miejsce gdzie można było kupić wszystko i sprzedać wszystko. Miejsce, w którym można było spłukać się z kasy nie tylko wydając na dobra doczesne. Na starych filmach obejrzymy sceny  ukazujące grę w trzy karty, przy której naiwni gracze tracili fortuny a płeć piękna…. Może na tym opisie poprzestańmy. Bazar Różyckiego i jego okolice zawsze wręcz budziły grozę wśród przyjezdnych z poza Warszawy ale również mieszkańców z lewej strony Wisły. Moja babcia po wojnie mieszkając na Brzeskiej handlowała na Bazarze Różyckiego pyzami. Zapewne co poniektórzy pamiętają lub słyszeli głośną „reklamę” handlujących tym towarem - „Pyzy, gorące pyzy”. Ponieważ swojego czasu byłem taksówkarzem, miałem w owych czasach, prohibicji oraz kartek na alkohol, mnóstwo kursów na ulicę Brzeską po tego typu zaopatrzenie. Zarówno w dzień jak i w nocy. W zasadzie każdy taksówkarz czuł się bezpiecznie z racji tego, że był łącznikiem między „dwoma światami”. Ale ostrożności nigdy za wiele, dlatego pomimo przyjaznych zapewnień ówczesnych przedsiębiorców zawsze czekałem z pracującym silnikiem i włączonym biegiem. Mógłbym w tym miejscu przytoczyć wiele przykładów różnego rodzaju zdarzeń, które w swoim wymiarze były dramatyczne a z dzisiejszej perspektywy budzą pewną nostalgię. Poniższe fotografie wykonałem od strony ulicy Brzeskiej, Ząbkowskiej oraz Targowej. Ulica Ząbkowska powoli jest rewitalizowana. Jednak na odcinku pomiędzy Targową i Brzeską zachował się do tej pory bruk z torami tramwajowymi. Natomiast naprzeciwko wejścia na teren Bazaru Różyckiego znajduje się nadal w stanie pierwotnym ciekawa kamienica z drewnianą nadbudową.  

 
Historia Bazaru Różyckiego
Bazar Różyckiego jest ostatnim, czynnym i zachowującym ciągłość działalności handlowej, historycznym bazarem warszawskim. Jest to dziś najstarszy bazar Warszawy. Od ponad 350 lat Praga jest ośrodkiem handlowym Warszawy. Dogodne położenie na zbiegu ważnych dróg i nad Wisłą powodowało ożywienie gospodarcze tych terenów. W wieku XVI mamy na tych terenach zjazdy szlacheckie, a w 1573 r. na polach Kamiona odbywa się pierwsza wolna elekcja. Wiek XVII przynosi prawa miejskie dla jurydyk: Skarszew, Praga Biskupia, Praga Magnacka - później zwana Pragą Książęcą. Pod koniec XVIII wieku obecna Praga składa się z pięciu odrębnych jednostek administracyjnych. Działają liczne spichrze, browary, żupa solna, cegielnie. Rozwija się rzemiosło. Sejm Czteroletni znosi jurydyki i powstaje tzw. VII praski cyrkuł miejski. Następuje nie tylko administracyjne, ale coraz bardziej organiczne powiązanie z Warszawą. Początek XIX wieku przynosi zahamowanie rozwoju Pragi. W latach 1807 - 1808 wojska napoleońskie dla ufortyfikowani przyczółka mostowego wyburzają połowę praskich domów. Intensywny rozwój Pragi datuje się od lat 60-tych XIX wieku. Olbrzymie znaczenie ma uruchomienie kolei Petersburskiej i Terespolskiej wraz z mostem kolei obwodowej koło Cytadeli. Praga staje się ośrodkiem przeładunku towarów ze wschodniej i zachodniej Europy. Intensywnie rozwija się handel i rzemiosło. Na obszarze ograniczonym ulicami: Targową, Ząbkowską, Brzeską, Kępną - a nawet dalej do ul. Kijowskiej, koncentruje się handel. Dokumenty o handlu bazarowym w tym rejonie sięgają lat 80-tych XIX wieku. W 1901 roku - Julian Józef Różycki, znany farmaceuta i społecznik nabywa kilka posesji i budynków, co daje początek bazarowi w obrębie ulic: Targowej, Ząbkowskiej, Brzeskiej i Kępnej. Powstaje bazar od nazwiska założyciela i właściciela zwany Bazarem Różyckiego. Nazwa przetrwała wszystkie zakręty historii przez 102 lata. Pomysłodawcą utworzenia bazaru był znany praski przedsiębiorca żydowski Manas Ryba, który został jest pierwszym administratorem. Bazar szybko się rozwija. Skład kupców na bazarze jest wielonarodowy. Dominują kupcy polscy i żydowscy. Julian Różycki inicjuje budowę kolejki wąskotorowej do Marek, co jest kolejnym impulsem rozwojowym. Wokół Bazaru, na sąsiadujących ulicach powstają i rozwijają się zakłady rzemieślnicze. To skupienie zakładów rzemieślniczych przetrwało prawie do czasów współczesnych. W czasie I Wojny Światowej, po wyjściu Rosjan z Warszawy w sierpniu 1915 r. okupant niemiecki ogranicza działalność handlową, wprowadzając zakaz przywozu towarów, stosując często rekwizycje. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. bazar stopniowo odzyskuje rangę i znaczenie handlowe. Bazar staje się już nie tylko ośrodkiem handlowym dzielnicy, ale już ogólno-warszawskim. Profil handlowy utrzymywał się tradycyjnie przez cały czas funkcjonowania bazaru. Coraz bardziej dominowała branża odzieżowa /konfekcja dziecięca, żeńska i męska/ i obuwnicza. Znaczny dział stanowił handel żywnością, w tym drobiem. Handlowano także różnego rodzaju osprzętem ślusarskim, hydraulicznym, elektrycznym. Handlowano obrazami, płytami, książkami i tysiącem drobiazgów. Bardzo bogata była sprzedaż ręczna, gdzie praktycznie można było wszystko kupić. Nielegalnie grano w trzy karty, w miasta, w kości. Można było też sobie powróżyć. Pojawiali się też sprzedawcy uniwersalnych leków na ból głowy i na odciski. Sprzedawano "genialne" przyrządy do cerowania, obierania ziemniaków i do setek różnych czynności. Przed wybuchem II Wojny Światowej administratorem bazaru został Antoni Potocki, zarządzają nim także w okresie okupacji. W 1940 r. musieli odejść do wydzielonej dzielnicy, do getta, kupcy żydowscy, którzy zostali następnie wymordowani. Bazar stał się ośrodkiem okupacyjnego czarnego rynku. Przede wszystkim zaopatrywał w żywność. Handlowano towarem przechwytywanym z transportów niemieckich. Często kupowano od żołnierzy niemieckich "w ciemno" i tak w maju 1943 r. żółwie trafiły na Bazar i na ulice Warszawy. Handlowano towarami od pierwszej potrzeby po luksusowe. Szczególnym rodzajem handlu, był handel bronią i amunicją. Broń kupowano od żołnierzy niemieckich i ich sojuszników. Kupcy Bazaru Różyckiego byli żołnierzami walk o niepodległość w I Wojnie Światowej, wojnie 1920 r., we wrześniu 1939 r., na różnych frontach II Wojny Światowej, w Powstaniu Warszawskim. Do końca opiekowali się Domem Weterana 1863 roku. W 1939 roku wspierali żywnością rannych żołnierzy ze Szpitala Ujazdowskiego. Za pośrednictwem Polskiego Czerwonego Krzyża przekazywali żywność więźniom Pawiaka. W czasie Powstania Warszawskiego w 1944 r. bazar częściowo spłonął. Po wkroczeniu na Pragę wojsk radzieckich i polskich, zaczął się powoli odradzać. Ożywienie następuje po oswobodzeniu Warszawy w styczniu 1945 r. Bazar coraz lepiej funkcjonuje, mimo działań osławionej Komisji Specjalnej do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym i stosowanych szykan. W latach 50-tych na Bazarze było ponad 500 stałych stoisk handlowych, 200 sklepów i duża sprzedaż ręczna. W 1950 r. bazar przeszedł na własność skarbu państwa, ale prywatny handel i stara nazwa pozostały. Bazar był miejscem szczególnego handlu. Tu kupowano rzeczy modne, poszukiwane artykuły odzieżowe, obuwnicze, a także żywnościowe. Obok działalności handlowej w całym okresie istnienia Bazar Różyckiego stał się ostoją folkloru i dowcipu warszawskiego. Reklamy i zawołania sprzedawców stawały się powszechnymi powiedzonkami, zawędrowały na sceny kabaretów warszawskich. Piosenki z Bazaru trafiały na warszawski podwórka. Flaki i pyzy stały się nie tylko kulinarną specjalnością Bazaru, ale także elementem kuchni warszawskiej. Bazar znajdował swoje miejsce w literaturze, malarstwie, karykaturze. Wiechowskie postacie bazarowe uosabiały folklor warszawski. U wielu Warszawiaków nawykiem, przyzwyczajeniem a trochę i modą było bywanie na Bazarze Różyckiego, żeby wchłonąć zanikający folklor starej Pragi, starej Warszawy. Niezapomnianą atmosferę Bazaru tworzyli i tworzą jego kupcy, prowadzący od dziesiątków lat swoje obiekty handlowe, z których wiele prowadzona jest przez kilka pokoleń kupieckich. Są to rodziny kupieckie głęboko wrośnięte w Pragę, w Warszawę. Bez nich nie byłoby Bazaru Różyckiego z jego prężnością, z jego pogodą i humorem. Oni tworzą tradycję handlu, tworzą legendę tego miejsca. To dzięki kupcom, wiernym klientom i sympatykom Bazaru, mimo że zmieniały się rządy i ustroje, Bazar Różyckiego trwał. Od 1960 r. opracowywane są kolejne pomysły na zagospodarowanie terenu bazaru. Kilkakrotnie próbowano likwidować bazar. Opór społeczny powstrzymywał te pomysły. Po przemianach ustrojowych w 1989 r. Bazar Różyckiego przez kilka lat świetnie prosperował. Otworzenie targowiska na Stadionie X-lecia krytycznie odłożyło się na wynikach handlowych Bazaru Różyckiego. Obecnie organizatorem i administratorem bazaru jest Stowarzyszenie Kupców Warszawskich Bazaru Różyckiego. Stowarzyszenie zabiega o trwałe rozwiązania modernizacji bazaru i rozwijanie działalności handlowej, z zachowaniem historycznej tradycji i specyfiki.

Julian Józef Różycki Julian Józef Różycki urodził się w Warszawie 11 marca 1843 r. jako syn Adama, mistrza stolarskiego i Pauliny z Żółtowskich. W listopadzie 1853 r. ukończył Warszawską Szkołę Farmaceutyczną, otrzymując dyplom pomocnika aptekarskiego. Podjął następnie studia na Wydziale Farmaceutycznym Akademii Medyczno-Chirurgicznej w Warszawie. Tytuł magistra farmacji uzyskał w 1859 r. Wkrótce przejął istniejącą już aptekę przy ul. Brukowej 31 (obecnie Okrzei) - prawdopodobnie pierwszą tego typu placówkę na Pradze (powstała między 1789 a 1795). Założył przy niej laboratorium farmaceutyczne przekształcone później w Laboratorium Chemiczno-Farmaceutyczne. W listopadzie 1859 r. ożenił się z Franciszką Apolonią z Rygierów (miał z nią trzech synów: Władysława, Wacława i Leona, którzy również zostali farmaceutami). Kilka lat później Różycki przejął kolejną aptekę - tym razem przy ul. Targowej 52 i zajął się także działalnością przemysłową - założył pierwszą na Pradze wytwórnię sztucznych wód mineralnych. W 1892 r. zakupił od aptekarzy Trzcińskiego i Urbanowicza Pierwszą Krajową Fabrykę Plastrów Chemicznych, którą przeniósł na ul. Brzeską 16. Trzy lata później w 1895 r. założył Towarzystwo Budowy i Eksploatacji Dróg Żelaznych Podjazdowych, którego staraniem wybudowano w latach 1896 - 1897 wąskotorową kolejkę dojazdową Warszawa - Marki (wkrótce linię przedłużono do Radzymina). Służyła ona mieszkańcom podmiejskich terenów aż do 1974 r. Julian Różycki znany był również z działalności społecznej i charytatywnej. Był opiekunem VII Ochrony (przedszkola) przy ul. Sprzecznej, zajmował się Salą Ochrony Sierot przy ul. Brukowej, zorganizował Kasę Groszowych Oszczędności i Bezpłatną Czytelnie, wspomagał "Ogródek dziecięcy" przy ul. Szerokiej (obecnie Kłopotowskiego), partycypował w kosztach Szpitala Najświętszej Maryi Panny, uzyskał zgodę władz rosyjskich na założenie na terenie Pragi gimnazjum męskiego (dzisiejsze LO im. Władysława IV). Słynny Bazar Różyckiego - targowisko o powierzchni 15 tys. metrów kwadratowych - powstał w roku 1901 między ulicami: Targową, Żąbkowską i Brzeską (na terenie posesji należącej do Różyckiego). Pomysł jego założenia podsunął Różyckiemu znany praski przedsiębiorca żydowski, Manas Ryba, który administrował potem bazarem w imieniu właścicieli. Podczas I wojny światowej Julian Różycki był opiekunem okręgu XV Kuratorium Rodzin Rezerwistów m.st. Warszawy. Zmarł w Warszawie 23 kwietnia 1919 r. w wieku 85 lat. Został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim. Opracowano na podstawie tekstu Andrzeja Haratyma i Andrzeja Kuleszy pt. "Różycki nie tylko od bazaru"
Materiały źródłowe – strona Bazaru Różyckiego

Budynek Mennicy Polskiej położony był w widełkach ulic Pereca/ Żelazna/ Prosta. Obecnie budynek przestał istnieć. Poniżej historia Mennicy Polskiej na podstawie materiałów źródłowych tejże instytucji. 


Historia Mennicy Polskiej

Początki Mennicy - z łaski króla i ojców Paulinów
W XVIII wieku Rzeczpospolita wymagała pilnej naprawy. Konieczność ta dotyczyła także spraw związanych z pieniędzmi. Nasz kraj zalewały fałszywe monety z mniejszą od wymaganej zawartością metali szlachetnych, co przyczyniało się do osłabienia handlu oraz odpływu srebra na Zachód Europy. Co gorsza, od kilkudziesięciu lat polskie mennice były zamknięte, nie można więc było wprowadzić nowego pieniądza. Kiedy umarł król August III, sejm elekcyjny już w 1764 roku wybierając jednogłośnie jego następcę - Stanisława Augusta Poniatowskiego, nałożył na króla obowiązek przeprowadzenia reformy monetarnej i uruchomienia nowej mennicy, aby – jak to określono - „dla wygody publicznej pieniądze dobre w mennicy naszej były bite”. Stanisław August Poniatowski, dobrze rozumiał konieczność przeprowadzenie tej reformy, co więcej jego zamysłem było stworzenie monety nie tylko najlepszej pod względem zawartości kruszcu, ale także najpiękniejszej w naszej części Europy. Dlatego też, jeszcze przed uruchomieniem mennicy, nawiązał współpracę z najlepszymi medalierami Europy. 10 lutego 1766 roku ustawa sejmowa wprowadziła reformę menniczą i nowy system monetarny w Polsce. Datę tę przyjmuje się za moment powołania Mennicy Warszawskiej, która miała wybić nowe pieniądze zastępujące dawne polskie monety. Warto dodać, że jaśnie panujący nabył posesję przy ulicy Bielańskiej z przeznaczeniem na nową mennicę, ale nie miał pieniędzy na jej zbudowanie. Na ten cel zaciągnął pożyczkę u ojców Paulinów z klasztoru w Częstochowie. W ten sposób pozyskał 646 złotych i 268 srebrnych monet oraz 16 sztabek złota o ogólnej wartości 500 dukatów i 2946 złotych. Jednocześnie przeor przekazał królowi, w tym samym roku, kruszec o wartości 22 tys. 910 złotych. Były to pierwsze fundusze na uruchomienie mennicy w Warszawie przy ulicy Bielańskiej. Biła ona monety złote, srebrne i miedziane oraz medale i ordery. W roku 1791 wprowadzono litery M. - V. oraz M. - W. jako znak menniczy. Litery M. - W. jako znak Mennicy Warszawskiej używane były też później, w XIX wieku, a w postaci tej stały się ponownie znakiem Mennicy od 1965 roku. W 1796 roku, po trzecim rozbiorze Polski, Mennica została zamknięta. Nowy statut otrzymała w 1810 roku i wznowiła na krótko działalność na potrzeby Księstwa Warszawskiego.

Jak wybijano monety i sztabki w Mennicy Warszawskiej
Przy bramie wejściowej można było zobaczyć wielką hałdę żużlów. Na środku podwórka szopa, w której w trzech wielkich piecach topiono srebro. Płynny metal trafiał następnie do wielkich skrzyń, w których znajdował się piasek formierski, „żelazem kutych, dwiema śrubami długimi ciągnionych”. Każdy z trzech pieców miał wielki miech drewniany ze skóry, zawieszany na łańcuchu, poruszany kieratem konnym. Piece opalano węglem drzewnym. Do wyposażenia odlewni, nazywanej także z niemiecka „szmelcownią”, należały dwa stoły, wielka szafa z zamkiem i kluczem, kowadło wielkie, wielki moździerz żelazny z tłuczkami, dwa wielkie młoty, jedna łopata do srebra, dziewięć żelaznych numerów do cechowania srebra, sześć łyżek do lania, łyżki do próbowania (pobierania prób kruszcu), dwie łyżki do zbierania szumowin, kocioł wielki miedziany, konewka do polewania piasku, cęgi, klaty, haki, grabie do węgli i jedna latarnia. (oprac. na podstawie książki Władysława Terleckiego „Mennica Warszawska”)
Opis ten pozwala przedstawić XVIII-wieczny proces produkcyjny w mennicy. Srebro trafiało do zakładu głównie w formie starych monet, które następnie przetapiano w piecu. Płynny kruszec pracownicy zakładu czerpali łyżką, a następnie wlewali do form z piasku formierskiego. Kolejna czynność to odcięcie łbów ze sztabek oraz ich ocechowanie, a także ich rachowanie i zapisanie na specjalnej tablicy. Ale jak ze srebra w sztabkach powstawały monety? Sztaby wędrowały do oficyny menniczej, gdzie znajdowały się dwie stekarnie, czyli walcownie. Walce rozgniatające sztaby na taśmy metalowe napędzane były przez osobny „młyn koński do ciągnienia miedzi”. Na wyposażeniu walcowni znajdowały się ponadto „ława do rychtowania walców, siedem maszyn do ciągnienia, z trzema kluczami stare, i pięć maszyn nowych, i durschschnitt do złota, a także do species-talarów na stole grubym, dobrze osadzonym i siedem do innych gatunków pieniędzy, 14 kluczy do durschschnittów, trzy maszynki kompletne do robienia obrączków na monetach, cztery walce, jedna waga, 17 łańcuchów do gluowania, dwoje drzwi żelaznych do pieców gluowych i dwa piece do gluowania, dwoje nożyc dużych i m.in. jedna kula drewniana żelazem kuta do szrutowania, cęgi wielkie, obciążniki, waga grzywnasta, stół do liczenia i dwie beczki do wody do chłodzenia. (oprac. na podstawie książki Władysława Terleckiego „Mennica Warszawska”) Opis narzędzi także w tym przypadku pozwala prześledzić proces produkcji monet, a nawet znaleźć analogie do obecnych technologii wytwarzania monet. Po rozwalcowaniu sztabki zamieniały się w długie srebrne taśmy, które przed dalszą obróbką gluowano w piecach, czyli wyżarzano (tę samą technikę stosuje się obecnie, ponieważ metale pod wpływem wysokiej temperatury stają się bardziej plastyczne). Taśmy wprowadzano do tzw. durschnittów, czyli wycinarek, które wycinały krążki monetarne o odpowiednich średnicach. Po zważeniu i ewentualnym doprowadzeniu wagi krążków do optymalnej wartości, myto je w roztworze kamienia winnego i polerowano na skórach cielęcych (obecnie krążki myje się w myjkach ultradźwiękowych, a poleruje w maszynach obrotowych z elementami polerskimi). Tak przygotowane półprodukty trafiały do tzw. pręg-izby, czyli tłoczni. Pręg-maszyny z żelaza kutego, a więc prasy mennicze, poruszano siłą ludzkich mięśni. Robotnicy poruszali pasami rzemiennymi śrubą, która uderzała z dużą siłą w stemple. Jeden ze stempli znajdował się nad, a drugi pod krążkiem monetarnym (tak samo jest obecnie). Wybicie jednej monety trwało 5 sekund, podczas gdy dziś prasa monet obiegowych potrafi wybić prawie 13 monet na sekundę (750 na minutę). Warto dodać, że maszyny z XVIII wieku potrafiły wybijać także trzecią stronę monety, czyli rant. Wspomniane w opisie species-talary to nic innego jak srebrne monety z napisem na rancie.

Królewska pasja
Monety były pasją Stanisława Augusta Poniatowskiego. Król finansował działalność Mennicy Warszawskiej i dokładał wszelkich starań, aby produkowała najpiękniejsze monety w Europie. Początkowo wszystko szło zgodnie z zamysłem monarchy. W 1766 roku mincerze Mennicy Warszawskiej wybili monety o wartości 14,4 mln ówczesnych złotych. Niestety, w kolejnych latach produkcja wyraźnie spadła – w 1779 roku do niespełna 850 tys. zł. Powodem trudności był zalew podrabianych monet z Prus oraz nieuregulowana cena srebra. Jak wspominają kronikarze, mimo tego Mennica Warszawska biła w drugiej połowie XVIII wieku najładniejsze monety Starego Kontynentu. Trudności te spowodowały konieczność przeprowadzenia kolejnej reformy pieniężnej. Jej przeciwnikiem był król, domagał się utrzymania wyższej zawartości srebra w pieniądzu, niż w sąsiednich mocarstwach. Uległ jednak naciskom reformatorów. Monety według nowej stopy Mennica Warszawska zaczęła bić 1 marca 1787 roku. Dzięki temu jej produkcja wzrosła w tym roku do niemal 4 mln zł.

15 lat bez mennicy
Po reformie wszystko układało się po myśli mincerzy - nowy pieniądz został przychylnie przyjęty przez ludność, a Mennica rosła w siłę. Niestety, taki stan nie trwał wiecznie. 26 marca 1794 roku wybuchło Powstanie Kościuszkowskie. Czas insurekcji to jedna z najpiękniejszych kart w historii narodu polskiego i Mennicy Warszawskiej. Jeszcze podczas powstania Naczelnik Kościuszko wydał polecenie, aby wszelkie srebro i złoto, które znajdowało się w zasobach kościelnych, przesyłać do mennicy. Duchowni odpowiedzieli na ten apel i w kolejnych miesiącach do mennicy zaczęły napływać wyroby z metali szlachetnych. Księża katedry krakowskiej przekazali nawet 12 złotych figur apostołów oraz złoty krzyż, który Kazimierz Wielki przywiózł do Polski po podboju Rusi Czerwonej. Niestety, Powstanie Kościuszkowskie zakończyło się klęską. Najpierw oddziały rosyjskie, a potem pruskie zajęły Warszawę. W 1796 zapadła decyzja o zamknięciu Mennicy Warszawskiej. Wprawdzie prasy co jakiś czas pracowały, ale spod stempli wychodziły raczej podrzędne produkty. Na przykład w 1802 roku na maszynie menniczej wyprodukowano guziki dla służby hr. Stanisława Potockiego. Po 15 latach bezczynności wznowiono bicie monet złotych, srebrnych talarów, dwuzłotówek i złotówek, monet bilonowych – 10 i 5 gr. oraz miedzianych groszy i trojaków. W czasach Księstwa Warszawskiego wielkim wysiłkiem bito w stolicy monety, tak potrzebne w czasach wojen napoleońskich i marzeń o odrodzeniu wolnej Polski.

Pierwsze maszyny parowe
Po Kongresie Wiedeńskim, mocą którego w 1815 roku powołano Królestwo Polskie zarządzane przez cara Aleksandra I, wprowadzono nowy system monetarny. Mennica Warszawska produkowała monety z wizerunkiem nowego władcy, które powoli zastępowały polską walutę emitowaną w czasach przedrozbiorowych i w okresie wojen napoleońskich. Dlatego w 1816 mincerze wybili aż 7,6 mln monet, a rok później i w 1818 roku po 7,7 mln monet!
Niezmiernie ważną datą w historii Mennicy Warszawskiej jest rok 1817. Właśnie wtedy przystąpiono do budowy nowoczesnego budynku, który miał spełniać wymogi szybko rozwijającej się instytucji. Do firmy sprowadzono maszyny parowe (pierwsze w Warszawie!) i automaty monetarne. Mniej więcej w tym samym czasie pojawiły się banknoty produkowane na wysokiej jakości papierze w papierni w Jeziornie.

Kolejne powstanie i likwidacja Mennicy Warszawskiej
Kiedy w 1830 roku wybuchło Powstanie Listopadowe, nadzór nad Mennicą Warszawską został przekazany Bankowi Polskiemu. Bank, szukając środków na prowadzenie działań wojennych, naciskał na zwiększenie produkcji pieniądza oraz armat, ponieważ wytwarzano tu także sprzęt wojenny. Kolejny raz zwrócono się o przekazywanie sreber kościelnych. Mimo działań powstańczych na monetach nadal znajdował się portret Aleksandra I oraz tytuł cesarza Mikołaja jako króla polskiego. Dopiero w 1831 roku Mennica otrzymała nakaz wykonania stempli z wizerunkiem nowego herbu Królestwa Polskiego-Orła i Pogoni. Kiedy powstanie upadło, car zlikwidował Królestwo Polskie i jego odrębność monetarną. Wkrótce na terenie zaboru rosyjskiego stosowano taką samą walutę, co w carskiej Rosji. W 1842 roku Mennica Warszawska wybiła pierwszą monetę o nominale 1 rubel. Wtedy też rozpoczął się okres likwidacji firmy. W 1852 roku symbol MW został zastąpiony literami BM (skrót pisany cyrylicą). Piętnaście lat później pracownicy firmy zebrali się po raz ostatni, aby zrobić pamiątkowe zdjęcie. W gmachu przy ulicy Bielańskiej mieściło się potem dowództwo korpusu artylerii carskiej, komenda żandarmerii oraz biura zarządu lecznictwa wojskowego. Trwało to przez 40 kolejnych lat.

Mennica w budynku carskiego monopolu spirytusowego
Tuż po odzyskaniu niepodległości przez Polskę pojawiła się potrzeba przeprowadzenia reformy monetarnej oraz uruchomienia nowej mennicy. Na terenie kraju w 1918 roku funkcjonowały cztery waluty: marka  niemiecka, korona austriacka, rubel carski i marka polska (czyli waluta Królestwa Polskiego). Już w 1920 roku Sejm Rzeczpospolitej ustanowił markę polską jedyną walutą obowiązującą w kraju. W obliczu kryzysu gospodarczego w 1923 roku tekę premiera otrzymał Władysław Grabski, który reformując finanse państwa powołał do życia Bank Polski jako emitenta nowej waluty – złotego polskiego. W tak dynamicznej sytuacji powołanie firmy, która produkowałaby monety obiegowe, było koniecznością. Już 14 kwietnia 1924 roku została uruchomiona nowa Mennica w Warszawie w budynkach po carskim monopolu spirytusowym na stołecznej Pradze, przy ul. Markowskiej. Przez niespełna rok na terenie Mennicy działały urządzenia gwarantujące realizację pełnego cyklu produkcyjnego, od topienia kruszców, poprzez walcowanie sztab, wycinanie krążków, bicie monet do sortowania i liczenia gotowych produktów. Na tłoczni monet pracowały prasy, które mogły wybijać 100 monet na minutę (dzisiejsze prasy są w stanie wytłoczyć 750 monet na minutę). Już dwa lata później na terenie Mennicy powstał Gabinet Numizmatyczny, czyli muzeum mennictwa polskiego. W 1934 roku w jego zbiorach znajdowało się prawie 18 tysięcy okazów. Do 1939 roku Mennica stała się bardzo stabilną i uznaną na świecie firmą. Okupacja i zniszczenie Mennicy Państwowej 1 września 1939 roku pracownicy Mennicy Państwowej rozpoczęli pracę jak każdego innego dnia. Około godziny 9 rano na stolicę spadły pierwsze bomby, które uświadomiły warszawiakom i pracownikom Mennicy, że rozpoczęła się II wojna światowa. Władze wojskowe nakazały zabezpieczenie kruszców i ewakuację fabryki. Pojawił się nawet pomysł, aby stemple do bicia monet utopić w Wiśle. Kilka dni później Mennica została zbombardowana przez niemieckie lotnictwo i artylerię. Po upadku Warszawy, Mennica przeszła pod kuratelę niemieckich władz okupacyjnych. W pierwszej kolejności wywiozły one do Rzeszy zasoby kruszców (część z nich pochodziła z darów Polaków przekazanych na odbudowę państwa polskiego). Następnie Niemcy zdecydowali o odbudowie zniszczonych podczas działań wojennych budynków. Kiedy firma znów zaczęła działać, przybył do niej podający się za historyka dr Muhlman. Zarządził spakowanie do skrzyń bogatych zasobów  numizmatycznych i przewiezienie ich do Niemiec. Podczas pakowania pracownikom Mennicy udało się ukryć kolekcję stempli do medali Stanisława Augusta z XVIII wieku, a w ostatnim dniu kiedy dr Muhlman udał się na obiad, otworzyli jedną ze skrzyń i wyjęli z niej najbardziej wartościowe monety historyczne, w tym polskie złote monety, srebrne talary i medale, co stanowiło 10% najcenniejszych przedwojennych zbiorów. Skarb ten przetrwał wojnę zakopany na jednej z warszawskich posesji, a po jej zakończeniu nieomal w całości został przekazany do Muzeum Narodowego w Warszawie. Z ocalonych przed utratą zbiorów można dziś w Gabinecie Numizmatycznym Mennicy obejrzeć m.in. kolekcję medali i stempli XVIII–wiecznej Świty Królewskiej Stanisława Augusta Poniatowskiego. W 1941 roku niemieckie władze zdecydowały o rozpoczęciu emisji monet okupacyjnych, a ponieważ nie kontrolowały produkcji stempli, cała emisja z lat 1941-1944 została wykonana stemplami sprzed wojny, na których znajdował się orzeł biały, nie było natomiast swastyki. Kiedy w 1944 roku w Warszawie rozpoczęło się powstanie, niemieckie wojska wycofując się z Pragi wysadziły w powietrze budynki Mennicy. Kilkutonowe automaty do produkcji monet zapadły się kilka metrów pod ziemię, po czym przysypały je gruzy.

Pierwsze powojenne monety dopiero w 1953 roku
Kilka tygodni po wycofaniu się Niemców z warszawskiej Pragi przystąpiono do porządkowania terenu Mennicy Państwowej. Okazało się, że ok. 40 proc. sprzętu można ponownie uruchomić. W 1945 roku firma pracowała, choć z powodu braku zamówień nie biła monet. Zajmowała się natomiast produkcją pieczęci i szyldów dla instytucji państwowych. W 1946 roku władze zdecydowały, że Mennica zostanie odbudowana u zbiegu ulic Żelaznej i Ceglanej (obecnie Pereca) w Warszawie. W tym czasie rząd zdecydował o reformie monetarnej. W 1950 roku Rada Ministrów ustanowiła nową walutę, to znaczy złotego polskiego dzielącego się na 100 groszy. Pierwsze dwa miliardy monet, które zastąpiły znajdujące się w obiegu pieniądze okupacyjne oraz papierowe, wybito poza Polską. Pierwsze monety w nowej siedzibie firmy wybito w 1953 roku. Były to monety o nominałach 1 i 2 grosze, wybite z datą wsteczną 1949 rok. Od 1957 roku zaczęto zmieniać datę na stemplach menniczych zgodnie z rokiem kalendarzowym. W latach pięćdziesiątych Mennica wznowiła także działalność w zakresie przerobu metali szlachetnych, produkcji odznak i odznaczeń. Do 1964 roku Mennica Państwowa wybiła ponad 1840 milionów złotych, czyli niemal tyle, ile powstało od 1766 roku do 1944 roku. W 1996 roku, z okazji 200-lecia, firma została odznaczona Orderem Sztandaru Pracy I Klasy. W kolejnych latach firma rozwijała swoje zaplecze techniczne i gromadziła doświadczenie w zakresie wzornictwa i technik menniczych.

Jedna z najlepszych mennic na świecie
W latach 1991 - 1994 powstał nowy gmach Mennicy przy ul. Żelaznej 56, który otworzył 26 września 1994 roku ówczesny Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Lech Wałęsa. Obecnie znajduje się w nim tłocznia monet obiegowych i kolekcjonerskich, magazyny oraz pomieszczenia biurowe. Przełomowa okazała się data 1 kwietnia 1994 roku - tego dnia przedsiębiorstwo państwowe Mennica Państwowa zostało przekształcone w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa pod nazwą Mennica Państwowa S.A., a 6 lutego 1998 roku Komisja Papierów Wartościowych i Giełdy dopuściła do obrotu papiery wartościowe Mennicy. Od 7 kwietnia 1998 roku akcje Mennicy notowane są na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Z końcem maja 2005 roku Sąd Rejestrowy dokonał rejestracji zmian w Statucie Spółki, w tym zmiany nazwy z Mennica Państwowa S.A. na Mennica Polska S.A.

Kronika Mennicy Polskiej

Wiek XVIII

1764 – Sejm elekcyjny wybiera jednogłośnie Stanisława Augusta Poniatowskiego na króla i obarcza go obowiązkiem reformy monetarnej i uruchomienia nowej mennicy.

1765 – Stanisław August powołuje Komisję Menniczą i nabywa posesję z pałacem przy ul. Bielańskiej z przeznaczeniem na nową mennicę.

1766 – Reforma mennictwa i nowy system monetarny w Polsce. Mennica Warszawska rozpoczyna działalność. W dwusetną rocznicę reformy data ta została przyjęta za oficjalną datę założenia mennicy, a dzień 10 lutego za święto mennicze – Dzień Mincerza.

1791 – Mennica wprowadza litery M.V. oraz M.W. (Mennica Warszawska) jako znak menniczy. Litery te, jako znak mennicy, używane będą też później w XIX wieku, a w obecnej formie są ponownie znakiem mennicy od 1965 r.

1794 – 3 maja. Insurekcja Kościuszkowska. Cofnięcie królowi przywileju bicia monety. Przejęcie Mennicy przez Komisję Skarbową.

1796 – 9 stycznia. Zamknięcie Mennicy w wyniku rozbiorów Polski.

1810 – 9 czerwca. Mennica otrzymuje nowy statut i wznawia działalność na potrzeby Księstwa Warszawskiego.

1815 – Kongres Wiedeński i nowy podział Polski przez zaborców. Mennica Warszawska bije przez cały rok monety pod stemplem nieistniejącego już państwa, Księstwa Warszawskiego, z datą wsteczną 1814 roku.

1816 – Bicie monet na rachunek Królestwa Polskiego, tj. dla ziem pod zaborem rosyjskim.

Wiek XIX

1824 – Na wniosek ministra spraw wewnętrznych i policji mennica otrzymuje monopol na wyrób pieczęci i stempli państwowych.

1830 – 29 listopada. Powstanie Listopadowe. Mennica staje się również fabryką zbrojeniową.

1831– 25 stycznia. Detronizacja cara i bicie monet z godłami narodowymi.

1832 – 15 października. Ukaz carski wprowadza pierwszą dwujęzyczną monetę rosyjsko- polską o nominale 15 kopiejek = 1 złoty.

1841 – 3 października. Ukaz carski wprowadza w Królestwie walutę rosyjską.

1842 – Wybicie w Mennicy Warszawskiej pierwszej monety rosyjskiej o nominale jednego rubla.

1868 – 1 stycznia. Zamknięcie Mennicy przez władze carskie.

Wiek XX i …

1907 – Rozbiórka budynków mennicy przy ulicy Bielańskiej przez władze carskie z przeznaczeniem placu pod Rosyjski Bank Państwa.

1919– Jednostką monetarna odrodzonego państwa polskiego staje się złoty, a jego setną częścią grosz.

1924 – 14 kwietnia. Otwarcie Mennicy Państwowej przy ulicy Markowskiej 18 na warszawskiej Pradze w obecności prezydenta Rzeczypospolitej Stanisława Wojciechowskiego i ministra Skarbu Władysława Grabskiego uczczone pamiątkową monetą.

1926 – Utworzenie Gabinetu Numizmatycznego. Pierwszym kustoszem zostaje znany numizmatyk Karol Plage.

1927 – 17 czerwca. Uchwałą Rady Ministrów mennica zobowiązana jest do badania, dokonywania ekspertyz i wydawania orzeczeń co do autentyczności monet. 13 grudnia. Rozporządzeniem Prezydenta RP mennica otrzymuje monopol na "wyrób pieczęci z orłem państwowym".

1928 – 20 czerwca. Rozporządzeniem Prezydenta RP mennica zobligowana zostaje do bezpłatnego dokonywania ekspertyz i wydawania orzeczeń co do autentyczności pieczęci urzędowych i ich odcisków.

1939 – wrzesień. Zajęcie Mennicy przez okupacyjne władze niemieckie.

1944 – 1952. Mennica wznawia działalność przy ulicy Markowskiej na Pradze.

1952– Przeniesienie Mennicy do nowej siedziby przy ulicy Ceglanej, dziś Pereca na Woli.

1953 – Wybicie pierwszych powojennych monet polskich 1 i 2 gr z wsteczną datą 1949 roku i nazwą państwa Rzeczpospolita Polska.

1957 – Rozpoczęcie bicia monet z nazwą państwa Polska Rzeczpospolita Ludowa i stosowania zmiany daty rocznej na stemplach monet wraz ze zmianą roku kalendarzowego.

1966 – dwusetna rocznica istnienia uczczona pamiątkową monetą.

1990 – Przywrócenie na stemplach monet nazwy państwa Rzeczpospolita polska zgodnie z ustawą z 29 XII 1989 r.

1990 – 1994 – objęta całkowitą tajemnicą produkcja polskich monet denominacyjnych.

1991 – 10 lutego. Wmurowanie kamienia węgielnego pod nowy gmach mennicy.

1994 – mennica została przekształcona w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa „Mennica Państwowa Spółka Akcyjna”.

1994 – 26 września – otwarcie nowego gmachu Mennicy przy ul. Żelaznej 56 i uruchomienie automatów monetarnych przez prezydenta Lecha Wałęsę

1995 – 1 stycznia. Denominacja polskiego złotego. Przywrócenie monet do obiegu pieniężnego.

1998 – 7 kwietnia. Mennica Polska Spółka Akcyjna notowana od na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych.

2010 – 27 kwietnia. Ministerstwo Skarbu Państwa i Bank Gospodarstwa Krajowego sprzedały łącznie 42% akcji spółki, kończąc tym samym jej prywatyzację.

Kolebka polskiej motoryzacji. Chociaż tak naprawdę nie jestem pewny czy polska motoryzacja kiedykolwiek istniała. Nawet jeżeli gdzieś, kiedyś były przebłyski tego zjawiska to zostały skutecznie zablokowane przez ówczesne władze. Powód był właściwie jeden – Polska nie mogła być w niczym lepsza od ZSRR. Nie zostało zrealizowanych wiele pomysłów i projektów polskich inżynierów. Pozostały jedynie na papierze. Natomiast nawet po zakupie licencji produkcja była na tak niskim poziomie, że skutkowało to odebraniem znaku firmowego. Tak było z Fiatem 125, późniejszym FSO. Po nabyciu Fiata należało jechać na ulice Towarową do Polmozbytu i tam zostawić go na określony czas. Następnie zapłacić określoną sumę. W cenie było „usługa” rozkręcenia samochodu a następnie złożenia. I wtedy można było mieć pewność, że nic nie odpadnie w trakcie użytkowania.  

Może kilka przykładów z mojej historii:

 

1-    Syrena 105L. Pierwszy model, który posiadał drzwi nie otwierane „pod wiatr”. Do tego drążek biegów umiejscowiony w podłodze a nie pod kołem kierownicy. Czyli „full wypas” jak na tamte czasy. Po pierwszej wizycie w myjni okazało się, że pod dywanikiem gumowym na całej podłodze została warstwa około 1 cm wody. Przed kolejną wizytą należało zbierać makulaturę i wyłożyć na grubo całą podłogę.

2-    Polonez, który użytkowałem jako taksówkarz. Przy odbiorze należało wybrać pojazd najmniej wybrakowany. Jeżeli komuś się coś nie podobało nikt nie zmuszał do zakupu. Po jakim czasie moją uwagę zwrócił świst wiatru od strony kierowcy przy zamkniętych drzwiach i oknie. Okazało się że drzwi nie dochodzą do uszczelki i jest szpara. Naprawa na gwarancji polegała na opuszczeniu szyby ( aby nie pękła), przyłożeniu kolana do drzwi i wygięci całości do wewnątrz. Fakt…pomogło.

3-    Kolejny Polonez kupiony na ulicy Towarowej. Czekałem cały dzień na biały kolor. Gdy już przyjechał rozpoczęły się oględziny. Znaczy, co jest zepsute lub czego brakuje. Po znalezieniu braków Pan z obsługi salonu podszedł do innego auta stojącego obok i wymontował to co zgłosiłem jako „brak”.  

  Cóż można było powiedzieć więcej w tym czasie…no może tylko to że taki mamy klimat. Poniżej znajduje się krótka historia Fabryki Samochodów Osobowych na Żeraniu. Na samym końcu umieściłem kilka linków dotyczących tego miejsca.

Fotografie wykonane na zewnątrz są mojego autorstwa. Natomiast te pokazujące wnętrze fabryki otrzymałem od osoby, która pragnie pozostać anonimowa. Z tego miejsca chciałbym podziękować za możliwość publikacji. Obrazy wykonane zostały w trakcie demontażu maszyn/ linii produkcyjnej. Na jednym ze zdjęć znajduje się postać, która obrazuje wielkość urządzeń jakie były wykorzystywane przy produkcji samochodów.    


Fabryka Samochodów Osobowych

Rząd Polski po zakończeniu II wojny światowej zdecydował o odbudowie polskiego przemysłu motoryzacyjnego, którego początki sięgają roku 1919. Kluczowym problemem rządu była licencja na produkcję pojazdu. W związku z przedwojenną współpracą polskiego przemysłu motoryzacyjnego z FIAT-em wybrano go do podjęcia negocjacji licencyjnych. Po zakończonych negocjacjach Państwowa Komisja Planowania Gospodarczego podpisała 31 lipca 1948 roku umowę na budowę fabryki motoryzacyjnej w Warszawie i zakup licencji na model Fiat 1400. Warunki porozumienia przewidywały osiągnięcie w ciągu trzech lat produkcji rocznej na poziomie 20 tysięcy pojazdów, przy czym transakcja miała charakter barterowy – umowa przewidywała zapłatę polskim węglem. W sierpniu 1948 roku rozpoczęto budowę fabryki. Niestety w 1949 roku w miarę postępów budowy w związku z sytuacją polityczną nasiliła się zimna wojna, co doprowadziło do zerwania umowy z FIAT-em. Według niektórych główną przyczyną zerwania umowy było wycofanie się strony włoskiej w związku z wejściem planu Marshalla, w ramach którego Włochy miały otrzymać duże ilości bardzo taniego węgla amerykańskiego, z tym że za już dostarczone pojazdy Polska zapłaciła węglem, zgodnie z umową. Rząd Polski postanowił kontynuować budowę fabryki na warszawskim Żeraniu. Jeszcze w 1949 roku władzom polskim zaproponowano nieodpłatne przekazanie licencji Pobiedy M-20. W styczniu 1950 roku podpisano polsko-radziecką umowę licencyjną na produkcję samochodu M-20 Pobieda, w ramach której strona radziecka zagwarantowała pomoc w projektowaniu, budowie, wyposażeniu oraz uruchomieniu produkcji seryjnej. Oficjalną umowę z ZSRR podpisano 22 lipca 1950 roku. Budowa zakładów zakończyła się późną jesienią 1951 roku. Koszty ich budowy wynosiły 130 milionów ówczesnych złotych, a odpowiednie jej wyposażenie – 250 milionów. 6 listopada 1951 roku o godzinie 14.00 z hali montażowej nr 1 zjechał pierwszy samochód osobowy wyprodukowany w powojennej Polsce nazwany Warszawą M-20. Ze względu na opóźnienia we wdrażaniu produkcji w pierwszym samochodzie (jak i początkowo w kolejnych) zamontowano jedynie oznaczenia FSO, zaś właściwego montażu dokonano wcześniej w ZSRR. W fabryce pracowało kilkanaście tysięcy ludzi, dla których posiłki w postaci obiadu i paczki papierosów dowożono z pobliskiego hotelu Bristol. Do końca 1951 roku złożono jedynie 75 sztuk. W 1952 roku rozbudowano fabrykę powiększając ją o kolejne hale montażowe. Rok 1952 i 1953 to produkcja na poziomie 1,5 tys. aut rocznie, Do roku 1954 auta montowano jedynie z części przywiezionych z ZSRR. Dopiero w lipcu 1954 wyjechała pierwsza Warszawa zmontowana całkowicie z polskich części, a w 1955 udało się osiągnąć poziom 4 tys. egzemplarzy rocznie. W 1957 roku przeprowadzono na Warszawie pierwszą modernizację – zmieniono atrapę chłodnicy, przednie kierunkowskazy, koło kierownicy oraz wprowadzono ozdobne listwy boczne. Zmodernizowane auto otrzymało nazwę Warszawa M-20 model 57, którą zmieniono na Warszawę 200. W 1958 roku wdrożono do produkcji użytkową wersję pickup, której pierwszy prototyp zaprezentowano w 1955 roku. Kolejna modernizacja tego auta nastąpiła w 1960 roku w tylnej części nadwozia pojawiły się nowe zespolone lampy kierunkowskazów i świateł „stop”. W zawieszeniu zastąpiono przestarzałe amortyzatory ramieniowe, teleskopowymi. Model ten uzyskał nazwę Warszawa 201. Dwa lata później rozpoczęto produkcje Warszawy 202 z górnozaworowym silnikiem S21 o mocy 70 KM. W 1964 wprowadzono do produkcji następcę „garbatych” wersji, Warszawę 203/204 z nadwoziem typu sedan. Pierwsze 3 prototypy tego modelu zostały stworzone w 1961 roku. Auta te posiadały te same wersje silnikowe co ich poprzednicy (203 silnik S21), 204 (silnik M-20). Rok później do wersji sedan dołączyło skonstruowane na jego bazie kombi o oznaczeniu 203K/204K. W 1968 po opatentowaniu przez firmę Peugeot trzycyfrowej nazwy modelu z zerem jako drugą cyfrą, zmieniono oznaczenie tych modeli na 223/224. W roku 1964 opracowano następcę Warszawy: Warszawę 210. Model ten, gdyby nie uzyskano licencji na Fiata 125p, zostałby wprowadzony do produkcji, jednak pozostał tylko prototypem. Największy poziom produkcji aut rodziny Warszawa osiągnięto w 1968 roku – 17 780 sztuk. W latach 1954–1973 wyeksportowano 72 834 Warszawy, głównie do Bułgarii (26 655) i na Węgry (21 142), a także do Chin, Turcji, Kolumbii, Gwinei, Birmy, Mongolii, Ekwadoru i 19 innych krajów. Ostatnia Warszawa zjechała z taśm montażowych FSO 30 marca 1973 roku. W ciągu 22 lat produkcji wyprodukowano 254 421 sztuk samochodów Warszawa. Dziś jest on rarytasem kolekcjonerskim. W grudniu 1953 roku zaprezentowano pierwszy w pełni polski prototyp auta małolitrażowego – Syrena. Model 100 zaprezentowany na Międzynarodowych Targach Poznańskich w 1955 roku zdobył duże uznanie wśród polskich kierowców, co doprowadziło do podjęcia przez władze w 1957 roku decyzji o seryjnej produkcji samochodów FSO Syrena. Słowo produkcja w przypadku tego samochodu było źle użyte bowiem każdy egzemplarz samochodu był odrębnym rękodziełem: nadwozia profilowano ręcznie, a spawano je palnikiem acetylenowym Seryjna produkcja rozpoczęła się dopiero w roku 1961. W latach następnych pojawiły się kolejne modele Syreny od 101 do 105 oraz wersja rolnicza R20 i Bosto. Samochód ten przeszedł łącznie ponad 800 zmian modernizacyjnych. Stworzono także kilka modeli studyjnych tego auta. W 1960 roku zaprezentowano prototyp Syreny Sport z nadwoziem z tworzyw sztucznych. Rok 1964 przyniósł natomiast prototyp jednego z pierwszych hatchbacków na świecie – Syreny 110, będącej potencjalnie nowoczesnym samochodem, który nie wszedł jednak do produkcji z powodu zakupu licencji na wytwarzanie Fiata 125. W 1972 roku produkcję Syren przeniesiono do Fabryki Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej. W 1965 roku uporczywie szukano następcy przestarzałej Warszawy. Istniały dwie idee dotyczące wprowadzenia do produkcji nowoczesnego modelu samochodu. Pierwsza zakładała wprowadzenie do produkcji auta konstrukcji krajowej (Syrena 110 oraz ewentualnie Warszawa 210). Druga opcja zakładała zakup licencji na nowoczesne auto zachodnie. Wybrano opcję drugą, gdyż gwarantowała ona znacznie szybsze tempo modernizacji fabryki oraz innych zakładów przemysłu motoryzacyjnego. Wraz z tą licencją zakupiono wiele technologii produkcji prefabrykatów i podzespołów, np. technologię odlewów sferoidalnych. Negocjacje rozpoczęto z firmami Renault oraz Fiat. Propozycja francuska okazała się niezbyt atrakcyjna od strony finansowej i technicznej. Włoski koncern początkowo proponował Polsce licencję Fiata 1300/1500. Umowę na zakup licencji podpisano 22 grudnia 1965 roku. Na rok 1967 przewidziana była premiera nowego auta Fiat 125, który przed wprowadzeniem do produkcji został zaprezentowany polskiej stronie. Model ten zrobił na delegacji naszego kraju duże wrażenie, gdyż był atrakcyjniejszy oraz nowocześniejszy od typoszeregu 1300/1500. Jednak z powodu ograniczeń finansowych naszego przemysłu motoryzacyjnego podjęto decyzję o skierowaniu do produkcji hybrydy modelu 125 oraz 1300 w wyniku, której: Polski Fiat 125p posiadał z modelu 125: Nadwozie (aczkolwiek ze zmianami) oraz układ hamulcowy Z modelu 1300/1500: płytę podłogową, wnętrze, zawieszenie, silnik oraz skrzynię biegów. Produkcję takiego auta rozpoczęto 28 listopada 1967 roku. Początkowo w ofercie znajdował się silnik 1300 o mocy 60 KM, silnik 1500 dołączył do oferty w roku 1969. W roku 1971 zaprezentowano oraz wprowadzono do produkcji wersję kombi, na bazie której rok później skonstruowany został użytkowy model pickup. Dwa lata po wprowadzeniu do produkcji Kombi oraz sanitarki przeprowadzono pierwszą modernizację auta w wyniku której: pojazd otrzymał nową plastikową atrapę wlotu chłodnicy, nowe klamki kasetowe oraz dwuobwodowy układ hamulcowy. Dopiero po przeprowadzeniu tej modernizacji do produkcji skierowany został model pick-up. Rok 1974 przyniósł wdrożenie do oferty krótkiej serii modeli 1600 Monte Carlo oraz 1800 Akropolis, obydwa te modele posiadały silniki z samochodu Fiat 132. Zaprezentowano również 7 miejscowe limuzyny z nadwoziem otwartym oraz zamkniętym oraz prototyp z nadwoziem Cabrio. W roku 1975 przeprowadzono kolejną modernizację auta: wprowadzono nowe lampy kierunkowskazów przednich, nowe zintegrowane lampy tylnych kierunkowskazów i świateł „Stop”, nowa deska rozdzielcza (projektant Valter de Silva), nowa tapicerka, zderzaki pozbawione kłów oraz wiele innych mniejszych technicznych zmian. Wprowadzono do sprzedaży limitowaną serię „Dużych Fiatów” z silnikami 2,0 litra. W roku 1976 osiągnięto rekord produkcji: 117 tys. egzemplarzy. Kraje, do których był eksportowany PF 125p to: Niemcy Zachodnie, Wielka Brytania, Austria, Francja, Egipt, Wenezuela, Kolumbia, Tajlandia, Indonezja, Irak, Iran, ChRL, Syria i Indie. Dodatkowo w Egipcie, w Kolumbii i w Indonezji otworzono montownię PF 125p, a w Irlandii, Danii, Finlandii, Anglii, i we Francji otworzono centra techniczne. W 1977 roku narodziła się w Zakładzie Doświadczalnym FSO sportowa wersja Polskiego Fiata 125p pod nazwą FSO Ogar, która ze względów finansowych nigdy nie została wprowadzona do produkcji. W roku 1978 wprowadzono na rynek planowanego następcę PF 125p – Poloneza. „Duży Fiat” według planów miał być wycofany do roku 1982. Jednak 13 grudnia 1981 wprowadzono w Polsce stan wojenny. Produkcja spadła z 70 tys. 125p rocznie do 40 tys., ze względu na strajki i trudności kooperacyjne, a fabryka mocno przy tym ucierpiała. 1 stycznia 1983 roku wygasła umowa licencyjna między Fiatem a FSO w związku z tym musiano zmienić nazwę auta na FSO 125p. Jednocześnie wprowadzono nowy system oznaczania wersji wyposażeniowych: 1.3/1.5C, 1.3/1.5L. Rok później rozpoczęto montowanie silników oraz skrzyń biegów z Poloneza. Pojawiają się wersje 1.3/1.5MC, 1.5ML, 1.5MS, a od roku 1985 1.5ME. Ostatnie roczniki otrzymywały oznaczenie FSO 1300 i FSO 1500. W 1986 roku powstała seria 100 egzemplarzy modelu 1.6D z silnikiem diesla firmy Volkswagen oraz wprowadzono do produkcji rzadko spotykaną wersję 1.6ME. W latach 1968–1991 wyeksportowano łącznie 874 966 Fiatów 125p i FSO 1300/1500, główni importerzy: Jugosławia (114 tys.), Czechosłowacja (82 662), Węgry (67 887), oraz wysyłano je w dużych liczbach do Wielkiej Brytanii, Francji, Iraku, Egiptu, Kuwejtu. Ostatni Duży Fiat zjechał z taśm montażowych 29 czerwca 1991 roku. Łącznie wyprodukowano 1 445 699 Fiatów 125p. Kolejnym etapem rozwoju polskiej fabryki była produkcja całkowicie nowego pojazdu – Poloneza, którego nazwę wybrali czytelnicy Życia Warszawy. Opracowanie założeń konstrukcyjnych nowego modelu oraz technologii jego wytwarzania realizowane było przez konstruktorów z Żerania, przy współpracy ze specjalistami FIAT-a. Auto oparto na konstrukcji Polskiego Fiata 125p. Pierwszy samochód z taśm montażowych zjechał 3 maja 1978 roku i od razu stał się sztandarowym produktem polskiego przemysłu motoryzacyjnego. Zakupiono od Fiata licencję na rodzinę silników o pojemności od 1,6 do 2,0 dm³. Obejmowała ona trzy silniki benzynowe (bez diesla). Niestety, kłopoty gospodarcze przełomu lat 70. i 80. spowodowały, że nie weszła ona do produkcji i Polonez został wyposażony w zmodernizowane podzespoły Polskiego Fiata 125p. W najlepszych latach dostarczano na rynek ponad 100 tys. Polonezów rocznie. W sumie wyprodukowano ich łącznie 1 032 699 w różnych odmianach (bez dostawczych Trucków i vanów Cargo). W czerwcu 1999 roku po raz pierwszy nie znalazł się w dziesiątce najlepiej sprzedawanych w Polsce samochodów. Trzeba przyznać, że samochód ten kilkakrotnie znacząco unowocześniano. W 1989 wprowadzono Poloneza MR'89. W 1991 roku pojawił się na rynku Polonez Caro. Miał zmodernizowaną sylwetkę i bardziej funkcjonalne wnętrze. W 1993 roku na targach w Poznaniu zaprezentowano Poloneza, w którym zmiany obejmowały już poszerzenie o 6 cm rozstawu kół, nowe wiązki elektryczne, mówiono o nowej konstrukcji i technologii produkcji tłoków, co miało poprawić trwałość silnika. Od 1992 roku dostępny był Polonez z silnikiem Diesla dostarczanym przez Citroena. Natomiast w grudniu 1993 roku wprowadzono na rynek samochód z benzynowym silnikiem Rovera o poj. 1,4 dm³ osiągającym moc 103 KM. Zanim jeszcze FSO weszła w spółkę z Daewoo, na Żeraniu opracowano trójbryłową wersję Poloneza o nazwie Atu. Jego premierę odkładano przez wiele miesięcy ze względu na wady konstrukcyjne niektórych elementów. Atu wystartowało na dobre wiosną 1996 roku. Rok później wprowadzono model Plus (kolejna próba unowocześnienia pojazdu). W roku 1999 wprowadzono model kombi. Od lat 90. część produkcji Poloneza Trucka, powstającego w Zakładzie Samochodów Dostawczych w Nysie, zwłaszcza egzemplarze przeznaczone na eksport, były montowane w Warszawie. W latach 1978–1997 wyeksportowano 226 966 Polonezów, były to głównie Chiny (41 tys.) i Wielka Brytania (31 tys.). W Chinach w latach 90. jedna z lokalnych firm wykonywała prymitywne technicznie pirackie kopie Polonezów, wzorowanych na egzemplarzach tam wyeksportowanych. W latach 1983–1992 Polonez był montowany z zestawów dostarczanych z Polski przez egipską firmę Nasr. Z dniem 22 kwietnia 2002 roku produkcję oficjalnie zawieszono, jednak tak naprawdę definitywnie zakończono, gdyż pozbyto się wszystkich wytłoczników niezbędnych do produkcji tego auta (płyty podłogowej, boków nadwozia). Łącznie wyprodukowano 1 061 807 Polonezów. 16 sierpnia 1995 roku podpisany został list intencyjny pomiędzy Ministerstwem Przemysłu i Handlu a koncernem Daewoo w sprawie udziału konsorcjum w prywatyzacji Fabryki Samochodów Osobowych w Warszawie. Już w drugiej połowie 1996 roku rozpoczęto w FSO montaż SKD modelu Daewoo Tico. Trwał on do pierwszego kwartału 2001 roku. W sumie zmontowano 126 406 szt. tych modeli z przeznaczeniem na rynek polski. W podobny sposób zmontowano w Daewoo-FSO w latach 1996–1999 20 576 szt. modelu Daewoo Espero, a także modele Daewoo Leganza (1997-2001) oraz Tacuma (2000-2001). W 1997 roku uruchomiono produkcję Daewoo Lanos i Daewoo Nubira. W sierpniu 2004 zmieniono nazwę firmy z Daewoo-FSO na FSO. Od początku 2005 roku modele Matiz i Lanos były produkowane całkowicie w Polsce i sprzedawane pod marką FSO. Prawa do tej produkcji ważne były do końca 2006 roku (sprzedaż do połowy 2007), jednak FSO przedłużyło licencję na produkcję Lanosa i Matiza do końca 2008 roku (sprzedaż do połowy 2009). Moce produkcyjne fabryki sięgały 250 tysięcy aut rocznie, w roku 2005 wykorzystywano je tylko w 60%. Około 90% produkcji firmy było eksportowane na Ukrainę. Trafiał tam jedynie FSO Lanos. W połowie 2006 roku właściciel FSO – AvtoZAZ podpisał umowę licencyjną z amerykańskim General Motors na produkcję zupełnie nowego samochodu – Chevroleta Aveo w wersji sedan, a od lipca 2008 roku także z 3- i 5-drzwiowym nadwoziem typu hatchback. Dla potrzeb produkcji Aveo powołano nową spółkę, której udziałowcami są FSO (60%) i GM (40%), FSO udostępniła zakład produkcyjny, GM zaś wkład finansowy. Pierwszy, szkoleniowy egzemplarz zjechał z taśm FSO 11 lipca 2007 roku. Także w lipcu rozpoczęła się próbna produkcja tego samochodu, natomiast od 6 listopada seryjna. FSO opracowało również własną wersję samochodu Chevrolet Aveo który różnił się od pozostałych silnikiem Daewoo z samochodu Lanos. Wersja ta była dedykowana specjalnie na rynek ukraiński, gdzie Lanos cieszył się bardzo dobrą opinią, a jego silniki były dobrze znane. W 2007 roku FSO zanotowało największe tempo wzrostu produkcji w stosunku do roku poprzedniego (ponad 200%). Firma miała ponad 20% udziału w ogólnokrajowej produkcji samochodów. Lanos stanowił do 98,1% produkcji FSO. Z powodu nałożonego przez Komisję Europejską ograniczenia produkcji do 150 000 egzemplarzy, produkcja Aveo była zwiększana kosztem powolnego wygaszania produkcji FSO Lanosa. Jego produkcję w Polsce zakończono w październiku 2008 roku przenosząc ją na Ukrainę i pozostawiając część produkcji podzespołów. W 2008 roku FSO wyprodukowało ok. 150 tys. samochodów, jednak kryzys w branży motoryzacyjnej wymusił ograniczenie produkcji i na rok 2009 planowana była produkcja około 44 tys. samochodów. Na początku 2009 roku załoga koncernu liczyła 2 500 pracowników. W kwietniu 2009 zwolniono 600 osób z załogi fabryki, a w maju 2009 zatrzymano linie produkcyjne w FSO i 1500 pracowników zostało wysłane na przymusowy urlop do 22 czerwca. W zakładzie pozostało 200 osób. Następna miesięczna przerwa w produkcji planowana była od połowy lipca do połowy sierpnia. Powodem zwolnień i zatrzymania produkcji były problemy ze zbytem samochodów, bowiem o ile fabryka oddłużona przez ukraińskiego właściciela koncern UkrAVTO była wówczas w dobrej kondycji finansowej, to zbyt samochodów odbywał się przez amerykański koncern General Motors, który był zagrożony bankructwem w 2009. W lutym 2011 roku wygasła licencja na produkcję Aveo i nie została tu wznowiona produkcja nowej wersji tego modelu Chevroleta. Na decyzję tę miał wpływ nie tylko kryzys światowy (do końca sierpnia 2010 FSO wyprodukowało tylko 27,1 tys. samochodów, czyli o 41% mniej niż w 2009), ale także wchodzący w życie traktat o wolnym handlu, w wyniku którego samochody sprowadzane z Korei Południowej do Unii Europejskiej zwolnione są z 10% cła. Wśród potencjalnych nowych współpracowników FSO wymieniało się m.in. chiński koncern Chery Automobile, ten jednakże postanowił zbudować fabrykę w Turcji. Do marca 2011 roku zwolnienia otrzymało ponad 1800 osób z załogi FSO, pieniądze na odprawy były pozyskiwane ze sprzedaży gruntów, na których zlokalizowano zakład. Do listopada sprzedano tor jazd próbnych, wyburzono hale odlewni i montowni silników. Pomimo sprzedaży części majątku, władze spółki deklarują gotowość zakładów do podjęcia produkcji w ciągu kilku miesięcy od podpisania umowy z ewentualnym inwestorem. 

KALENDARIUM:

1948 – decyzja o budowie Fabryki Samochodów Osobowych, która miała produkować licencyjne Fiaty 1100. Stalin ostrzega polskich przywódców przed produkcją kapitalistycznych pojazdów. Wynegocjowana z Fiatem umowa trafia do kosza. Zapada decyzja o produkcji radzieckiej Pobiedy M20

6 listopada 1951 – rozpoczęcie produkcji Warszawy M-20

maj 1953 – podjęcie decyzji o rozpoczęciu polskich prac konstrukcyjnych FSO Syrena

1955 – prezentacja prototypów FSO Syrena na Targach Poznańskich

20 marca 1957 – rozpoczęcie produkcji polskiego auta Syrena 100

1959 – prezentacja projektu Syreny Mikrobus – pierwszego na świecie auta z nadwozie typu van

1960 – uruchomienie produkcji Syreny 101 i Warszawy 201

1 maja 1960 – prezentacja projektu auta sportowego Syreny Sport

1961 – prezentacja projektu Syreny Laminat – następcy Syreny 104 oraz Syreny Kombi

1962 – uruchomienie produkcji Syreny 102

1963 – uruchomienie produkcji Syreny 102S i Syreny 103

1964 – uruchomienie produkcji Warszawy 203/204

1964 – prezentacja projektu Warszawa 210

1965 – zakupienie licencji na włoskiego Fiata 125

1966 – uruchomienie produkcji Syreny 104

1966 – prezentacja projektu Syreny 110

1967 – rozpoczęcie produkcji Polskiego Fiata 125p

1968 – zmiana nazwy Warszawy 203/204 na Warszawa 223/224 po proteście francuskiego Peugeota

1971 – prezentacja projektu Polski Fiat 125p Coupé

1972 – przekazanie produkcji Syreny do nowych zakładów FSM w Bielsku – Białej

30 marca 1973 – Zakończenie produkcji Warszawy

1974 – prezentacja projektu FSO 1100 Coupé oraz Polski Fiat 125p cabrio

1975 – ItalDesign opracowuje prototyp samochodu o nazwie Polonez

1977 – prezentacja projektu FSO Ogar – auta sportowego

1978 – rozpoczęcie produkcji Poloneza 1300/1500 wg włoskich projektów

1981 – prezentacja projektu Polonez Pickup trzyosiowy z napędem na środkową oś

1982 – prezentacja projektu Poloneza Sedan opartego na modelu 1300/1500 oraz Poloneza Long – 7 drzwiowej limuzyny

1983 – wygaśnięcie praw do marki Fiat; zmiana nazwy z Polski Fiat na FSO 125p

1984 – Fabryka zatrudnia ok. 14 tys. pracowników

1985 – prezentacja nowoczesnego auta rodzinnego FSO Wars

1 grudnia 1988 – parafowanie umowy, zgodnie z którą w warszawskiej fabryce miał być produkowany mały samochód Uno, później unieważnioną

1989 – modernizacja Poloneza i wprowadzenie modelu MR'89

1991 – zakończenie produkcji FSO 125p

1991 – gruntowna modernizacja Poloneza i wprowadzenie modelu Caro

1994 – General Motors rozpoczyna montaż Opla Astry I na Żeraniu

1994 – prezentacja projektu FSO Polonez Analog

1995 – prywatyzacja FSO; sprzedaż akcji Daewoo Group

1996 – powstanie Daewoo-FSO; początek produkcji Poloneza Atu; fabryka zatrudnia 20,5 tys. osób, z czego 3,5 tys. w administracji

1996 – uruchomienie montażu Daewoo Espero

1997 – uruchomienie produkcji nowych modeli Poloneza: Caro Plus, Atu Plus

1997 – uruchomienie produkcji Daewoo Lanos i Daewoo Nubira

1997 – uruchomienie montażu Daewoo Leganza

1998 – uruchomienie produkcji Daewoo Matiz

1999 – uruchomienie produkcji Poloneza Kombi

1999 – zakończenie montażu Daewoo Espero

2000 – przejęcie GM Daewoo przez General Motors

2000 – uruchomienie montażu Daewoo Tacuma

2001 – zakończenie montażu Daewoo Leganza, Tacuma oraz Tico

2002 – Zakończenie produkcji Poloneza oraz Daewoo Nubira

2004 – powrót do nazwy FSO; produkcja FSO Matiz i FSO Lanos

2005 – podpisanie umowy AwtoZAZ o przejęciu FSO

2007 – zakończenie produkcji FSO Matiz

2007 – uruchomienie produkcji Chevroleta Aveo

2008 – zakończenie produkcji FSO Lanos

2009 – wstrzymanie produkcji Chevroleta ze względu na niski popyt na nowe samochody

2011 – wygaśnięcie licencji na produkcję Chevroleta Aveo

Materiały źródłowe Wikipedia

 

http://www.kronikarp.pl/szukaj,31128,strona-3

http://www.kronikarp.pl/szukaj,31130,strona-3

http://www.kronikarp.pl/szukaj,31132,strona-3

http://www.kronikarp.pl/szukaj,31134,strona-3

 

Żołnierze Wyklęci

Album ten nawiązuje do wcześniejszego, zatytułowanego „Katownia 11 listopada 68”. Powodem jest powrót do kilku pojęć zawartych w treści tej publikacji. Być może nie wszyscy, którzy przeczytali tekst wiedzą z jakimi wydarzeniami związany jest ten album oraz jakie postacie tworzyły historię tamtych dni. Co prawda obecnie nie oglądamy propagandowych filmów, ukazujących tych ludzi jako bandytów. Doskonałym przykładem może być adaptacja powieści „Worek Judaszów”, napisanej w 1946 przez Zbigniewa Nienackiego (autor serii książek dla młodzieży o Panu Samochodziku). Powieść ta szkalowała Stanisława Sojczyńskiego ps. „Warszyc”. Na jej podstawie w 1970 roku Jerzy Passendorfer nakręcił film „Akcja Brutus”. Jeszcze nie tak dawno pamięć o bohaterach tamtych dni była całkowicie zatarta, natomiast ich miejsca pochówku nie są do dnia dzisiejszego znane. Poniżej znajduje się opis wydarzeń jakie miały miejsce w trakcie powstania antykomunistycznego, ale również „drogi przez Sejm” jaką przebyła uchwała sejmowa dotycząca „Wyklętych”. Głównym materiałem źródłowym jaki posłużył mi do realizacji tego albumu jest książka, napisana przez Joannę Wieliczka-Szarkową, zatytułowana „Żołnierze Wyklęci, Niezłomni Bohaterowie”.  Są to wybrane fragmenty, ale pomimo to starałem się aby stanowiły logiczny ciąg, z którego można ogólnie zorientować się jaki był powód zrywu niepodległościowego, tak jak to miało miejsce w czasie Powstania Warszawskiego. I oczywiście aby były ściśle powiązane z obrazami, które zamieściłem. Skupiłem się na Rotmistrzu Witoldzie Pileckim, jako pierwszej postaci opisanej w tej książce. Pomimo, że są to ogólne informacje bez wielu szczegółów działalności, jestem jednak przekonany, że te które opisałem, historia, drogą przez mękę, rzucą światło na wydarzenia jakie miały miejsce w latach 1939-1963. Dla pełnej wiedzy o tamtych czasach odsyłam do tej właśnie lektury, w której na ponad 400-stu stronach poznamy bohaterów oraz ich oprawców. Książka ta moim zdaniem powinna być podręcznikiem do nauki Historii Polski.


Kilka słów dotyczących zdjęć:


1/ Mur u zbiegu ulic Nowoursynowskiej i Dominikańskiej. Charakterystyczny jest obraz wilka, jako symbolu ich życia.

2-3/ Mur wyścigów konnych przy ulicy Puławskiej wraz z tablicą pamiatkową.

4/ Najnowszy mural przy ulicy Rtm. Witolda Pileckiego.

5-8/ Pomnik Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej w Warszawie – pomnik według projektu Jerzego Staniszkisa znajdujący się w przy ulicy Wiejskiej naprzeciw kompleksu budynków Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, przy skrzyżowaniu z ulicą Jana Matejki. Patrząc na ten symbol, mam mieszane odczucia co do miejsca, w którym stoi. Ale to jest moje subiektywe zdanie.

9-25/ "Łączka", czyli kwatera "Ł", miejsce pochówku "Żołnierzy Wyklętych" przy murze cmentarnym, Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie pomordowanych przez organa bezpieczeństwa publicznego w latach 1945–1956, często w więzieniu mokotowskim. Również grób symboliczny z pomnikiem na tym cmentarzu. Mur na ostatnim zdjęciu (25), a w zasadzie jego okolice, był miejscem, w którym zostali pogrzebani. W czasie robienia zdjęć rozmawiałem ( jak to bywa w moim zwyczaju) ze starszą panią, której maż pochowany jest w pobliżu tego muru. Ponieważ bywa w tym miejscu dwa razy w miesiącu, opowiedziała mi swoje wrażenia z okresu ekshumacji oraz "porządkowania" trawnika w tym miejscu. Z jej relacji wynikało, że po zasypaniu dołów podczas grabienia, z ziemi wychodziły na wierzch kości wielkości sekatora, który trzymała w ręku. Opowiadała to z wielkim przejęciem i łzami w oczach. 

26-28/ Aleje Jerozolimskie 105. Tablica pamiątkowa z brązu na frontowej ścianie budynku dawnej redakcji dziennika Rzeczpospolita z podobizną bohatera i napisem: "Ten dom był podczas Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944 r. Redutą Wolnej Rzeczypospolitej. Dowodził tu rotmistrz Witold Pilecki ”Witold”, bohaterski żołnierz Armii Krajowej oraz Korpusu Polskiego. Twórca ruchu oporu w Auschwitz, dokąd trafił z własnej woli by dać świadectwo prawdzie. W 1948 r. władza komunistyczna dokonała na nim mordu sądowego. W hołdzie jednemu z sześciu najodważniejszych ludzi w okupowanej Europie. Dodatkowo 2 zdjęcia z albumu "Dni Powstania".

29-35/ Ulica Rakowiecka. Więzienie, które było miejscem mordu w latach terroru komunistycznego. Ostatnie zdjęcie przedstawia "Zaporczyków" zamordowanych w tym właśnie miejscu. W dniu 7 marca 1949 r. został stracony Hieronim Dekutowski " Zapora". Wraz z nim jego sześciu żołnierzy WiN. Wyrok wydał Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie, najbardziej krwawy trybunał śmierci w stalinowskiej Polsce. Hieronim Dekutowski ,,Zapora”, był jednym z najsłynniejszych bohaterów antysowieckiej partyzantki, najbardziej znany i poszukiwany przez szwadrony NKWD i UB żołnierz Lubelszczyzny. W czasie niemieckiej okupacji, przeprowadził 83 akcje bojowe oraz dywersyjne. Zasłynął jako obrońca mieszkańców Zamojszczyzny przed represjami. Został aresztowany we wrześniu 1947 wskutek zdrady. Po trwającym ponad rok brutalnym śledztwie zamordowany w katowni bezpieki przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. W momencie śmierci miał trzydzieści pięć lat. Pomimo tego wyglądał jak starzec. Siwe włosy, wybite zęby, połamane ręce, nos, żebra oraz zerwane paznokcie. Oficjalnie wyrok wykonano przez rozstrzelanie. Jednak nieoficjalne źródła podają, że jego kaci zapakowali majora ,,Zaporę” do worka. Następnie worek powiesili pod sufitem i strzelali, patrząc jak z spod sufitu płynie krew. Jego żołnierzy zamordowali w pięciominutowych odstępach. ,,Ryś”, ,,Żbik”, ,,Mundek”, ,,Biały”, ,,Junak” i ,,Zawada”. ,,Pluton egzekucyjny” stanowił st. sierż. Piotr Śmietański, który wzorem sowieckim uśmiercał skazańców jednym strzałem w tył głowy. Ten sam oprawca zabił też innych bohaterów walki o wolną Polskę – rotmistrza Witolda Pileckiego i mjr Zygmunta Szendzielarza.


"Żołnierze Wyklęci”. Wielu mówi, że lepiej byłoby nazwać ich „niezłomnymi”, bo przecież to wróg ich wyklął, a nie naród. To prawda, tylko że w każdym języku funkcjonuje usus społeczny, czyli przyjęty, utarty zwyczaj, akceptacji tego, co już jest. Wyrażenie „Żołnierze Wyklęci” przyjęło się dzięki głośnej książce Jerzego Śląskiego weterana AK i WiN, po wojnie więźnia politycznego (Żołnierze Wyklęci, 1996), dzięki głośnej wystawie „Żołnierze Wyklęci”, dzięki piosence Leszka Czajkowskiego pod tym samym tytułem, dzięki uchwale sejmowej, powziętej w 55 rocznicę śmierci mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Może ten usus, „duch języka” ma rację. Do tego określenia sięgnął śp. Prezydent Lech Kaczyński, składając 26 lutego 2010r. w Sejmie swój projekt uczczenia „Żołnierzy Wyklętych” i proponując, by ich święto wyznaczyć na dzień 1 marca. Ta data nic ogółowi Polaków wtedy nie mówiła. 1 marca 1951 r. w piwnicy mokotowskiej umierali z rąk kata wybitni polscy oficerowie, członkowie IV Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN, z płk. Łukaszem Cieplińskim na czele. Sejm nie przyjął projektu uchwały prezydenta przez aklamację i bez poprawek – jak proponowały środowiska kombatanckie. Chyba niepotrzebnie zamieniono „Powstanie Antykomunistyczne” na enigmatyczne  „podziemie antykomunistyczne”. Mimo to preambuła jest wyrazista i jednoznaczna, jak i cała ustawa z dnia 3 lutego 2011 roku „o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci <<Żołnierzy Wyklętych>>”: W hołdzie <<Żołnierzom Wyklętym>> -  bohaterom antykomunistycznego podziemia, którzy w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc o prawo do  samoistnienia i urzeczywistnienia dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego, z bronią w ręku, jak i w inny sposób, przeciwstawiali się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu”. Postanowiono, że Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy wyklętych będzie świętem państwowym. Budujące były wyniki głosowania w Sejmie. Na Sali sejmowej podczas głosowania obecnych było 417 posłów. Za uchwałą głosowało 406, przeciw 8, wstrzymało się 3. Z tych 8 przeciwnych większość podbiegła natychmiast do mikrofonu, by przeprosić za pomyłkę podczas głosowania. Na placu boju pozostali tylko dwaj „niezłomni” przeciwnicy „Wyklętych”: posłowie Kazimierz Kuc i Andrzej Celiński. W historiach większości bohaterów pojawiają się dwa motywy przewodnie. Po pierwsze, ich wojna trwała nie sześć lat, lecz znacznie dłużej. Dla Józefa Franczaka „Lalka”, ostatniego partyzanta wolnej Polski, trwała 24 lata!. Jego śmierć w dniu 21 października 1963 roku jest symbolicznym kresem walki żołnierzy antykomunistycznego podziemia niepodległościowego w Polsce po drugiej wojnie światowej.  Po drugie, nie mają mogił, odwiedzamy tylko ich symboliczne groby. Uznano ich za niebezpiecznych nawet po śmierci… A przecież „ojczyzna to ziemia i groby”… Skoro nie ma grobów, to brońmy pamięci w inny sposób. „Jeśli zapomnę o nich” – pisał narodowy wieszcz o „wyklętych” swojego pokolenia – „Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie”…


„Amnestia” po sfałszowanych wyborach do Sejmu z 19 stycznia 1947 r. miała na celu nie tyle ułatwić „Żołnierzom Wyklętym” „powrót do normalnego życia”, co raczej dekonspirację całego podziemia niepodległościowego – na fali przygnębienia po ogłoszeniu wyników „wyborów”. Ujawnienie odbywało się przed funkcjonariuszami MBP (Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego), którzy nie zamierzali „wybaczać win” [!]. Spośród bohaterów niniejszej książki ujawnili się m.in. kpt. Henryk Flame „Bartek”, Jan Tabortowski „Bruzda” i Michał Bierzyński ”Sęp”. Bierzyński, zagrożony ponownym aresztowaniem, musiał uciekać do oddziału leśnego, podobnie Toborowski. Flame został wkrótce zamordowany przez funkcjonariusza UB…


„Żyli prawem wilka”. Nie poszli na żaden kompromis i zapłacili za to cenę najwyższą. Ich rozstrzelane i pohańbione ciała wystawiano na ulicach, aby krzyczały, że taki będzie koniec każdego, kto odważy się marzyć o wolnej Polsce. Zbigniew Herbert napisał o nich: „Ponieważ żyli prawem wilka, historia o nich głucho milczy” (Wilki).
Nowe święto państwowe, ustanowione przez Sejm RP „w hołdzie Żołnierzom Wyklętym – bohaterom Powstania Antykomunistycznego, którzy w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc oprawo do samostanowienia i urzeczywistnienia dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego, z bronią w ręku przeciwstawiali się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu”, po raz pierwszy obchodziliśmy 1 marca 2011 r. Tego dnia w 1951 roku w warszawskim więzieniu przy ul. Rakowieckiej na Mokotowie zamordowano strzałem w tył głowy siedmiu członków ostatniego, IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” (WiN): prezesa Łukasza Cieplińskiego, Mieczysława Kawalca, Józefa Batorego, Adama Lazarowicza, Franciszka Błażeja, Karola Chmiela i Józefa Rzepkę.
Tymczasem dopiero w 23 roku od upadku komunizmu podjęto prace ekshumacyjne na warszawskiej „Łączce”, miejscu, gdzie jak przypuszczano, znajdują się ofiary komunistycznych mordów. Do końca 2012 roku wydobyto 116 ciał. Kierujący ekshumacją dr hab. Krzysztof Szwagrzyk z wrocławskiego IPN ujawnił, iż „około dwóch trzecich odnalezionych szczątków nosi ślady po katyńskiej metodzie uśmiercenia. Oznacza to, że ogromną większość ludzi tam pochowanych uśmiercono strzałem w potylicę z bliskiej odległości. Żołnierze antykomunistycznego niepodległościowego powstania to przede wszystkim synowie chłopów i rzemieślników, a także młodzi nauczyciele, urzędnicy, leśnicy, oficerowie i podoficerowie rezerwy, czasem oficerowie zawodowi, a nawet maturzyści i gimnazjaliści, wywodzący się z małych miasteczek i wsi. Niektórzy z nich walczyli o niepodległość Polski w latach 1918-1920. Większość należała do konspiracji od 1939 roku. Wszystkich ich łączyła niezgoda na komunistyczne rządy i gotowość walki o wolność, nawet za cenę życia. Wychowani w przedwojennej Polsce w miłości i odpowiedzialności za ojczyznę, wybierali wierność najwyższym wartościom. Trwali w podziemiu, ponieważ, jak śpiewa współczesny bard Andrzej Kołakowski ,
„…przysięgali na orła i na krzyż, na dwa kolory, te najświętsze w Polsce barwy, na czystą biel i na gorącą czerwień krwi, na wieczną wolność i na wieczną chwałę zmarłych…”.

W I T O L D    P I L E C K I    „W I T O L D”  -   „Oświęcim to była igraszka”

Jeden z „sześciu najodważniejszych żołnierzy drugiej wojny światowej”, na ochotnika dał się zamknąć w obozie w Auschwitz. Do prawdziwego piekła, przy którym „Oświęcim to była igraszka”, trafił jednak już po wojnie. Przez komunistycznych oprawców został skatowany , skazany na śmierć i zamordowany za „wyjątkowe napięcie złej woli w toku zbrodniczej działalności, za przejawioną nienawiść do Polski Ludowej”. Witold Pilecki urodził się na dalekiej północy, w Ołańcu na terenie Karelii, 13 maja 1901 roku. Ojciec nie chciał pozwolić na rusyfikację dzieci i wywiózł je do Wilna, gdzie Witold został konspiracyjnym skautem. Po wybuchu pierwszej wojny światowej w Orle na Mohylewszczyźnie założył pierwszy zastęp harcerski, a w dorosłość wkroczył razem z oddziałem kawalerii Samoobrony Wileńskiej braci Dąbrowskich: Władysława i Jerzego, słynnego kresowego zagończyka „Łupaszki”. Spotkał go potem pod Warszawą w sierpniu 1920 roku, w czasie walk z bolszewikami, i zaciągnął się do formowanego przez niego 211. Ochotniczego Pułku Ułanów Nadniemeńskich. Razem wzięli udział w wyprawie gen. Lucjana Żeligowskiego na Wilno. W 1939 roku spod szkoły w Krupie wyruszył na wojnę. Jego rodzinny majątek Sukurcze został po wojnie zrównany z ziemią przez komunistów. Nie tylko nie został kamień na kamieniu, ale również zniszczono aleję wielkich starych lip. Po rozbiciu jego dywizji przez Niemców nie złożył broni i ze swoimi ułanami walczył po partyzancku do października 1939 roku. Potem jako członek Tajnej Armii Polskiej ukrywał się w stolicy, wykorzystując znalezione w mieszkaniu dokumenty por. Tomasza Serafińskiego. To pod jego nazwiskiem z ulicznej łapanki, przeprowadzonej 19 września 1940 roku na Żoliborzu, trafił do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Wykonywał w ten sposób dobrowolnie przyjętą misję rozpoznania obozowych warunków. Pilecki, numer obozowy 4859, pozostawał za drutami dwa lata i siedem miesięcy. W tym czasie zorganizował w obozie konspiracyjny Związek Organizacji Wojskowej. Dopiero zagrożony aresztowaniem zdecydował się na ucieczkę z obozu. Tymczasem Pilecki, teraz, jako Roman Jezierski konspirował dalej. Awansowany przez Komendanta Głównego AK gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora” do stopnia rotmistrza, w tworzonej właśnie przez Fieldorfa „Nila” organizacji „Nie” zajmował się wywiadem i działaniami bojowymi. I choć w związku z tymi zadaniami obowiązywał go zakaz uczestnictwa w rozpoczętym 1 sierpnia 1944 roku Powstaniu Warszawskim, z towarzyszem ucieczki z Auschwitz, kpt. Janem Redzejem „Jankiem” walczył jako szeregowy żołnierz w oddziale NSZ mjr. Leona Nowakowskiego „Liga”, który wkrótce wszedł w skład Zgrupowania AK „Chrobry II”. Po ujawnieniu stopnia został dowódcą 2 Kompanii I Batalionu i bohatersko bronił nigdy niezdobytej przez Niemców powstańczej reduty na Woli, w rejonie ulic Towarowej, Pańskiej, Miedzianej, Żelaznej i pl. Starynkiewicza, nazwanej od jego imienia i zarazem pseudonimu „Redutą Witolda”. Po 59 latach na budynku przy Starynkiewicza wmurowano tablicę z napisem: ”Ten dom był podczas Powstania Warszawskiego redutą wolnej Rzeczypospolitej”. Już w połowie 1946 roku był tak zagrożony aresztowaniem, że gen. Anders rozkazał mu bezzwłocznie wyjechać na Zachód. Tego jednak Pilecki uczynić nie chciał, był przekonany, że „ktoś musi trwać bez względu na konsekwencje”. 8 maja został aresztowany przez UB w Warszawie przy ulicy Pańskiej 85/6. Rotmistrza, przywieziono do aresztu MBP ( Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego) przy Koszykowej. Pilecki przesiedział w ministerstwie pięć dni, zanim 13 maja wydano nakaz aresztowania i przeniesiono go do więzienia na Rakowieckiej. Rotmistrz przetrwał ciężkie śledztwo, formalnie zakończone 10 grudnia 1947 roku. Następnego dnia postawiono mu zarzuty o szpiegostwo, chęć zamordowania funkcjonariuszy MBP i gromadzenia w tym celu broni. O heroicznej walce z Niemcami, o raporcie z Oświęcimia ani słowa. Wyrok skazujący ogłoszono 15 marca 1948 roku. Wyrok został utrzymany w mocy 3 maja przez najwyższy Sąd Wojskowy, składający się z płk. Kazimierza Drohomireckiego (przedwojennego nauczyciela gry na skrzypcach i kierownika orkiestry kinowej w Kołomyi, ale zarazem absolwenta prawa Uniwersytetu Lwowskiego, ppłk. Romana Kryżego i mjr. Leo Hochberga (skłonnego karać śmiercią za opowiadanie dowcipów politycznych, a w „Biuletynie Żydowskiego Instytutu Historycznego”, po śmierci w 1978 roku, przedstawionego jako „wybitny erudyta, mądry doradca, (…) człowiek wielkiego serca i dobroci). Zakończenie procesu nie przerwało cierpień Rotmistrza. Po skazaniu przeszedł drugie, nieludzkie brutalne śledztwo. Torturami doprowadzono go do skrajnego wyczerpania. Miał połamane obojczyki i nie mógł utrzymać głowy w pionie, wyrwano mu paznokcie. To wtedy w czasie widzenia z żoną powiedział: „Ja już nie mogę żyć. Oświęcim to była igraszka”. 25 maja  o 21.30 mokotowski kat, st. sierż. Piotr Śmietański, zamordował Witolda Pileckiego strzałem w tył głowy. Rodzina dowiedziała się o wykonaniu wyroku dopiero czterdzieści lat później. Rotmistrz pochowany został w bezimiennym grobie. W 2002 roku rozpoczął się proces jego oskarżyciela, ppłk. Czesława Łapińskiego, sądzonego m.in. za mord sądowy na Rotmistrzu. Łapiński nie doczekał wyroku, zmarł w dzień św. Mikołaja 2004 roku w szpitalu onkologicznym w Warszawie na Ursynowie, obok, którego przebiega ulica Witolda Pileckiego, dawniej Pawła Findera…

Rondo Wiatraczna na Grochowie w dzielnicy Praga Południe w Warszawie
 

Fot. 1-6            widok na pawilony handlowe, które w tym miejscu są, lub za chwilę prawdopodobnie są/ były jednym z ostatnich oraz najstarszych obiektów tej okolicy. Między innymi pawilon, w którym sprzedawano swojego czasu najlepsze rurki z bitą śmietaną.

 

Fot. 7               widok od strony Al. Waszyngtona.

 

Fot. 8-10          widok od Ul. Wiatracznej oraz Zakole. Miedzy innymi Piekarnia Teodora Rajcherta, która była opisana wcześniej.

 

Fot. 11-14        Ulica Zakole z ostatnia kamienicą, która wieje pustką, a której lokatorami sa prawdopodobnie szczury.

 

Fot. 15             Pętla tramwajowa

 

Fot. 16             Universam Grochów. Ale to jest temat na oddzielny album.    

                    

Historia obecnego Ronda Wiatraczna, którego nazwa wywodzi się od pobliskiej ulicy Wiatracznej związana jest z komunikacją. Otóż, na ważnym trakcie komunikacyjnym jakim była ulica Grochowska, w miejscu obecnej pętli autobusowej powstała około 1908 roku parowozownia i stacja kolejki wąskotorowej łączącej Karczew z Jabłonną.
1 listopada 1925 roku przez obecny teren ronda zaczęła kursować linia tramwajowa nr 24, której trasa prowadziła z Placu Trzech Krzyży na Gocławek.
W sierpniu 1938 roku do ronda została została doprowadzona nowoczesna Aleja Waszyngtona, na której wkrótce uruchomiono linię autobusową "K".
Po II wojnie światowej zbieg ulicy Grochowskiej i Alei Waszyngtona stanowił obszerny plac z pętlą autobusową i tramwajową.
1 lipca 1952 roku została przestała kursować kolejka jabłonowska, ale fizyczna likwidacja trwała jeszcze 2 lata. Tory przebiegające przez rondo zostały usunięte dopiero w 1959 roku.
W 1956 roku we wschodniej części ronda została utworzona pętla autobusowa. W tym samym roku powstały zachowane do dziś parterowego pawilony handlowo-usługowe. Wśród nich działające nieprzerwanie od lat słynne rurki z kremem.
Na początku lat 60-tych XX wieku nastąpiła reorganizacja ruchu w tym miejscu i zaprojektowano właśnie obecne Rondo Wiatraczna.
Około 1963 roku został zbudowany budynek dyspozytury tramwajów warszawskich.
Aż do 1974 na dziewiczych terenach wokół ronda rozciągały się monstrualne trawniki... Częściowo uległo to zmianie w czasie budowy Trasy Łazienkowskiej, której odgałęzienie - Aleja Stanów Zjednoczonych została połączona z Rondem Wiatraczna. Wówczas podjęto decyzję o budowie centrum handlowego Universam Grochów, oddanego do użytku w 1977 roku.
Kilka lat później, na początku lat 80-tych, w okolicy ronda powstał wg projektu Jerzego Kumelowskiego zespół trzech osiedli kaskadowych (Majdańska, Igańska, Kobielska).
W 1985 roku w pobliżu ronda zabudowano zespół czterech pawilonów handlowo-usługowych "Grzybki".
Na przełomie przełomie XX i XXI wieku miała miejsce kolejna zabudowa okolic ronda. W 2001 roku zakończono budowę budynku wzdłuż Al. Stanów Zjednoczonych i ulicy Garibaldiego oraz rozpoczęto budowę budynku wzdłuż Al. Stanów Zjednoczonych i ulicy Męcińskiej, którego budowa wraz z obecnym w środku pasażem handlowym Galeria Wiatraczna została zakończona dopiero w 2007 roku.
26 czerwca 2000 roku nazwa Ronda Wiatraczna została zatwierdzona przez Radę Warszawy jako obowiązująca.
W dniach 3 września - 5 grudnia 2008 roku wyremontowana została pętla autobusowa.
W latach 2008-10 białostocka firma Rogowski Development wzniosła w pobliżu ronda potężny budynek z galerią handlową "Galeria Grochów".
W 2012 roku przeprowadzono remont budynku dyspozytury tramwajów warszawskich.

Obecnie Rondo Wiatraczna położone jest na styku ulic:
od północy: ulica Wiatraczna
od północy: ulica Zakole
od wschodu: ulica Grochowska w kierunku Wawra
od wschodu: wjazd na teren pętli autobusowej "Wiatraczna"
od południa: aleja Stanów Zjednoczonych
od zachodu: aleja Jerzego Waszyngtona
kierunek północno-zachodni: ulica Grochowska w kierunku do Centrum

Ciekawostki

Pod koniec lat 40-tych na ścianie kamienicy przy rondzie (Grochowska 215) wyświetlano filmy.

W 1951 roku teren w okolicy Ronda Wiatraczna był jedną z pięciu rozważanych lokalizacji przy budowie Pałacu Kultury i Nauki.

W 1963 roku w okolicy Ronda Wiatraczna miało powstać centrum dzielnicy: planowano budowę siedziby Dzielnicowej Rady Narodowej, teatru dzielnicowego, budynków administracyjnych, punktów handlowych i domów mieszkalnych. Planów budowy centrum nigdy nie udało się zrealizować.

W latach 70-tych planowano budowę przejść podziemnych.

Na pustym terenie pomiędzy ulicami Garibaldiego i Al. Stanów Zjednoczonych gościły od czasu do czasu cyrki i wesołe miasteczka.

Rondo Wiatraczna mimo swojej nazwy, z punktu widzenia ruchu drogowego, nie jest rondem- np. wjeżdżając od ul. Grochowskiej mamy tu drogę z pierwszeństwem przejazdu. Oprócz tego nie wolno po nim jeździć w kółko (z wyjątkiem autobusów komunikacji miejskiej) - jest zakaz skrętu w lewo z ul. Grochowskiej. Aby skręcić w lewo (np. w kierunku al. Waszyngtona lub al. Stanów Zjednoczonych) jadąc ul. Grochowską od wschodu, należy skręcić w prawo w ul. Zakole i skręcić w lewo w ul. Wiatraczną, skąd dozwolony jest wjazd na rondo.

W latach 80-tych XX wieku przy rondzie istniały aż trzy reklamy ścienne. Reklamowany był PolDrob (Pierwsza reklama 3D), PKO i Totolotek. Jako ostatnie w 2010 roku zniknęło słynne jajo ale ma ponoć powrócić...

Materiały źródłowe www.twoja-praga.pl

Jakiś czas temu przejeżdżając ulicą Konstruktorską zauważyłem, że ostatni bastion Służewca Przemysłowego szykowany jest do rozbiórki. Podchodzę trochę z sentymentem do tego miejsca z racji tego, że pracował tu mój ojciec. Również ja spędziłem w tym miejscu trochę czasu. Krótko, tylko rok, ale coś tam w pamięci zostało. Co prawda „podwórko” wygląda trochę inaczej – nikt nie przyjeżdżał do pracy samochodami. A tym samym nie było parkingu. No i brama wjazdowa wyglądała trochę inaczej. Natomiast LOGO FIRMY na kratach okiennych jest w oryginale. Sama ulica Konstruktorska wygląda jak wyjęta z tamtej epoki. Dlatego jest jej trochę na moich obrazach.

Służewiec Przemysłowy to 260 hektarów w południowej części Warszawy. W międzywojniu była to wieś, którą przyłączono do Warszawy tuż przed wybuchem II wojny światowej. W latach 50-tych zaczęto tu lokować zakłady przemysłowe: fabrykę wind ZREMB, fabrykę półprzewodników Tewa, zakłady elektroniczne Unitra Unima i Unitra Cemi. To z tamtych lat pochodzą nazwy ulic takie jak Postępu, Cybernetyki, Wynalazek. Zakłady UNITRA-UNIMA powstałe w 1971 r. znajdowały się przy ulicy Konstruktorskiej 9. Specjalizowały się w aparaturze kontrolno-pomiarowej. W roku 1956, 30 zakładów dało zatrudnienie dla około 11 tyś osób. W jednym z takich zakładów pracował mój ojciec. Były to zakłady Unitra - Unima. Innymi znanymi była fabryka półprzewodników Tewa, fabryka kondensatorów Elwa czy fabryka dźwigów Zremb. W roku 1989 wiele zakładów zostało zlikwidowanych. Między innymi Unitra - Unima.

Materiały źródłowe internet 

 

Miejscowość

Warszawa

Adres

ul. Marszałkowska 126/134

Architekt

Andrzej Sierakowski, Tadeusz Błażejewski, Jan Kopciowski, Roman Widera

Kondygnacje

parter i dwa piętra oraz jedna kondygnacja podziemna

Powierzchnia użytkowa

4622 m²

Ukończenie budowy

1969

Pierwszy właściciel

WSS „Społem” Śródmieście

Spółdzielczy Dom Handlowy „Sezam” – dom towarowy znajdujący się w latach 1969–2014 przy ul. Marszałkowskiej 126/134 w Warszawie. Budynek powstał według projektu Andrzeja Sierakowskiego, Tadeusza Błażejewskiego, Jana Kopciowskiego i Romana Widery jako jeden z elementów zespołu Ściany Wschodniej. „Sezam” został wybudowany ze środków spółdzielczych. Należał do WSS „Społem” Śródmieście. Został otwarty 11 października 1969. Budynek posiadał witryny wyłącznie w części parterowej oraz aluminiowe elewacje. Prowadzono w nim sprzedaż artykułów przemysłowych, gospodarstwa domowego, a także artykułów spożywczych w dużym dziale samoobsługowym. Znajdowały się tam również kawiarnia oraz bar szybkiej obsługi o powierzchni 476 m². Taras kawiarni znajdował się na pierwszym piętrze w części północnej budynku (od strony ul. Świętokrzyskiej).
„Sezam” był największym spółdzielczym domem towarowym w Warszawie. W 1973 zatrudniał 300 pracowników. W 1992 w nowej części budynku dobudowanej od strony ul. Świętokrzyskiej otwarto pierwszą w Polsce restaurację McDonald’s. W uroczystości otwarcia uczestniczył minister pracy i polityki socjalnej Jacek Kuroń. 10 sierpnia 2014 roku był ostatnim dniem działalności domu handlowego, a 30 września zamknięto restaurację McDonald’s. Budynek jest wyburzany, a na jego miejscu powstanie biurowiec Centrum Marszałkowska ze sklepami na parterze. Budynek będzie miał dziesięć kondygnacji naziemnych i trzy podziemne i będzie pierwszym w Warszawie obiektem zintegrowanym bezpośrednio ze stacją metra. 30 sierpnia przy al. Rzeczypospolitej 14 w Wilanowie otwarto sklep „Sezam” kontynuujący tradycje domu towarowego przy ulicy Marszałkowskiej.
Budynek „zagrał” w filmie kryminalnym Przepraszam, czy tu biją (1976), w którym pokazany jest nieudany napad na utarg domu towarowego. Zdjęcia końcowej pogoni były kręcone na dachu „Sezamu”.

Materiały źródłowe wikipedia


0 element(y|ów)

Strona głównaInne, mniej lub bardziej przydatne...FOTOGALERIAGALERIA CZARNO - BIAŁA "INNA"GALERIA FOTOGRAFII "ZAPOMNIANE"FotoporadyMoja optykaKontakt/ WkrótceSpis Treści